Jeżeli kiedyś znajdzie się socjolog, może historyk, który postawi sobie za cel zbadanie nastrojów mieszkańców Wschowy, to zapewne jednym ze źródeł będą wpisy na Hello Wschowa. Wpisy i komentarze pod nimi. Na przykład takie, jakie pojawiły się tam w ostatnich dniach, na temat basenu i gminnego koordynatora ds. wydarzeń kulturalnych i sportowych.
Równolegle, obok siebie
Jest to o tyle ciekawe, bo to, co można tam przeczytać, warto porównać z oficjalnymi komunikatami i informacjami, jakie produkuje wschowska władza i lokalny portal, z którym współpracuje. Można dojść do wniosku, że jedni i drudzy mieszkają w innym mieście, że o tych samych sprawach, mówią zupełnie co innego. Różnica jest tak ogromna, że śmiało można uznać, że te dwa światy w żaden sposób do siebie nie przystają. Biegną równolegle obok siebie. Sposób, w jaki użytkownicy Hello Wschowa i lokalna władza wypowiadają się na interesujące ich tematy, może budzić podejrzenie, że są to właściwie obce sobie byty. Nie tyle, że konkurują ze sobą, ale, że zupełnie inaczej odbierają wschowską rzeczywistość. Zdarza się – bardzo rzadko – że się one przenikają. Tak, jak ostatnio przy okazji dyskusji o gminnym koordynatorze na Hello Wschowa, czy na oficjalnym profilu wschowskiego urzędu pod informacją o upałach i zmianie godzin pracy urzędu.
Dlaczego basen nie działa, dlaczego nie ma deptaka
W tym pierwszym przypadku wschowski urzędnik próbował wytłumaczyć rozmówcom dlaczego basen nie działa, dlaczego nie ma jeszcze deptaka na ulicy Westerplatte, albo dlaczego nie powinno się mówić, że we Wschowie nic się nie dzieje, kiedy przecież coś się dzieje, a będzie tego jeszcze więcej. Po przebiegu dyskusji trudno uznać, żeby misja urzędnika zakończyła się powodzeniem. Mieszkańcy zwracali uwagę na – wydawałoby się – przyziemne sprawy. Jeden samochód w rodzinie, albo wcale, co wyklucza część z nich z korzystania z takich dobrodziejstw jak pobyt nad wodą. Do Lginia w weekendy nie sposób dojechać autobusem (w przypadku osób, które nie posiadają samochodu). Miasto podupada, jest niezadbane, inne miasta w okolicy wyglądają zdecydowanie lepiej pod wieloma względami (np. basen w Górze). Najogólniej rzecz biorąc wylewała się tam niechęć do lokalnej klasy politycznej.
Kodeks pracy na papierze
W tym drugim przypadku mieszkanka Wschowy pod postem o zmianie godzin pracy wschowskiego urzędu z powodu upałów, wyraziła swoje zdziwienie, pisząc, że ludzie pracują nawet po kilkanaście godzin, a pracodawcy (nie wszyscy oczywiście) nawet nie zadbają o to, by zagwarantować im wodę w czasie upałów. Jedyne, czego dowiedziała się w odpowiedzi od osoby, która obsługuje oficjalne konto wschowskiego urzędu, to informacja, że szkoda, że wielu pracodawców nie przestrzega kodeksu pracy. W następnym wpisie mieszkanka Wschowy dowiedziała się, że widać nie wszyscy pracodawcy w ten sposób funkcjonują, co miało chyba świadczyć o tym, że wschowski urząd w tym zakresie dba o swoich pracowników. Mieszkanka Wschowy odpowiedziała na to, że kodeks pracy widnieje na papierze, bo w życiu (to już moje dopowiedzenie) to różnie z tym bywa.
Bez owijania w bawełnę
I wydaje się, że owa mieszkanka świetnie zdefiniowała różnicę, jaka dzieli opinie mieszkańców o Wschowie, publikowane na Hello Wschowa, od komunikatów, wydawanych na oficjalnych profilach wschowskiego urzędu, burmistrza, czy lokalnego portalu. W tym pierwszym przypadku zetkniemy się często z tym, co mieszkańcy myślą o mieście i jej władzach bez owijania w bawełnę. W tym drugim przypadku dowiemy się – jakby być mogło, gdyby nie brak pieniędzy, jak być powinno, gdyby nie to lub tamto. Innymi słowy życie, takie zwykłe życie zderza się z biurokratyczną ścianą (łagodnie rzecz ujmując).
Jak żyć? Zmienić pracę i wziąć kredyt
Czy któraś z tych opowieści o Wschowie jest prawdziwsza? Rzetelniejsza? Czy mieszkańcy aby nie przesadzają ze swoimi często dość zdecydowanymi wypowiedziami? Czy może lokalni politycy i ich najbliższe otoczenie jest odrealnione i żyje w świecie znanym tylko sobie? Bliższy jestem zdania, że żadna z tych opowieści nie jest prawdziwsza. Nie w tym rzecz. Wygląda na to, że każda z tych stron ma jakiś swój punkt widzenia i broni go jak niepodległości. Mnie zastanawia tak ogromna przepaść między tymi światami. I przypomina mi ona legendarną już odpowiedź Bronisława Komorowskiego na pytanie: jak żyć za dwa tysiące złotych (konkretnie chodziło o to, jak można kupić sobie mieszkanie, zarabiając 2 tysiące złotych). Jak wszyscy zapewne pamiętają Komorowski odpowiedział wtedy, że trzeba zmienić pracę i wziąć kredyt. To ówczesne odrealnienie klasy politycznej na poziomie ogólnopolskim zapoczątkowało między innymi zwycięski marsz Prawa i Sprawiedliwości po władzę w tym kraju.
We Wschowie widzę podobny mechanizm. Mieszkańcy pytają, jak żyć i otrzymują podobne odpowiedzi, jak na Krakowskim Przedmieściu w 2015 roku.

Dodaj komentarz