Krzysztof Owoc w tekście ,,Tańcz, głupia tańcz”, opublikowanym na portalu wschowa.news odniósł się do urządzenia pikniku organizacji pozarządowych. To nowe zadanie, które pojawiło się w niedawno opublikowanym konkursie ofert na realizację zadań publicznych. Dla osób niezorientowanych dodam, że konkurs dla stowarzyszeń, to taki pomysł, dzięki któremu kluby sportowe i stowarzyszenia otrzymują pieniądze, ponieważ gmina nie jest w stanie sama z siebie, za sprawą instytucji i osób, które w nich pracują, realizować zadania własne, które nakłada na gminę państwo.
W związku z tym robią to w imieniu gminy organizacje pozarządowe. Nie na odwrót. Gmina nie robi łaski, że organizuje te konkursy i przeznacza środki na stowarzyszenia. Gmina po prostu nie ma takich możliwości, nie ma takich pieniędzy i nie ma takich zasobów ludzkich, żeby robić to, co robią stowarzyszenia. Najczęściej stowarzyszenia robią to za darmo. Przynajmniej we Wschowie. Tutaj utarło się (aczkolwiek to nie jest żadna norma) myśleć, że pieniądze za swoją prace może dostawać co najwyżej dyrektor CKiR lub dyrektor muzeum, a osoba, która organizuje w ramach stowarzyszenia jakąś imprezę kulturalną – nie może mieć za to zapłacone. Dlatego też – jak widać z tego prostego przykładu – imprezy organizowane przez stowarzyszenia i kluby sportowe są najzwyczajniej w świecie tańsze. Ponieważ impreza się odbywa, ale odchodzą koszty za pracę członków stowarzyszeń i klubów sportowych.
Wiadomo, że okłamał
Wróćmy jednak do pikniku dla organizacji pozarządowych, o którym pisał Krzysztof Owoc. Ten piknik to nowy pomysł gminy. Wcześniej czegoś takiego nie było. Nie dziwię się więc, że ktoś w gminie wpadł na ten pomysł. Jak słusznie wykazał Krzysztof, nie mógł na ten pomysł wpaść burmistrz, bo ten w trakcie kampanii nabrał wszystkich, mówiąc, że za jego rządów, to właśnie organizacje pozarządowe zyskają na tym, że będzie burmistrzem. Wiadomo, że okłamał (mógłbym użyć jakiegoś łagodniejszego synonimu, ale szkoda czasu na tę zabawę) na tym polu wszystkich wyborców. Bo nie tylko okazało się, że ma krótką pamięć, to za jego kadencji cofnęliśmy się co najmniej o 10 lat w kwestii finansowania stowarzyszeń (ten krok w tył zresztą najlepiej oddaje styl zarządzania gminą w tej kadencji). Że nie wspomnę historii, kiedy z programu współpracy z organizacjami potrafiono po cichu wymazać zapisy, które potem kosztowały organizację brak dotacji. Oczywiście ktoś powie – że stowarzyszenia mogły sprawdzić ten regulamin i wykryć, że gmina wysyła ich na minę. No mogły oczywiście, że mogły, ale może jeszcze wtedy wierzyły, że mają przed sobą poważnych i przyzwoitych ludzi. No, ale okazało się, że nie, więc mają nauczkę te organizacje, którym się teraz proponuje piknik.
W końcu to do mnie dotarło
Jednak nie chcę do tego wracać, bo co innego rzuciło mi się w oczy po lekturze tekstu Krzysztofa Owoca. Zrozumiałem w końcu dlaczego wokół burmistrza nie ma tych wszystkich osób (no prawie wszystkich, ktoś tam się jeszcze ostał), które szły z nim do wyborów i wypisywały te wszystkie cyniczne obietnice. Rozumiem właściwie dlaczego tak duża rotacja jest w urzędzie i dlaczego burmistrzowi tak pilno do Zielonej Góry, kiedy go tam wzywają, i dlaczego w takim niezwykłym pośpiechu stara się omijać sesje Rady Miejskiej. W końcu to do mnie dotarło. Dzięki temu piknikowi. Otóż myślę sobie, że taki poseł, z którym się burmistrz spotyka nie ma pojęcia, co ten naobiecywał mieszkańcom Wschowy, a czego nie zamierza realizować. Nowe otoczenie burmistrza w urzędzie też pewnie nie wnika z jakim programem szedł do wyborów. Zapewne nowemu teamowi burmistrza wydaje się, że bierze udział w jakiejś nadzwyczajnej misji, zapoczątkowanej przez Konrada Antkowiaka, której celem jest oświecenie miasteczka barbarzyńców.
Jak wytłumaczyć, że to tylko ściema
Nowy team jest z zewnątrz, więc burmistrz może mu spojrzeć w oczy. Dotychczasowym współpracownikom byłoby trudniej, bo jak im wytłumaczyć, że cała gadanina o wielkich wzorach samorządowych, była tylko ściemą. Nowy team jest w stanie wymyśleć w ciągu roku piknik dla organizacji pozarządowych za 10 tysięcy złotych i zapewne sądzi, że stał się autorem czegoś, co to miasto zrewolucjonizuje, wyniesie z tej wiejskiej przytupawy. Być może w ogóle to jest maksimum jego możliwości. W końcu rok minął, a jeden pomysł przybył. Niech i tak będzie. Ale – drogi teamie burmistrza – postaraj się bardziej. Ten pomysł w swoim potencjale, gmina Wschowa osiągnęła co najmniej 10 lat temu. Nie dlatego, że taki piknik się u nas odbył, ale dlatego, że od tamtego czasu nikt w miarę (powtarzam w miarę, bo zdarzały się niechlubne wyjątki) nie przeszkadzał organizacjom i nie robił im pod górkę przy aplauzie klakierów. Pomysł z piknikiem zresztą od biedy ściągnięty jest z większych ośrodków, gdzie zapewne nikt tak nie traktuje stowarzyszeń, jak obecna, wschowska władza. Burmistrz przyklepał ten pomysł, a wasza pomysłowość choć na pewno szlachetna, pogłębia tylko to tąpnięcie, którego jesteśmy świadkami od dwóch lat.
Przyłącz się do rewolucji
Tak więc drogi teamie nie gniewaj się, że nie robi to wrażenia. Trochę się wysilcie, prześledźcie historię ostatnich 5-6 lat tej gminy, a wszystko zrozumiecie. Być może porzucicie nawet otoczenie burmistrza, przyłączycie się do prawdziwej rewolucji i dopiero wtedy – miejmy nadzieję – wspólnie, na jakimś specjalnie temu dedykowanemu piknikowi, otrząśniemy się z marazmu, który zafundował obecny burmistrz i jego najbliższe otoczenie. Powodzenia. Jak mówił burmistrz, chociaż już tego nie pamięta – o lepszą Wschowę rzecz się rozchodzi, a nie o wtórne, skopiowane pomysły w mieście, gdzie się depcze organizacje pozarządowe. Trochę powagi, drogi teamie.

Dodaj komentarz