Mamy weekend, więc pomyślałem, że warto wrócić jeszcze do spraw hipotetycznych. Bo to zawsze jakiś rodzaj rozrywki i zabawy. Wczoraj pytałem Państwa czysto hipotetycznie, czy kucharz z samorządowego żłobka, który głosami mieszkańców został również radnym może nadal gotować dla dzieciaków pyszne obiady i przygotowywać niemniej pyszne śniadania. Czy jeżeli w Radzie Miejskiej wybrał rolę, która jest ustawowo przypisana radnym, czyli rolę kontrolną wobec wójta, czy to zakończy się tym, że straci pracę w żłobku?
Większość z Was w komentarzach, jak i w ankiecie, którą udostępniłem na swoim profilu, odpowiedziała jednoznacznie – kucharz pracę straci. Wyszłoby z tego, że jesteśmy niezwykle umęczonym/udręczonym narodem, skoro nie wierzymy, że hipotetyczny wójt, który wrócił z USA i na każdym kroku podkreśla, że bliżej mu do Joe Bidena, niż do Donalda Trumpa, nawet ktoś taki, nie powstrzyma się, żeby kucharzowi – jak to się mówi potocznie – robić koło pióra. Chociaż w przypadku kucharza należałoby powiedzieć, że byłoby to robienie koło patelni. Jakkolwiek by tego nie nazwać, wychodzi nam w naszej skromnej pogawędce o hipotetycznym kucharzu i niemniej hipotetycznym wójcie, że będziemy mieli do czynienia z działaniem na szkodę kucharza i z knuciem intryg przeciwko kucharzowi.
Czy państwa zdaniem kucharz z samorządowego żłobka mógłby stracić w takich warunkach wiarę w człowieka, samorządność i zapisać się do jakiejś partii politycznej, np. Prawa i Sprawiedliwości? A może zdecyduje się wyemigrować? Na przykład do USA, żeby zrozumieć, jak to się stało, że wójt nauczył się tam mieć Bidena na ustach, a Trumpa w sercu? Jaki los Państwa zdaniem czeka hipotetycznego kucharza z samorządowego żłobka?
Poniżej wyniki skromnej ankiety przeprowadzonej w relacji facebookowej:


Dodaj komentarz