CKiR odkrywa karty. Będzie przegląd sygnałów myśliwskich (alleluja)

Zmienia się formuła Królewskiego Festiwalu Muzyki. Tak wyczytałem na profilu fb Centrum Kultury i Rekreacji we Wschowie. Pamiętam, że w poprzedniej kadencji wiele się mówiło o kreatywności i chyba to, co zostało zasiane kilka lat temu, dzisiaj wydaje pierwsze plony. Rzeczywiście we Wschowie innowacyjna wyobraźnia zaczęła górować nad dotychczasowymi osiągnięciami myśli wszelakiej – politycznej na pewno, ale również tej kulturalnej, a nawet gospodarczej. Na każdym tym odcinku mamy coś, co Francuzi nazywają esprit. A co w wolnym tłumaczeniu uznalibyśmy za powiew świeżości, żeby nie powiedzieć powiew ducha. Duch, jak wiadomo, wieje, gdzie chce i właśnie przywiało go do Bogu ducha winnej Wschowy.

Mamy oto informację, że we Wschowie odbędzie się tym razem pierwszy i od razu ogólnopolski przegląd sygnałów myśliwskich. Pamiętam, że kilka lat temu Królewski Festiwal Muzyki też zmienił formułę, ale wtedy brzmiała ona mniej więcej tak – festiwal dłuższy o jeden dzień niż w poprzednich latach, a jednocześnie tańszy. Innymi słowy – każda epoka, każde pokolenie w tym mieście chce coś od siebie dodać do tego festiwalu, jakąś nową wartość, coś niespotykanego do tej pory, takie, jakby to wykrzyczeli w tym swoim charakterystycznym stylu Włosi – Mamma mia. Nie ma w tym nic dziwnego, bo jak przekonywał inny polski innowator, Grzegorz Skawiński z zespołu Kombii – każde pokolenie chce zmienić świat. I tak samo jest ze wschowską myślą pokoleniową. Może nie od razu świat będą zmieniać, ale Królewski Festiwal Muzyki na pewno.

Przegląd sygnałów myśliwskich, to naprawdę coś, na co wschowska publiczność czekała do tej pory. Może nawet ten stan oczekiwania trwał przez te wszystkie ostatnie 17 edycji Królewskiego Festiwalu Muzyki. Sam pamiętam, że słuchając w 2013 roku ,,Trzech utworów w dawnym stylu” Henryka Góreckiego w wykonaniu Le Quattro Stagioni pod dyrekcją Tadeusza Żmijewskiego, cały czas zastanawiałem się, kiedy w końcu ktoś wyjdzie na scenę i zapoda sygnał, kończący polowanie, ewentualnie ogłaszający gatunki zwierzyny. Innym razem, słuchając dzień później, w wykonaniu tej samej orkiestry, ,,Małej suity” Witolda Lutosławskiego, znowu coś mi nie dawało spokoju i dzisiaj wiem, że brakowało mi wtedy sygnału myśliwskiego, porozumiewawczego, zakazującego strzału w miot. Teraz, widzę, że wszystko to się wydarzy w ramach zmiany formuły. Zmiany, a można nawet powiedzieć, że dobrej zmiany.

Jednym słowem Wschowa obecnie jest miastem futurystycznym. Co do tego nie ma wątpliwości. Łączy w sobie przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. Nie będę zajmował się tymi skrajnymi pojęciami, czyli tym, co było i tym, co jest, a pozwolę sobie za wschowskim duchem czasów, podążać już za tym, co będzie. Wyobrażam sobie, że w niedalekiej przyszłości zmienia się burmistrz i mówi do obecnego lub nieobecnego jeszcze dyrektora CKiR, że trzeba zmienić formułę Królewskiego Festiwalu Muzyki. Że dyrektorem artystycznym mógłby zostać prezes PZPN – Henryk Kulesza, niekoronowany król disco polo.

Burmistrz miałby przy okazji wizję, bo wiadomo, że każdy burmistrz musi mieć wizję, takie coś, czego pozbawiony jest zwykły mieszkaniec każdego miasta i każdej wsi w Polsce. Powiedzmy, że chciałby zainspirować lokalne kluby piłkarskie w ramach Królewskiego Festiwalu Muzyki. Nie tylko te gminne, ale wszystkie bez wyjątku z terenu powiatu wschowskiego. Tym samym przekonywałby, że ma koncepcję (tzw. koncepcja niejednoznaczna), w której nie chodzi tylko o Wschowę, ale o coś więcej. Bo Wschowa, to coś ekstra, ale więcej niż Wschowa, to już właściwie Nepal, a dokładnie Mount Everest polskich samorządów. I życzyłby sobie (ten nowy burmistrz) alternatywnych wykonań popularnych utworów i żeby był w tym wszystkim power i ten amerykański zaśpiew yes, we can. Chodziłoby mu o to, żeby Wschowa nie tylko reprezentowała powiew świeżości, ale, żeby ten powiew uzupełnić o pewną formę awangardy. Dzięki czemu w kościele franciszkanów wschowska publiczność nie słuchałaby ,,Przez twe oczy zielone”, a właśnie alternatywną wersję, która brzmi – ,,Przez twe gole strzelone” (taki tytuł nosił dżingiel Zenka Martyniuka zaśpiewany w 2016 roku specjalnie na potrzeby Jagiellonii Białystok, a nawet całej ekstraklasy).

Nie trzeba dodawać, że byłby to pierwszy ogólnopolski przegląd alternatywnych wykonań znanych twórców ze stajni prezesa PZPN. Oczywiście będzie to taka zmiana formuły, że – niestety i bardzo mi przykro – nie pomieści kolejnej edycji sygnałów myśliwskich. Och, co to będzie wtedy za larum w mieście (w sensie – kakofonia, kociokwik, rozgardiasz). Może nawet ktoś kamieniem rzuci w drzewo na znak protestu albo opróżnioną, ale plastikową butelkę zostawi pod wycieraczką samochodu sąsiada, który będzie popierał tę nową formułę. Kto wie? Naprawdę!!! Tutaj nie ma żartów. Lepiej może (pod rozwagę daję) zlikwidować ten festiwal. Likwidacja też ma taką moc, że likwidator (bez żadnych protestów) naturalnie zapisuje się w historii miasta, w którym kasacja ma miejsce.

Dodaj komentarz