Osobowość roku 2020

Z pewną nieśmiałością muszę poinformować czytelników Nowe Opinie, że zostałem nominowany do osobowości roku w powiecie wschowskim w kategorii ,,Biznes”. Piszę o tym z pewną lękliwością serca, jakby powiedział poeta, bo wszyscy, którzy mnie znają, doskonale wiedzą, że od lat, a właściwie od urodzenia, nie prowadzę żadnej działalności gospodarczej, ani jakiejkolwiek innej, nawet około podobnej, która by mnie predestynowała do tej roli. Ale – słusznie zauważa Gazeta Lubuska – jestem autorem projektu Nowe Opinie. I – idąc dalej tym tropem – możliwe, że z pozycji wielkomiejskiej może to wyglądać na projekt o wybitnie biznesowej proweniencji. W związku z tym koniecznie muszę tutaj podzielić się pewną anegdotą.

Brałem udział onegdaj w pewnych warsztatach ,,o naturze dość skomplikowanej”. Nie będę wchodził w szczegóły, bo to sprawa drugorzędna. Niewątpliwie miałem wtedy 30 lat, może 31. Otóż prowadzący te warsztaty, podzielił się z uczestnikami pewnym doświadczeniem. Nabył je podczas zajęć, prowadzonych z osobami biznesu. Nie tylko zresztą biznesu, bo w całej tej historii chodziło o taką prostą różnicę pewnych postaw.

Z jednej strony dowiedzieliśmy się, że czasami zajęcia ,,o naturze dość skomplikowanej” prowadzą ludzi biznesu do wniosku, że gonią oni za wiatrem, za marnością, że wypełnia ich jakaś czarna dziura, której nie są w stanie zasypać, cokolwiek by robili i jakiekolwiek by pieniądze zarobili. I kiedy sobie to uświadamiali, dochodzili do wniosku – według relacji prowadzącego – że biznes jest im już niepotrzebny. Innymi słowy rozumieli, że ich biznesowa działalność, była nieudaną odpowiedzią na to, co ich w życiu uwierało. Kiedy potrafili sobie z tym poradzić, biznes przestawał ich interesować.

Z drugiej strony słuchaliśmy o ludziach, którzy nigdy z biznesem nie mieli niczego wspólnego. Ganiali za innymi fantazmatami, inne demony ich męczyły, przeganiały z kąta w kąt, męczyły i doskwierały. Ale, kiedy się z tym uporali, mówili mniej więcej tak: aha, teraz chciałbym spróbować się w biznesie. Teraz jestem na to gotowy.

Oczywiście w tym momencie należy zadać sobie pytanie, czy redakcja Gazety Lubuskiej też brała udział w tych warsztatach, że wie o mnie coś, czego ja o sobie jeszcze nie wiem. Odpowiedź może być tylko jedna – nie mam pojęcia.

Ale jest też inba albo melanż – zależy jak na to patrzeć. W sumie wielkie poruszenie. Chyba wszędzie, to znaczy wszędzie tam, gdzie lokalne gazety, ogłosiły wczoraj nominacje do osobowości roku, znaleźć można podobne reakcje. Pisząc lokalne gazety, mam na myśli te tytuły, które należały do grupy Polskapresse, a obecnie PKN Orlen, chociaż z problemami, bo są jakieś sądowe zawirowania. Więc jedni się cieszą i proszą o głosy (smsy), inni zamieszczają przekreślony dyplom z nominacją, inni piszą (tak w skrócie) j…ć PiS i kopiują to pod każdym postem, który im się nawinie pod ręką, ale na swoim podwórku gratulują nominowanym. Inni są zaskoczeni, inni publicznie przyznają, że owszem, otrzymali nominację, ale z niej rezygnują, a jeszcze inni czują się wyróżnieni. I nie ma różnicy, czy to dzieje się za sprawą Gazety Wrocławskiej, Dziennika Łódzkiego, Expressu Bałtyckiego, Faktów Jasielskich, Gazety Krakowskiej, Expressu Bydgoskiego, czy Gazety Pleszewskiej lub Pomorskiej, a nawet Gazety Lubuskiej. Wszędzie to wygląda podobnie. Jedni to nazywają dojeniem, inni zabawą, jedni wyzyskiem, a następni przekrętem. Jednak zdecydowana większość czuje się tą nominacją usatysfakcjonowana.

Faktem jest, że tak, czy siak, ogłoszenie nominacji do osobowości roku, przyniosło spore poruszenie. Tak, jak każdego roku o tej porze. Posty z tymi informacjami zdobywają mnóstwo lajków, setki osób zostawia pod postami gratulacje.  Przejrzałem sobie cztery takie informacje z lokalnego podwórka i osiągnęły one razem – 640 lajków i 310 komentarzy. Nie znalazłem wcześniej na tych kontach takiego poruszenia.

Cokolwiek nie sądzić o tych nominacjach, nikt nikogo nie zmusza do wysyłania smsów. Zasady są dla wszystkich jasne. Chcesz na kogoś zagłosować – poniesiesz koszty. W odróżnieniu od wielu bardzo niejasnych zasad, na jakich funkcjonują niektóre samorządy, tutaj nikt przed nikim niczego nie ukrywa. Mało tego – parafrazując pewną demokratyczną kampanię – można śmiało powiedzieć – MASZ WYBÓR, MASZ SMS. Niektórym się wydaje, że to brzmi: NIE MASZ WYBORU, MASZ SMS. Ale, jak śpiewał poeta – tak się tylko wydaje.

W każdym razie – biznesmen ze mnie żaden. Nowe Opinie – to rzeczywiście mój projekt.  I jestem z niego dumny. Jak masz ochotę, drogi Czytelniku, wspieraj ten projekt na portalu zrzutka.pl. Link znajdziesz na stronie.

Dodaj komentarz