Powiat wschowski, czyli pokolenie rodziców cz. 2

Potrzebny jest też partner, taki włodarz jednostki samorządowej, który będzie zabiegał… Nie wystarczy mieć bardzo dobrych relacji w obrębie tylko i wyłącznie swojej gminy, którą się zarządza, nie tylko z mieszkańcami (w sensie mieć dobre relacje – przyp. mój), nie tylko w najbliższym otoczeniu ze starostą i starostwem, ale także trzeba budować relacje i przekonywać do swoich racji, do potrzeb realizacji swoich inwestycji, znajdujących się na terenie danej gminy – samorząd województwa lubuskiego, administrację rządową w terenie, czy administrację rządową – myślę tu o poszczególnych ministerstwach. I tak do tego doszło de facto. Wszystko zaczęło się od spotkania z burmistrzem, od przedstawienia swoich potrzeb, postulatów, bo też trzeba zarazić decydentów swoją wizją rozwoju.

(Waldemar Sługocki – wtedy senator RP, dzisiaj poseł RP – wypowiedź z października 2019 roku w Tylewicach, gm. Wschowa)

Ten przytoczony wyżej fragment pochodzi z czasów, kiedy w gminie ogłoszono, że sporo pieniędzy Urząd Marszałkowski przeznaczy na nową drogę, chodnik, kanalizację (tutaj chyba gmina ma się wykosztować) i ścieżkę rowerową w Tylewicach. Do Tylewic przyjechał wtedy senator, dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich i kilka innych osób. Przy ruchliwej drodze, stał samochód senatora, z nadrukiem, przypominającym, że senator ubiega się o mandat posła, wypowiadali się burmistrz, sołtysowie, a nawet włodarz Sławy. Pieniądze, jakie wtedy były przeznaczone na ten remont pierwotnie wynosiły 10 milionów i były zaplanowane od kilku lat. Dzięki – jak mówił senator – przekonywaniu do swoich racji, zarażeniu wizją decydentów, za sprawą aktywności burmistrza Wschowy – stawka się co najmniej podwoiła i uznano, że ostatecznie będzie to remont na miarę współczesności (taki przełom XX/XXI wieku).

Doświadczony senator, a obecnie poseł, tłumaczył wtedy wszystkim, co trzeba zrobić, żeby zdobyć pieniądze. I przedstawił naprawdę szeroką panoramę praktyk, z których radził korzystać – trzeba budować dobre relacje z mieszkańcami gminy, ale to nie wszystko, należy budować dobre relacje ze starostą, ale i to jeszcze nie gwarantuje pełni sukcesu, trzeba starać się o dobre relacje z Urzędem Marszałkowskim, a i to jeszcze mało, należy również dbać o relacje z administracją rządową. I – można by uznać – dopiero cały ten wachlarz otwiera naprawdę szerokie możliwości.

Niewątpliwie burmistrz Wschowy dba o relacje z Urzędem Marszałkowskim. Starosta z kolei często spotyka się z wojewodą. Na tyle często, że dwukrotnie zgarnął największą kwotę dofinansowania w województwie lubuskim z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. Można by powiedzieć, że starosta wschowski uważnie wsłuchał się 2 lata temu w słowa senatora i zadanie wykonuje wręcz idealnie.

Faktem jednak jest, że senator przedstawił wtedy świat idealny i raczej wątpię, żeby sam w to wierzył, a już na pewno trudno podejrzewać, by taki scenariusz był możliwy do zrealizowania w polskich warunkach. Ta – powiedzmy – wizja senatora, dotyczyła jakby nie patrzeć roli samorządowca. To znaczy, że taki wójt/burmistrz/prezydent według przytoczonych słów, miałby ubiegać się o pieniądze wszędzie, w każdym ośrodku władzy. Być może wtedy, a cała ta wypowiedź została wyartykułowana w 2019 roku w Tylewicach na tydzień przed wyborami do Sejmu – senator chciał między słowami powiedzieć, że jak wybory wygra Koalicja Obywatelska, to przejmie też Urzędy Wojewódzkie i wtedy – przynajmniej w województwie lubuskim – burmistrz Wschowy mógłby przekonywać do swojej wizji rozwoju ludzi z tego samego środowiska politycznego. Można założyć, że i taka informacja kryła się za tą idealną wizją świata pana senatora, a obecnie posła na Sejm RP.

Nie piszę tego jednak, żeby znaleźć kolejną okazję do krytyki środowiska Platformy Obywatelskiej i jej szczerych fanów. Ostatecznie może być tak, że w tym 2023 roku – ktoś z ruchu Szymona Hołowni będzie roztaczał przed mieszkańcami Wschowy podobne miraże, licząc, że weźmie Urząd Marszałkowski i zdobędzie na tyle silną pozycję w Sejmie, że stworzy koalicję rządową. Kto wie – wszystko przed nami. Gdyby tak się stało, zapewne trudniej będzie staroście zdobywać spektakularne środki od wojewody (pod warunkiem, że w starostwie nic się nie zmieni), a obecnemu burmistrzowi (jeżeli trafi mu się reelekcja) trudniej będzie o dobre relacje z nowymi władzami w Zielonej Górze.

Ja jednak o czym innym i jeszcze chwilę to potrwa. Gdyby to uprościć, te wszystkie niby skomplikowane, polityczne tańce i harce, to wyszłoby, że tak naprawdę kryją się za tym podwórkowe metody. Okularnicy trzymają z okularnikami, krzykacze z krzykaczami, silni z silnymi, słabi ze słabymi, kierowcy z kierowcami, a piesi z pieszymi. Okularnik przekona okularnika, ale nie kierowcę, pieszy – pieszego, ale nie krzykacza, krzykacz z kolei – swojego znajomego krzykacza z partii krzykaczy, ale już na pewno nie słabego, bo słaby będzie zrozumiany tylko przez słabych i u silnych nie zyska poklasku. W Polsce to się nazywa demokracją i rządami prawa. W samorządzie… to nawet nie jest demokracja, tylko milcząca głusza na sesjach Rady Powiatu Wschowskiego i ślepa większość w Radzie Miejskiej.

Dodaj komentarz