Seniorzy – wszyscy, czy tylko zrzeszeni? Przykład UTW

Nie tak łatwo jest znaleźć krytyczne wypowiedzi na temat, działających w Polsce Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Szczególnie na temat tych, które działają w małych miasteczkach. Na szczęście kilka takich wypowiedzi znalazłem i do pewnego stopnia cieszę się, bo potwierdzają moje intuicje. Jest to o tyle dla mnie istotne, że trwa akcja wschowskich władz lokalnych, kierowana do seniorów. Jak pisałem poprzednio – raczej nieuprawnione jest myślenie, że obejmie ona wszystkich seniorów z terenu gminy. Wydaje się, że chodzi jedynie o zorganizowaną grupę osób, którą można zaliczyć w dużo szersze zjawisko, jakim są lokalni seniorzy.

Milczenie, czyli problem strukturalny

W ostatnich latach, a właściwie od początku funkcjonowania podmiotów, zrzeszających tę grupę mieszkańców, nie trafiłem ani razu na ich publiczne wystąpienia w sprawach istotnych dla gminy. Nie jest to zarzut, tylko opis tego, z czym mamy do czynienia. W sprawach istotnych dla gminy w ogóle nikt się w gminie nie wypowiada, poza garstką lokalnych polityków. Kiedy dzieją się rzeczy, wymagające wyraźnego sprzeciwu, szerszej debaty – nie ma nikogo, kto chciałby, widziałby sens, żeby zabrać głos. Nie ma w sumie autorytetów, a jeżeli są, to milczą – systematycznie i konsekwentnie. Nie może więc dziwić, że wschowski UTW również milczy.  Opisywałem ten mechanizm w poprzednich artykułach, więc dopowiem tylko, żeby być dobrze zrozumianym, że nie stawiam w ten sposób nikogo pod ścianą, a jedynie zwracam uwagę na pewien strukturalny problem, a nie jednostkowy/personalny. Po prostu tak to wygląda w małych miasteczkach. Wszyscy wiemy, jak się zachowywać, co mówić, z kim się spotykać, komu się kłaniać – nikt nam tego nie musi mówić, ani nikt nas tego nie musi nauczać. W zależności od tego kto sprawuje władzę, społeczność małych miasteczek doskonale orientuje się, co robić i jak robić, żeby nie stwarzać sobie większych problemów (swoją drogą nie dziwmy się tak bardzo, że Afganistan dostał się w ręce Talibów w kilka tygodni, a Kabul w kilka godzin).

Modele UTW według finansowania

Forma, jaką UTW przybrała we Wschowie nie jest jedyną możliwą. Dzieli się UTW ze względu na sposób ich finansowania i mogą one przybrać różny model– stowarzyszenia, uniwersytetu, który działa przy wyższej uczelni, stanowiąc jego osobną jednostkę, uniwersytetu, który działa przy Ośrodku Pomocy Społecznej, uniwersytetu, działającego przy domu kultury (przykład wschowskiego UTW, który jednocześnie jest sekcją w strukturze CKiR) i innych, działających na zasadzie organizacji pozarządowych.

Wschowskie UTW według regulaminu, zamieszczonego na ich stronie internetowej, finansowane jest w następujący sposób – ze środków przeznaczonych na działalność ogólną CKiR (co obejmuje wydatki związane z obsługą administracyjną i zajmowanymi pomieszczeniami oraz opłaty za zajęcia prowadzone przez pracowników CKiR (po godzinach pracy w CKiR) i zatrudnionych instruktorów, ubezpieczenia i  transport, – ze składek słuchaczy, – z wpłat sponsorów, a zwłaszcza sygnatariuszy porozumienia dotyczącego wspierania działalności Uniwersytetów Trzeciego Wieku. 2. UTW może brać udział w konkursach w celu pozyskiwania z zewnątrz środków na swoją działalność. 3. UTW ma wydzieloną ewidencję przychodów i kosztów w ramach księgowości Centrum Kultury i Rekreacji we Wschowie. 4. Wpływy i wydatki UTW są rejestrowane w ramach konta i podkonta Centrum Kultury i Rekreacji we Wschowie z dopiskiem „dla UTW” (1).

Jak wygląda struktura finansowania wschowskiego UTW? Warto się temu przyjrzeć, żeby zbadać na ile jest to niezależna jednostka, a na ile zależna od lokalnych władz. Ale to na osobny artykuł. Nie trzeba dodawać, że środki przeznaczone na działalność CKiR nie pochodzą z nieba, ale z budżetu gminy i to dzięki tym środkom UTW może funkcjonować.

Wpływ UTW na lokalną politykę społeczną

Dlatego też w publikacjach na temat UTW znajdziemy informacje, że ta część zorganizowanej, lokalnej społeczności mogłaby mieć wpływ na to, co dzieje się w gminie, pod jednym warunkiem. Cytuję – Uniwersytety Trzeciego Wieku, które często zrzeszają kilkaset osób, stają się dość znaczącą siłą społeczną, która odpowiednio wykorzystana może wywierać skuteczny wpływ  na poczynania samorządów lokalnych oraz społecznych polityków. W przypadku, gdy za tą ogromną liczbą osób stoi prestiż uczelni, w której strukturach UTW się znajduje a lokalni politycy i samorządowcy są skłonni do współpracy, wtedy taka instytucja jest w stanie efektywnie wpływać nawet na lokalną politykę społeczną. (2)

Oferta rekreacyjno-rozrywkowa

Wyobrażam sobie, że wschowskie UTW mogłoby wydawać – powiedzmy – gazetę. Pytanie – co by taka gazeta zawierała? Jakie informacje? Zajmowałaby się między innymi sprawami gminy? Zabierałaby głos w kluczowych sprawach? Czy – jak to najczęściej ma miejsce – byłby to periodyk ilustrujący rekreacyjno-rozrywkową działalność? Nie wyzłośliwiam się, a jedynie zwracam uwagę na to, co można znaleźć w literaturze na ten temat. Otóż koncepcja UTW według badaczy ma kilka poważnych pęknięć. Do najważniejszych z nich należą: a) odtwarzanie nierówności społecznych, w tym podziału na ,,młodych” i ,,starych”, b) słabe zaangażowanie w sprawy społeczne – w rezultacie lokalna społeczność nie zyskuje na tym kapitale społecznym, który ewentualnie tworzy się w ramach UTW, c) koncentracja na wspomnianej już ofercie rekreacyjno-rozrywkowej. (3)  

,,Bo to mistyfikacja”

Jedna z najgłośniejszych wypowiedzi, jaką znam na temat UTW w ogóle, pochodzi z 2008 roku. Autorem jej był wtedy profesor psychologii społecznej, Wiesław Łukaszewski. Jego wypowiedź okazałą się kontrowersyjna, spotkała się z krytyką i wieloma polemikami. Chyba nikt już potem w ten sposób nie zabierał głosu. Niemniej zacytuję fragment, na który można trafić w niektórych opracowaniach. I jest on dzisiaj raczej punktem wyjścia, do pokazania, że profesor wyraził swoją opinię, ale popularność UTW rośnie i ma się dobrze. Mówił on między innymi, cytuję: Te tzw. uniwersytety to grupy wsparcia, gdzie nieszczęśni starcy organizują sobie życie po to, żeby zająć swój czas, i po to, by tworzyć bazy danych o różnych okazyjnych darmowych wyżerkach. Nie nazywajmy tego uniwersytetami, bo to mistyfikacja. Jaki to uniwersytet? Jaka to nauka? To nieapetyczna gra pozorów. Jeśli chcemy naprawdę dać szansę kształcenia starym ludziom, niech każde miasto zafunduje kilkorgu z nich prawdziwe studia. Niech da im szansę doświadczenia sprawności intelektualnej, co jest niesamowitym przeżyciem. Taka bywa rzeczywistość szwedzka czy amerykańska. Tam w salach uniwersyteckich siedzą w jednej ławie 70-latki i 18-latki. To są koledzy ze studiów. (4)

Wszyscy słuchacze UTW urażeni

Jak widać profesor poszedł po bandzie. Zapewne dużo łatwiej profesorowi z Warszawy stawiać takie tezy i wygłaszać tak kontrowersyjne opinie. To też sprawa strukturalna. Cóż szkodzi osobie z Warszawy, dobrze zarabiającej z pozycją w świecie nauki, od czasu do czasu zburzyć myślenie o takich podmiotach, jak UTW. Niemniej profesor Łukaszewski (polecam ten artykuł, ale trzeba chyba wybrać się do czytelni) chociaż zapewne obraził wszystkich słuchaczy UTW w Polsce, to jednocześnie zwracał uwagę na coś istotnego, czyli na autentyczność. Innymi słowy mówił (sprowadzając sytuację do UTW w małych miasteczkach), że lepiej chyba będzie, jeżeli tę działalność nazwiemy zgodnie z rzeczywistością. Czyli – na przykład we Wschowie – gdyby zrzeszeni seniorzy, mieli w nazwie rekreacyjno-turystyczna sekcja seniorów z elementami edukacji (jakiej i na jakim poziomie to już sprawa do ustalenia) w CKiR, finansowana z budżetu gminy, a nie, jak to jest w zwyczaju – Uniwersytet Trzeciego Wieku.

Wyzwolić UTW 

Piszę o tym wszystkim, bo jak wspominałem, akcja skierowana do części wschowskich seniorów ma się dobrze, ale powstaje pytanie – czy na pewno zorganizowani seniorzy na terenie gminy, potrzebują kolejnego wsparcia od pełnomocników i władz gminy? Skoro mają go i tak na wielu poziomach? Wydaje mi się, że jeżeli potrzebują pomocy, to takiej, aby ich działalność była niezależna od lokalnych władz i by – jak cytowałem wyżej – miała ambicje wpływać na politykę społeczną gminy. Jak mówią opracowania – kapitał społeczny seniorów jest ogromny, wart tego, by korzystała z niego cała, lokalna społeczność. Ma na to wpływ (na ten kapitał) ich doświadczenie zawodowe, życiowe i społeczne. Potrzebne są jednak takie kroki, które – po pierwsze – wyzwolą ich z bezdusznego podziału na ,,młodych” i ,,starych”, czyli nie będą to działania w ramach własnej grupy wiekowej. Po drugie – uczynią z nich niezależny podmiot. W przeciwnym wypadku nawet jeżeli we Wschowie powstanie Rada Miejska Seniorów, to przecież niczego nowego nie dowiemy się od niej poza tym, co już wiemy z działań Rady Miejskiej. Będzie to kolejna aktywność, uzależniona od lokalnych polityków. Nie jest ona dzisiaj potrzebna Wschowie. Szkoda na to pieniędzy, wysiłku i czasu.

Źródła:

  1. http://utw.zw.pl/uniwersytet/regulamin/
  2. Aleksander Kobylarek, Uniwersytet Trzeciego Wieku jako kanał transferu wiedzy i informacji [w:] W. Horyń, J. Maciejewski (red.), Nauczyciel andragog we współczesnym społeczeństwie, Wyd. Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2010, s. 365–371.
  3. https://mpra.ub.uni-muenchen.de/84754/1/MPRA_paper_84754.pdf s. 2-3
  4. D. Wodecka, Kiedy jeżdżę na rolkach smarkacze krzyczą: Dziadek do piachu! (wywiad z prof. Wiesławem Łukaszewskim dla „Gazety Wyborczej” 17.11.2008)

Dodaj komentarz