,,Fałszywe Szczęść Boże Grzegorza Brauna” albo ,,Wypociny, wymiociny i pierdolety”

Zaglądam od lat do stenogramów z posiedzeń Sejmu, bo to lektura nadzwyczaj ciekawa i pouczająca. Rzadko czytam przemówienia posłów, bo one (te co ciekawsze) są i tak omawiane i wałkowane w mediach. Zaglądam z zupełnie innych powodów. Interesują mnie, odkąd odkryłem stenogramy, wypowiedzi z sali, które są zapisywane w stenogramach. A więc nie te oficjalne, które padają z mównicy sejmowej, ale te mniej oficjalne, wykrzykiwane w trakcie przemówień. Chociaż ostatnio, w stenogramie z 18 listopada, trafiłem na oświadczenie posła Ryszarda Wilczyńskiego z Koalicji Obywatelskiej, który uznał, że koniecznie z mównicy sejmowej powie co myśli o wojewodzie opolskim. Wojewoda opolski Adrian Czubak otrzymał od dwóch posłów KO czarną księgę z 5 lat rządów PiS. To akurat był taki dzień (17 listopada), gdzie Borys Budka w Sejmie, a posłowie w całej Polsce organizowali konferencję, przedstawiając 173-stronnicową broszurę, zawierającą ich zdaniem wszystkie niedociągnięcia ostatnich 5 lat rządów Zjednoczonej Prawicy.


Wojewoda w Opolu spojrzał na ten dokument i nazwał go – na zwołanej konferencji – wypocinami, wymiocinami i pierdoletami oraz rozpirzonym dokumentem, którego miejsce jest w zębatym segregatorze. Mówiąc to, wrzucił dokument do niszczarki.

Tego 18 listopada media liberalno-lewicowe pokazywały Jarosława Kaczyńskiego, który mówił o esesmańskich błyskawicach, o zbrodni, krwi na rękach i że część posłów będzie siedzieć, jak zapanuje w Polsce praworządność. Z sali krzyczano wtedy do Jarosława Kaczyńskego: w stanie wojennym tchórz, a teraz bohater oraz będziesz siedział, będziesz siedział.
Chwilę później Korwin-Mikke również z sali pytał, dlaczego wolno nie lubić PiS, a nie wolno nie lubić homoseksualistów. Katarzyna Lubnauer (również poza mównicą sejmową) odpowiedziała: Bo PiS-em jest się z wyboru..

Stenogramy odsłaniają trochę inny świat sejmowych dyskusji i zachowań.

Na przykład poseł Grzegorz Braun tego dnia wchodził kilka razy na mównicę sejmową bez maseczki, wymachując jakąś broszurą na temat fałszywej pandemii. To ponoć już drugi tom z jakimiś przedrukami artykułów zagranicznych lekarzy i naukowców. Ani marszałek Elżbieta Witek, a tym bardziej wicemarszałek Piotr Zgorzelski, nie zwracali na to uwagi. Przy czym Zgorzelski stwierdził, że prawo nie zabrania posłowi uczestniczenia w obradach sejmu bez zakrycia twarzy, a jedynie przyzwoitość i szacunek do drugiego człowieka tego zabraniają. Kiedy z kolei wicemarszałek Małgorzata Kidawa-Błońska mówiła, że to przykre, że Braun nie szanuje posłów i posłanek, ten odpowiadał, że on nigdy by nie sugerował, co Kidawa-Błońska ma założyć, a już tym bardziej, co ma zdjąć. Więc w czym problem.

Dopiero wicemarszałek Wlodzimierz Czarzasty wykluczył Brauna z posiedzenia, powołując się na przepisy sejmowe (a więc w odróżnieniu od tego, co twierdził Zgorzelski znalazły się jakieś paragrafy), gdy ten nie chciał założyć maski. W ten sposób show Grzegorza Brauna tego dnia w Sejmie dobiegło końca. Poseł Piotr Kaleta z PiS, zanim Braun opuścił salę sejmową życzył sobie, aby trzeci tom w tym cyklu, który promował w Sejmie poseł Konfederacji, nosił tytuł ,,Fałszywe myślenie Grzegorza Brauna. Dzieła zebrane” albo ,,Fałszywe Szczęść Boże Grzegorza Brauna”.

Co by jednak nie mówić, foliarze zapewne rzucą się na tę osławioną broszurę, mam jednak wątpliwości, czy z takim samym zapałem ktoś, ktokolwiek rzuci się na 173 strony dokumentu, który przygotowali posłowie i senatorzy Platformy Obywatelskiej.

Takich zachowań jest oczywiście więcej. Posłanka Klaudia Jachira ma w zwyczaju zaczynać swoje wystąpienia od apostrofy, która brzmi: Przewodniczący komitetu Kaczyński. A dopiero potem mówi zwyczajowe: Pani Marszałek. Wysoka Izbo.

Kiedy premier Mateusz Morawiecki informował o udziale RP w pracach UE z sali krzyczano bankster lub irlandzki bankster. Kiedy schodził z mównicy jedni skandowali: Mateusz, Mateusz, Mateusz. Inni: Hańba, hańba, hańba. A jeszcze inni: Polska, Polska, Polska.
Z kolei dzień później, czyli 19 listopada, kiedy sejm zajmował się negocjacjami budżetowymi UE, poseł Borys Budka twierdził, że rząd dostaje instrukcje z Moskwy, instrukcje pisane cyrylicą. Antoni Macierewicz krzyczał, że poseł Budka służy Niemcom, a na koniec wyszedł na mównicę poseł Piotr Kaleta (PiS) i odnosząc się do wystąpienia Borysa Budki, ironizował: Grzegorzu Schetyna, wróć, bo to, co reprezentuje sobą człowiek o jakże polsko brzmiącym imieniu, który mówi o cyrylicy, jest niewłaściwe.

Jest więc ciekawie i zabawnie. Może nawet czasami nieco strasznie. Jednak co by nie mówić, nikt tutaj ani siebie, ani innych nie oszczędza. Nie do pomyślenia są takie zachowania na poziomie lokalnym. A szkoda.

Dodaj komentarz