Reasumpcja, czyli dlaczego Polska peryferyjna ma to w pompie

Czy Kukiz, to sprzedajna szmata – pyta ktoś na fejsbukowym profilu Grzegorza Potęgi, radnego sejmiku województwa lubuskiego. Na co radny odpowiada – na to wychodzi. Mnie na co innego wychodzi, ale na poziomie województwa lubuskiego.

Posłanka Wiosny – Anita Kucharska-Dziedzic peroruje, że od wczoraj, czyli 11 sierpnia wiadomo już ,,dla kogo demokracja, praworządność i pluralizm w mediach, to tylko pusty slogan”. Miałem kiedyś zajęcia ze współczesnej literatury z obecną panią poseł i polecałbym pani poseł, by wróciła do akademickiego rozsądku.

Z kolei inny przedstawiciel tej wyjątkowej ziemi lubuskiej – Waldemar Sługocki, znany z tego, że nie ma litości dla mieszkańców wschodniej Polski, pyta, czy PiS traci większość w Sejmie. Pyta naiwnie, bo przecież wiadomo, że jak PiS nie ma większości w Sejmie, to za chwilę tę większość osiągnie na oczach posła Sługockiego, który lubi na prowincji dojeżdżać sporą część Polaków.

Małgorzata Kidawa-Błońska w tym samym czasie jest przekonana, że ukradziono wolność słowa, dlatego twierdzi, cytuję – ,,Skorumpowana władza dziś idzie po jedną telewizję. Jutro pójdzie po kolejne. Potem zabierze Ci Internet”.

Na oczach Grzegorza Rusieckiego umiera demokracja.

Za to Katarzyna Osos bez skrupułów pisze to samo, co Kidawa-Błońska, czyli, że ,,Skorumpowana władza dziś idzie po jedną telewizję. Jutro pójdzie po kolejne. Potem zabierze Ci Internet” – w sumie nie wiadomo, która z pań jest autorką tego błyskotliwego i kasandrycznego jednocześnie proroctwa. Istnieje podejrzenie, że żadna z nich.

(Wymieniam jedynie posłanki, posłów, radnych, którzy w większości, często zaglądają do Wschowy, a jak nie do Wschowy, to na pewno do innych miast województwa lubuskiego)

Wszystkie te wypowiedzi można przejrzeć na oficjalnych profilach facebookowych cytowanych osób, którym wydaje się, że w mniejszym lub większym stopniu reprezentują część Polaków. A przynajmniej reprezentowali 11 sierpnia 2021 roku. Myślę, że dwa lata po wyborach do Sejmu – nikogo już nie reprezentują, a jeżeli (bo wiadomo, że ta pierwsza część zdania jest nieco na wyrost), to jedynie swoje ciasne bańki informacyjno-towarzysko-fanatyczne. Być może dlatego operują też taką, a nie inną argumentacją.  Chętnie napisałbym o tym, co w tym czasie na swoim profilu zamieszcza jeden z przyszłych kandydatów na burmistrza Wschowy, ale ze względu na jego notoryczną i wręcz chorobliwą apatię we wszelkich sprawach (lokalnych, jak i ogólnopolskich), pominę to milczeniem. Strach też pomyśleć, co w tym samym czasie robi najbardziej znana mi progresywna persona w zachodniej Polsce, czyli burmistrz Wschowy. Niewątpliwie i metaforycznie zarazem przybija pewnie piątkę przyszłemu kandydatowi na burmistrza Wschowy. W końcu obaj są jak jedna i ta sama strona medalu.

Nie sądzę też, że tak zwana afera ,,lex TVN” interesuje kogoś na prowincji.  Wyobrażam sobie, że poza dużymi miastami (gdzie funkcjonują w miarę silne instytucje, nieco lepiej działają obywatele w ramach organizacji pozarządowych i w miarę niezależne, lokalne media) większość lekceważonego, prowincjonalnego elektoratu ma w pompie TVN. Podejrzewam, że tak samo traktuje TVP i wszelkie inne, duże media. Jeżeli na prowincji dzieje się to, co we Wschowie (a podejrzewam, że Wschowa nie jest wyjątkiem), to wbrew pozorom problemem nie jest TVN. Posłankom i posłom z Warszawy wydaje się, że demokracja kończy się, kiedy w stolicy Polski, nieco bardziej cwani politycy z partii rządzącej rozgrywają partię warcabów (bo nie szachów przecież) na swoich warunkach. Problem polega na tym, że te same osoby, które rozdzierają dzisiaj szaty nad TVN24,  za nic mają identyczne praktyki swoich towarzyszy, drenujące peryferia Polski.

Dodaj komentarz