Wieża. Jasny dzień, czyli dron na zombiaków. Wstęp

Na stronie vod.tvp.pl jest dostępny debiut filmowy Jagody Szelc z 2017 roku ,,Wieża. Jasny dzień”. Długo na to czekałem. W sensie, żeby obejrzeć. A film w sumie był do wypożyczenia za jakieś 10 złotych na vod.pl. Mogłem rzeczywiście skorzystać z tej oferty, ale liczyłem trochę na darmowy seans, a trochę na Twórcze Horyzonty.  TH, to takie stowarzyszenie/organizacja pozarządowa, jakby ktoś nie wiedział. No i oni kiedyś we Wschowie (jest takie miasteczko kolorowe) wyświetlali filmy. Chyba co dwa tygodnie w piątek albo co tydzień (nie pamiętam). I seans kosztował 6 złotych. Wynika z tego, że 4 złote w kieszeni by było, można by poszumieć na mieście po seansie (szumisz?). No ale nie doczekałem się. Film na szczęście pokazali w TVP Kultura, a teraz przez jakiś czas jest dostępny za free na vod.tvp.pl. Nie wiem tylko jak długo tam będzie. Jak ktoś jeszcze nie oglądał, to niech obejrzy. Opłaca się. Tak, są reklamy w trakcie, jak na Polsacie. Coś za coś. Nic za darmo.

Kiedy tak stałem na posterunku i wyglądałem okazji, jak tu ten film skroić za darmochę, to czytałem w tym samym czasie dostępne, darmowe wywiady z Jagodą Szelc (chodzi o to, że piję teraz do podzielnej uwagi, jakby co). I podcastów słuchałem, gdzie się wypowiada Jagoda Szelc. I mam zdanie na temat jej twórczości. Mianowicie takie, że jest artystką. Wiem, że brzmi to dwuznacznie, jak wtedy, kiedy na wyświetlaczu pojawia się nieznajomy numer telefonu i w efekcie okazuje się, że to ktoś od fotowoltaiki. Nic na to nie poradzę. Tak to widzę, hej.

Nie będę tego wątku rozwijał, bo nie czas teraz na to i pora wydaje się nieodpowiednia taka. Chodzi o tego tytułowego drona. Bo pierwsze dwie minuty filmu to ujęcie z drona. Tam zaraz, jak tylko zniknie z ekranu ostatni napis (Wieża), to widać z góry taki dach z rurami, które z niego wystają, a w tle dźwięki, jak z filmów Davida Lyncha. I w ogóle jest taki wczesny poranek, że jeszcze jest szarówka. Ten dach dobrze widać, ale jak kamera się przesuwa, to widzimy coś jeszcze i nie wiadomo co to jest. A to jest przecież droga. No i tak dron sunie po niebie bez przeszkód, w tle te dźwięki, a drogą jedzie samochód i ten dron za nim. Miasto, bo na pewno to jest miasto, o tej porze w śpiączce jeszcze jest. Świateł mało, ludzi za grosz, nikogo w sumie. Jakby samochody na drogach nie poruszały się, to właściwie można by uznać, że martwe jest miasto, bez ludzi, że więcej żelastwa wystrzelonego z dachów w niebo w modlitewnym uniesieniu, niż życia jako takiego.  

Nie ma co. Tak się ten film zaczyna. Dwie minuty to trwa, nie dłużej. Chodzi o to, że ludzie inwestują w drony i mają z nich ujęcia i potem robią z tego takie różne fajerwerki. A tutaj odwrotnie. W sensie u Jagody Szelc. Nic takiego. Surowe to jest, nieapetyczne, takie, czy ja wiem, jak z filmów o zombiakach. Wszyscy się pochowali i żyją w strachu w swoim nie-życiu, niezamanifestowanym w tej krótkiej, bo dwuminutowej perspektywie. W sumie szkoda, że nie jest to jedno ujęcie, bo jest w polskiej kinematografii fun na jedno, długie, rozpoczynające film, ujęcie. A tutaj nawet tego nie ma. A w sumie mogło by być, tylko po co.

W każdym razie jest to film Jagody Szelc. Można go wciąć obejrzeć tutaj – https://vod.tvp.pl/video/wieza-jasny-dzien,wieza-jasny-dzien,53983261

Dodaj komentarz