Może nie zwróciłbym na to uwagi, ale podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej radna Agnieszka Nachaj dwukrotnie podkreślała, że urzędnik nie dosyć, ze napisał wniosek (chodziło o system nawadniający boisko w Siedlnicy), to również pojechał z tym wnioskiem do Zielonej Góry. I chociaż każdy średnio rozgarnięty obserwator życia publicznego podejrzewa, że napisany wniosek, trzeba dostarczyć do organizatora konkursu, który te wnioski zbiera, to z jakiegoś powodu radna postanowiła na ten fakt zwrócić uwagę.
Pod wielkim dachem nieba
Są takie naturalne czynności pod niebem, które wynikają same z siebie. I wiadomo od zarania dziejów, że jak urzędnik napisze wniosek o dofinansowanie, to go potem nie zabiera do domu i nie pokazuje dzieciom oraz partnerce/partnerowi, ewentualnie przyjaciołom. To znaczy – może tak robi, nie wiem, nie interesuje mnie to. Jednak na pewno, skoro ten wniosek napisał, to go w następnym kroku przekazuje w odpowiednie ręce. To tak samo, jak z tym, że radna Agnieszka Nachaj pracuje w Spółce Komunalnej we Wschowie. I wiadomo, że skoro tam pracuje, to musi do siedziby spółki dotrzeć (z wyjątkiem pandemicznego czasu, gdzie być może radna pracowała zdalnie). Oczywiście tutaj być może nikt nie będzie robił wielkiego halo, że radna nie dosyć, że pracuje w SK, to jeszcze dojeżdża. To w końcu w jej interesie, aby tam dotrzeć, tak samo, jak w interesie urzędnika jest napisany wniosek dostarczyć w odpowiednie miejsce.
Jednoosobowy zarząd
Zresztą, wracając na chwilę do Spółki Komunalnej i zatrudnionej tam radnej, warto przywołać wypowiedź prezesa SK Krzysztofa Kołodziejczyka z XXXII sesji Rady Miejskiej we Wschowie. Był taki punkt tych obrad, gdzie radni dyskutowali na temat zasadności powołania nowego bytu pod nazwą Zakładu Usług Komunalnych. I w pewnym momencie prezes SK zwrócił uwagę na to, że gdyby nowy twór ZUK miał powstać po to, by pompować tam pieniądze w wynagrodzenia zarządu lub rady nadzorczej, to ZUK nie byłby do tego potrzebny. Bo i teraz w Spółce Komunalnej, jednoosobowy zarząd w osobie prezesa, można rozbudować o co najmniej dwóch zastępców. Ale tego przecież się nie robi.
Zatrudnianie radnych
To prawda – zarząd wschowskiej spółki od czasów pani burmistrz Danuty Patalas jest jednoosobowy, za to bez żadnych problemów, zatrudnia się w spółce miejskich radnych, tak za czasów poprzedniej pani burmistrz, jak i obecnie. W dodatku nie są to radni opozycji, ale radni, wspierający burmistrza. Przynajmniej pod tym względem niczym się rządy te nie różnią. Owszem – są z tego finansowe korzyści. Powołanie zastępców każdego prezesa wschowskiej SK byłoby kosztowniejsze od zatrudniania radnych bez doświadczenia zawodowego. Ale to tak na marginesie nowej świeckiej tradycji, jaką jest dowożenie wypełnionych wniosków do Zielonej Góry.
Radna na tle budynku, w którym pracuje
W każdym razie nie dziwię się radnej, kiedy emocjonuje się, że urzędnik nie tylko napisał, ale również zawiózł wniosek. Pojawiają się przecież od pewnego czasu tematyczne fotografie, zamieszczane w lokalnych mediach i burmistrzowych facebookach, na których czytelnik widzi, że stoi urzędnik z plikiem dokumentów przed budynkiem i nie jest to wschowski obiekt. A skoro nie jest, to znaczy, że – jak podkreślała radna – urzędnik najpierw napisał, a potem zawiózł. Skoro to takie ważne, proponuję, żeby Spółka Komunalna również zamieszczała na swoim profilu facebookowym zdjęcia z radną Agnieszką Nachaj na tle budynku spółki z podpisem – pracownik spółki dojechał do siedziby, żeby wykonać swoje pracownicze obowiązki. Chyba, że SK uznałaby, że radna porusza absurdalne wątki na sesjach Rady Miejskiej, to wtedy nie zdziwiłbym się, gdyby jednak tych zdjęć z radną na tle budynku SK ostatecznie nie zamieszczono.
foto wykorzystane w grafice z lewej strony – Mikhail Nilov z Pexels
foto wykorzystane w grafice z prawej strony – Anete Lusina z Pexels

Dodaj komentarz