Na poniedziałkowej sesji radny Piotr Wieland miał uwagi do informacji nt. realizacji zadań oświatowych. – Każda placówka wypisuje to, co uważa za słuszne. Jeżeli szkoła jest w czymś dobra, to o tym pisze. Jeżeli nie jest w czymś dobra, to w dokumencie nie ma o tym mowy – mówił Wieland.
W związku z tym radny pytał: Czemu ma służyć ta informacja?
Niewątpliwie jest to dokument, w którym każda ze szkół przedstawia się z jak najlepszej strony tam, gdzie ma na to wpływ. A tam, gdzie nie ma – czyli podając wymagane wyniki egzaminu ósmoklasisty – albo tłumaczy słabsze osiągnięcia na egzaminie w sposób mało przekonujący, albo w ogóle nie komentuje słabych wyników. Innymi słowy – dokument chwilami przypomina zestaw marketingowych chwytów.
Przykładem takim jest Szkoła Podstawowa nr 1, która omawiając egzamin z matematyki, który wypadł poniżej średniej, tłumaczy jednocześnie, że ,,nabyte umiejętności matematyczne pozwolą im (uczniom – przyp. red.) prawidłowo funkcjonować samodzielnie w społeczeństwie i na rynku pracy”. Nie wiem skąd taka opinia, ale na pewno matematycznie nie da się jej udowodnić.
Szkoła Podstawowa w Lginiu tłumaczy słaby wynik na egzaminie z języka niemieckiego, informując, cytuję: ,,Wynik niezadawalający, niestety pisało go dwoje uczniów osiągających najsłabsze wyniki w nauce w klasie i na więcej trudno było liczyć”. Jest to uwaga o tyle kuriozalna, bo ci uczniowie brali udział również w egzaminie z matematyki i wraz z całą klasą osiągnęli, cytuję ,,wynik rewelacyjny najlepszy w gminie i powiecie, 13 w województwie lubuskim”. Gdyby to dalej ciągnąć, to można by zapytać, dlaczego pozostali uczniowie, ci lepsi, zdający egzamin z angielskiego nie osiągnęli lepszego wyniku niż niżej średni (według skali staninowej). Dyrektor, który się podpisał pod tym dokumentem, też ma na to wytłumaczenie. Stało się tak, ponieważ w listopadzie odeszła na urlop macierzyński nauczycielka od angielskiego, a za zgodą kuratora na jej miejsce przyszedł nauczyciel, kończący w czerwcu edukację w kolegium języków obcych. Gdyby poważnie traktować to tłumaczenie, należałoby uznać, że nowy nauczyciel nie poradził sobie. Przynajmniej taki wniosek można by uznać za dopuszczalny.
Z kolei Osowa Sień nie komentuje wyników, pomimo tego, że egzaminy z j. polskiego, matematyki i języka angielskiego wypadły najsłabiej w gminie.
Jest więcej takich niezrozumiałych zabiegów. Na przykład nie wiadomo dlaczego informacja z SP w Lginiu po opisaniu egzaminu ósmoklasisty, zawiera nagle cztery kolumnowe wykresy, podpisane małymi literkami. Pewnie dlatego, że w procentach szkoła pokonała w średniej ocenie nie tylko powiat i województwo, ale nawet Polskę. Aż dziwne, że Polsat lub TVN nie przyjechał, żeby zrobić o tym materiał. Te kolumny, wykresy, rzucone na dwie strony w porównaniu z informacją podaną przez SP Osowa Sień, która zawiera raptem trzy linijki o egzaminie ósmoklasistów, wyglądają prawdę mówiąc zabawnie. Brakuje w tym prężeniu muskułów zachowania elementarnych proporcji. Suma wszystkich uczniów ze szkół wiejskich, zdających egzamin ósmoklasisty jest mniejsza od liczby uczniów, zdających w SP1. Mniejsza tym bardziej od uczniów SP2. Według raportu gminy z 7 listopada 2019 roku SP Lgiń posiadał 9 uczniów w ósmej klasie. Dla porównania – na podstawie raportu gminy z 2019 roku – uczniów w ósmej klasie w SP1 było 54. Nawet jeżeli coś się zmieniło od listopada 2019 i uczniów zdających w Lginiu było więcej niż 9 osób, to i tak na końcu pozostaje pytanie, czy przy zdecydowanie mniejszej liczbie zdających niż w SP1 i SP2 – wyniki Lginia są zadowalające. Wykresy oczywiście mówią, że Lgiń osiągnął niemal mistrzostwo Polski w żużlu, ale prawdę mówiąc, nie sposób tych wyników porównywać do ogólnopolskich, a jedynie do szkół, w których zdawała podobna liczba uczniów, czyli do SP Łysiny i SP Siedlnica. A tutaj już w zależności od przedmiotu wyniki wyglądają różnie.
Zresztą żadna szkoła akurat w tym raporcie nie podaje liczby uczniów, zdających egzamin. Żadna poza SP Siedlnica, skąd dowiadujemy się, że w tej placówce zdawało ośmioro uczniów. Procentowy wynik Siedlnicy jest lepszy niż SP1 i SP2, ale – znowu – o niczym to nie świadczy, ani o niczym nie przesądza.
Stąd pytanie radnego Wielanda czemu lub komu służy informacja o realizacji zadań oświatowych wydaje się jak najbardziej zasadna. Tym bardziej, że ten dokument nie jest wymogiem gminy, radnego Wielanda, ale Prawa Oświatowego. Ten dokument dzisiaj bardziej przypomina broszurę reklamową i jednocześnie więcej mówi o umiejętnościach marketingowych poszczególnych szkół. Do tego tematu wrócimy w rozmowie z radnym Piotrem Wielandem.
Informacja o realizacji zadań oświatowych dostępna jest – TUTAJ

Dodaj komentarz