02. Oboki. Czyli więcej niż garstka

1. Zapytałem mojego dobrego znajomego, czy coś wiadomo na temat takiego niszowego, ale dość skompromitowanego dokumentu, jakim jest Program współpracy gminy Wschowa z organizacjami pozarządowymi. Pewnie nie wszyscy o tym wiedzą, a nawet jakby, to nikogo to za bardzo nie obchodzi, ale dla jakiegoś historycznego rysu, muszę napisać, że jakiś czas temu odbyło się spotkanie wschowskich ngo’sów z panią pełnomocnik Renatą Chilarską. Byłem tam i usłyszałem, że wschowskie ngo’sy otrzymają do 15 sierpnia nowo opracowany program współpracy. I że będzie potem – jakby to powiedzieć – burza mózgów, pogawędka, pojedynek na słowa lub coś w tym stylu. No i dwa razy już pytałem mojego dobrego znajomego, czy ngo’sy są poważnie traktowane przez panią pełnomocnik, czy raczej lekko. Pytałem raz – w okolicach 15 sierpnia, a drugi raz dzisiaj (24 sierpnia). Za pierwszym razem dowiedziałem się, że 16 sierpnia przyszła na skrzynki wschowskich ngo’sów wiadomość, że prace nad dokumentem trwają i żeby zachować jeszcze odrobinę cierpliwości. A za drugim razem, czyli 24 sierpnia, usłyszałem jedynie, że w skrzynkach mailowych cisza na ten temat. Żaden nowy news, postulujący cierpliwość, nie dotarł. Nie wiem, co myśleć, ale po raz kolejny coś w tym mechanizmie nie działa. Może trzeba napisanie tego dokumentu zlecić Spółce Komunalnej? Albo poprosić kogoś z Zakładu Usług Wodnych. Oni chociaż, jak coś jest nie tak z wodą, to natychmiast informują mieszkańców. I tutaj też mogliby taki komunikat wystosować, a lokalne media zaraz by podchwyciły i podały dalej. Na przykład komunikat takiej treści – Od 15 sierpnia do nie wiadomo kiedy program współpracy z ngo’sami nadal będzie się pisał. Zainteresowanych przepraszamy za niedogodności. Prosimy o cierpliwość. I sprawa byłaby załatwiona.  

2. Inny z kolei mój znajomy mówi do mnie ostatnio, że mnie ktoś czyta. W sensie – żebym tak nie narzekał na swój los, bo są osoby, które zaglądają na stronę Nowe Opinie. Jego zdaniem, czyli mojego znajomego, ma on prawo do takiej opinii, ponieważ nad graficzną informacją o wrześniowym spotkaniu z seniorami, pojawiła się jeszcze zajawka, z której wynika, że zaprasza się seniorów zrzeszonych i niezrzeszonych. I rzeczywiście tak było, coś na ten temat pisałem. Powiem nieskromnie, że i owszem, często ostatnio używałem tych przymiotników, ale nie sądzę, żeby zaraz ktoś po drugiej stronie tego czarodziejskiego lustra uznał, że teraz trzeba do rzeczownika ,,senior” dodawać przymiotnik ,,niezrzeszony”. W sensie, że wtedy osoba powyżej 60 lat, przymiotnikiem tym zdefiniowana, poczuje się doceniona i na skrzydłach w wyznaczonym terminie stawi się cała w skowronkach. Myślę właśnie, że jest odwrotnie. Że nikt nie czyta, bo gdyby czytał, to by wiedział, że w tych skromnych wpisach, opisałem raczej pewien mechanizm elitarności. Lokalnej elitarności, która jest antonimem ewentualnej, lokalnej egalitarności. Władza, nawet ta lokalna, tworzy pewien pas transmisyjny, którego odbiorcą/beneficjentem jest lokalny establishment i jednocześnie buduje lokalny parnas, na którym parnasistom jest wygodnie i ciepło. I to wszystko, co miałbym do powiedzenia w tym temacie, ale nie ma to nic wspólnego z przymiotnikami ,,zrzeszony” i ,,niezrzeszony”.

3. I tutaj przypomniała mi się idea zasłużonych obywateli dla powiatu/gminy/sołectwa itp. Chodzi o to, że inny mój znajomy na swoim prywatnym facebooku napisał, że jak Wojciech Kuryłło (radny powiatowy, niegdyś wicestarosta, a w przyszłości być może burmistrz Wschowy) zagłosuje za osobami, związanymi z PiS, którym kapituła przyznała tytuł ,,Zasłużony dla powiatu wschowskiego”, to ów mój dobry znajomy radzi obecnemu radnemu powiatowemu porzucić plany, związane z kampanią samorządową. Radny, o dziwo, wstrzymał się od głosu przy pośle Marku Aście i prezesie HZZ Osowa Sień – Janie Pabierowskim. Piszę ,,o, dziwo”, bo wydaje mi się, że z ideą zasłużonych jest podobnie, jak z ideą zrzeszonych i niezrzeszonych (wytrawny czytelnik zauważy zapewne, jak wielką rolę w tym wpisie odgrywają przymiotniki). Nie omawiałem tego z moim znajomym, więc nie mam pojęcia, czy się ze mną zgodzi, ale myślę sobie, że jest to neoliberalna praktyka. Przepraszam za wyrażenie i już tłumaczę o co chodzi. Otóż w całej tej historii chodzi o to, że wyróżnia się, nagradza tych, którzy świetnie sobie radzą w życiu zawodowym lub politycznym. Tak, jak w neoliberalnej ekonomii. Ci, którzy mają, będę mieć jeszcze więcej, a ci, którzy nie mają, będą mieć jeszcze mniej. Nie chcę powiedzieć, że nie warto wyróżniać tych pierwszych. Warto. Na jakichś branżowych spotkaniach, gdzie pojawia się np. lokalny biznes. Ale w tak dużej, lokalnej przestrzeni, jaką jest powiat/gmina/miasto/sołectwo – poświęciłbym więcej miejsca tym osobom, których na co dzień nie widać, nie słychać o nich i nigdzie się też o nich nie przeczyta. Bo lokalna społeczność to coś więcej niż osoby, którym coś się udało. Oni są oczywiście ważni, ale to tylko garstka osób. Jakoś trzeba w tej sferze złapać balans i mieć nieco inny pomysł. Gdybym miał na to wpływ, wyróżniłbym wszystkie osoby, które w ostatnich miesiącach zaangażowały się w zbiórkę pieniędzy na leczenie Marysi z Brenna. To była i nadal jest akcja, która połączyła wszystkich mieszkańców powiatu, a w dodatku wychodziła poza powiat. Trzeba by na to znaleźć jakąś formułę, ale gdybym był w kapitule, to dążyłbym do takiego wyróżnienia. Nie sposób rzecz jasna wszystkich wyróżnić, którzy biorą udział w tej akcji, ale jakoś to warto by było przemyśleć.

Dodaj komentarz