,,Kora” Ralpha Kaminskiego zamiast życzeń

A, bo jest nowa płyta Ralpha Kaminskiego. No nie taka nowa, przecież mówię, że nie, ale można by ją za taką uznać. Nie wiem w sumie, jak liczyć te dwa miesiące od premiery – podszewka tak się w szwach rozchodzi. Śnieg potrafi nocą zasypać wszystkie drogi do miasta, do tego stopnia, że nawet na zdrowiu można podupaść, myśląc lub kojarząc, że raz na zawsze ktoś nas tutaj uwięził. A wystarczy, że tylko noc z hukiem zamknie za sobą drzwi i śnigu ni ma, jak śpiewał poeta. Więc tak, no jest ta płyta z hołdem dla Kory i jej piosenek, dostępna, na słuchawkach między parafialnym cmentarzem, a Lapidarium, obok, wzdłuż murów. Ot tak, w plenerach ona jest, ta płyta, między drzewami, które stoją jak krzyże przy drodze, dobra nowina w dłoniach palacza.

10 piosenek na tej płycie. Wybranych, zaśpiewanych, zinterpretowanych wokalnie i muzycznie, że lepsze to niż pierniki w czekoladzie lub uszka w barszczu, tak gorącym, że można sobie dłonie ogrzać. Najstarsze z nich (Biegnij razem ze mną i Ta noc jest do innych niepodobna) powstały, kiedy miałem 7 lat. Cztery dekady temu. Pierwsza z nich zresztą promowała tę płytę i nieustannie ją sobie nucę, a nawet śpiewam na głos, a może tylko szeroko otwieram usta w pantomimicznym zachwycie –  ach uciekaj, ach uciekaj. Oczywiście nie zawsze wiadomo, gdzie się udać, kiedy się taką decyzję podejmie. Gdzie?  Jest przecież tak tłoczno na tych wszystkich ulicach tętniczych i żylnych, które prowadzą do serca i stamtąd się rozchodzą,

rozwidlają.

Można się poślizgnąć z pośpiechu albo idąc niespiesznie trafić akurat – co za scena – jak wokół kałuży kręcą się dzieciaki.

A najstarsza piosenka w tym autorskim wyborze Ralpha Kaminskiego jest Zabawą w chowanego. Z 2010 roku.

Muszę się cofnąć do obrazu Pana

Starego, miłego, od Świętego Jana

Perypatetykę z duszą, co waży 3 gramy

Szczęść Boże mówił i wszystkim się kłaniał*

 Fraza prawie, że świąteczna. Gdzie nie zajrzeć, do piwnicy, spiżarni, na strych lub schodami tam i z powrotem, tam one są, popularne, grudniowe, świąteczne aforyzmy, jak Kory wspomnienia, których nie dało się upchnąć w żadną szafę, nawet, kiedy śpiewała, że ma taką, bardzo starą z podwójnym dnem i się na pewno przyda, bo gdyby wybuchła wojna i strzały słychać byłoby z ulicy, to można się w niej schować. Ale widocznie nie wszystko da się upchać w starych skrzyniach, po brzegi je wypełniając,

kolanem sobie pomagając,

gdy szwy nie trzymają,

podszewka się rozchodzi,

zamki się psują,

a nitki rwą się wściekle. W interpretacji Kaminskiego wszystko to niepokojąco wylewa się, jak z obrazka świętego.

Są też inne utwory. Pod światło widać wyraźnie, jak wypluwają się krople śliny.

* Fragment utworu ,,Zabawa w chowanego”

Foto, wykorzystane w grafice – screen z teledysku Ralph Kaminski – KORA – Biegnij razem ze mną (YouTube)

Dodaj komentarz