Sinead O’Connor vs Jan Paweł II

Mignęło mi gdzieś na facebooku, że Gazeta Wyborcza przypomniała Sinead O’Connor, kiedy w 1992 roku podczas kultowego programu Saturday Night Live, podarła zdjęcie Jana Pawła II, mówiąc – walcz z prawdziwym wrogiem. Zrobiła to w proteście wobec tuszowania przez Watykan pedofilii wśród księży w Irlandii (O’Connor była Irlandką). 20 lat później piosenkarka miała wystąpić na WrocLove Fest z okazji Święta Wrocławia. Wtedy konserwatywne skrzydło radnych prezydenta Dutkiewicza domagało się odwołania koncertu z powodu gestu irlandzkiej wokalistki sprzed 20 lat. Nie wyobrażali sobie, żeby ktoś taki, jak O’Connor wystąpiła w mieście, którego honorowym obywatelem był Jan Paweł II. Te głosy nie miały wpływu na występ piosenkarki, ale ostatecznie O’Connor odwołała wtedy całą trasę koncertową, łącznie z Wrocławiem. Powodem była choroba. Pojawiła się rok później, w 2013 i wystąpiła podczas WrocLove Fest w przebraniu księdza w koloratce.

Sinead O’Connor zapłaciła dosyć wysoką cenę za podarcie zdjęcia papieża w jednym z najpopularniejszych, emitowanych na żywo, amerykańskich programów. W konsekwencji palono jej płyty, buczano na koncertach, nie jestem pewien, ale zdaje się, że odwoływano gdzieniegdzie jej koncerty. Przykład Polski (gdzie na szczęście nie odwołano jej występu we Wrocławiu) pokazuje, że pamiętano jej ten gest.

Historia z punktu widzenia kościoła katolickiego w Irlandii, stanęła po stronie Sinead O’Connor. Nawet, jeżeli w międzyczasie O’Connor była potępiana i lekceważona.

Nie inaczej może być w Polsce. Chociaż wszystko wskazuje na to, że w tym kraju wystarczy złożyć ofiarę z kardynała Dziwisza, który będzie do samego końca powtarzał, że JP2 kochał wszystkich i nikomu źle nie życzył. Ewentualnie o niczym nie wiedział. Jeżeli nikt na to zdecydowanie nie odpowie, JP2 w tym kraju (bo przecież nie w innych krajach), pozostanie świętym, naiwnym, wykorzystanym przez otoczenie, biernym, ale wiernym świętym Polakiem.

Dodaj komentarz