Mam prośbę. Czy pomożecie odpowiedzieć na hipotetyczne pytanie?
Otóż gdzieś w Polsce, w małej miejscowości, rządzi wójt, który przyjechał z USA. Codziennie ów wójt zamieszcza posty, że nie lubi Trumpa, bo to populizm i zaraza ludzkości. Kocha Joe Bidena – bo to zaprzeczenie zarazy i populizmu.
W tej małej miejscowości mieszka kucharz, zatrudniony w samorządowym żłobku. Ma nad sobą bezpośrednich przełożonych w postaci dyrektora żłobka, a z kolei ten dyrektor bezpośrednio podlega wójtowi, który jakiś czas temu wrócił z USA.
Otóż ten kucharz zdobył mandat radnego i – jak to w życiu – został opozycjonistą. Trudno powiedzieć dlaczego jest tym opozycjonistą, ale ma do tego prawo. On sam mówi, że wójt opowiada się za Bidenem, ale w sercu jest Trumpem. Inni pukają się w głowę i mówią, że to nieprawda, bo właśnie, że jest odwrotnie.
Wójt nie lubi, kiedy kucharz z samorządowego żłobka wypowiada się o pracy samorządu, którym wójt kieruje. Kucharz myśli, że żyje w kraju, w którym ma prawo do krytycznego głosu, nawet, kiedy inni pukają się w głowę. Sytuacja między kucharzem/radnym opozycji a wójtem jest napięta.
I teraz pytanie hipotetyczne: Czy kucharz straci pracę w żłobku samorządowym? Jak Państwo obstawiacie? Straci pracę, czy będzie nękany, a może nie powinien się o nic martwić?
Z góry dziękuję za odpowiedzi.

Dodaj komentarz