Kucharz w katolickim kraju, czyli współczesne zmagania Dawida z Goliatem

Czy pamiętacie Państwo postać kucharza z samorządowego żłobka? Pytałem jakiś czas temu, czy straci pracę, chociaż świetnie sobie radzi w kuchni. Większość z Was nie miała złudzeń – powinien się już pakować. Nie będzie dla niego miejsca, skoro jednocześnie jest radnym, który nie ma ochoty ani przekonania, żeby kłaniać się w pas wójtowi/burmistrzowi/prezydentowi.


To ciekawe, bo większość z nas wychowana została w katolickim kraju, gdzie być może wierzy się, że w starciu Dawida z Goliatem, wygra ten pierwszy. Ale to nigdy nie była przypowieść o zwycięstwie dobra, moralności i wartości nad budzącym respekt Goliatem. Gdyby tak było, z tego pojedynku wyszedłby zwycięsko tylko jeden. Ta historia uczy czego innego. Że silnego, mocniejszego, bardziej zuchwałego, bez moralności i kręgosłupa, można pokonać jedynie sprytem. Nie każdemu to się udaje. Właściwie mało komu. Ale przynajmniej w tej starej historii Dawida i Goliata spotkali się naturalnie słabszy z naturalnie silniejszym.


Współczesny kucharz nie przegra dzisiaj z Goliatem, ponieważ ten drugi jest od niego zdecydowanie większy i mocniejszy z powodu naturalnych predyspozycji. Gdyby brano tylko to pod uwagę, kucharz mógłby być spokojny o swój los. Stare księgi przecież uczą, że w tym pojedynku wygrywa dobro.


Współczesny Goliat to tylko atrapa swojego przodka. Do niedawna o nowoczesnym Goliacie nikt nie wiedział. Nie dlatego, że celowo lub w ramach jakiegoś spisku, pomijano jego mięśnie i nadzwyczajną siłę. Po prostu ani tych mięśni nie miał, ani żadną siłą się nie odznaczał. Współczesny Goliat nie ma natury swojego poprzednika, ale posiada spryt Dawida. Głosi o tym na każdym rogu ulicy, ale nie po to, żeby osiągnąć poziom Dawida. Nie po to nauczył się jego sprytu. Rozumiecie ten paradoks? Słudzy, wiedząc, że nie obsługują Dawida, uwierzyli, że są w zespole Goliata. Stali się niczym, jak ani Dawid, ani Goliat.

 
Na końcu tej postnowoczesnej opowieści Dawid ostatecznie wygra z Goliatem, bo taka jest natura historii. Stanie się tak, bo Goliata nie tylko, że nie ma, to jeszcze nigdy go nie było.

 

 

Dodaj komentarz