Tytuł niby ,,Nie ma dla nich zbawienia”, ale mógłby brzmieć równie dobrze ,,Czyjaś żona”. Nie o żonę w sumie chodzi, ani nie o zbawienie, ale o to wszystko i jeszcze więcej. Tekst poniżej.
Tekst:
Nie dotykaj tego pomidora
Od tego
będziesz chora
Od tego pomidora z targu, czy skąd ty go przyniosłaś
Może nawet ze sklepu za pół ceny, z przetargu, za darmo, pod bluzką wyniesiona, jesteś czyjaś żona, a nie po prostu ona
Jest czyjaś żona, niezaproszona nigdzie niezrzeszona z nikim nieskłócona i niezadłużona
Czyjaś żona,
A on znowu tak się jakby patrzy
Od tego jest nieco starszy, od patrzenia, nic nie robienia, on raczej się nie zmienia,
pali papierosy, pójdzie do więzienia, bez tego nie ma dla nich zbawienia,
znowu wszystko jest zatrute, a ty zjadasz kolczaste druty,
niczego nie było i niczego nie ma, a reszta, to jest tylko ściema, pójdziesz do więzienia,
za oknami
za szybami, są tylko burze,
chuj na murze, ktoś napisał, się nie podpisał, będziesz za to wisiał,
głową w dół, głową walił w mur, będzie chór, i białe koszule i pełna sala, brawa, nie znam tego, co się nie podpisał
będziesz za to wisiał
Jesteś czyjaś żona, niekoniecznie zaproszona, na ten festiwal, który się nie odbywa, od lat, patrzysz zza krat, każdy jest przeklęty i to cię męczy, nikt ciebie w zachwycie nie wyręczy
W niedzielę na stole nie było rosołu, nie było kury w rosole, nie było talerzy na stole, słońce utknęło w gardle,
Dziękuję pojadłem, wszystko zjadłem.