Patroszenie. Piosenka

Muzyka/utwór: Ketsa/Between cloud and land

Tekst/wykonanie: Rafał Klan

Foto wykorzystane w grafice: Nurlan Tortbayev z Pexels

1.

Oczy ma zielone, stare i przekrwione

A jej usta prześwietlone, szminki brak

Kiedy mówi, gdy nie mówi, w cichej strefie, w lepkiej zmowie

Jakby chciała, choć nie chciała, z piekła lepić nowy świat

A on tylko na pół siedzi, na pół słucha, na pół bredzi

A on tylko traci, szmaci, a on tylko siebie wart

Gdy ma ślinę, to ma minę, cieknie to i z brody kapie

Kapu kap, człapu człap, człowiek kra

Siedzą tak godzinami, w przerwach, nerwach, i chwilami

Trwonią się ni to gestami, ni to gestów ciągle brak

Ona mówi, że chwilami koniec świata się obnaża

Poły płaszcza już rozchyla, może zegnie przed nim kark

2.

W ustach ziarna kawy, pachną trocinami

Któreś z nich łypie, czy jest jeszcze w jego typie

Oczy z orbit od tego, wytrzeszczają kolego

Wypatroszą od dobrego wiernego i niewiernego

Już się nie rozpoznają, nie, nie nadążają

Jedno się przewraca, drugie głośno zwraca

Jedno się ugina, wina to ich czy nie wina

Jedno ma już przed sobą, schronienie sobie dzisiaj odbiorą

Dodaj komentarz