Wysłuchałem wczoraj (27.02.2022) rozmowy dwóch dziennikarzy, przebywających w Kijowie – Marcina Wyrwała (Onet.pl) i Zbigniewa Parafianowicza (Dziennik Gazeta Prawna). Obaj relacjonują wydarzenia w Ukrainie dla swoich redakcji, a wczoraj porozmawiali razem w kijowskim schronie o tym, co się dzieje i o tym, co być może się wydarzy. Materiał dostępny jest na kanale You Tube Onetu.
Spóźniona pomoc
Jest to dość pesymistyczna w swojej wymowie rozmowa dwóch reporterów, bo na koniec obaj kreślą scenariusz, który zdaje się dzisiaj w dużych mediach, raczej jest odsuwany na drugi plan. A mianowicie (szczególnie Zbigniew Parafianowicz), podkreślał, że pomoc Ukrainie jest spóźniona o 14 lat, a dokładnie od kwietnia 2008 roku, kiedy Ukraina, jak również Gruzja nie otrzymały poparcia wszystkich krajów członkowskich paktu północnoatlantyckiego do rozpoczęcia procedury przyłączenia tych krajów w szeregi NATO. Sprzeciwiały się wtedy Niemcy i Francja, a Angela Merkel była zdania, że to nie jest jeszcze czas, aby się tym zajmować. Oczywiście Rosja wtedy zdecydowanie sprzeciwiała się tym pomysłom, uważając, że Gruzja i Ukraina, to ich strefa wpływów.
Ukraina stracona?
Zatem, wracając do rozmowy z Onetu, najpierw Marcin Wyrwała, powołując się na rozmowę w CNN podczas pierwszego dnia ataku na Ukrainę, przywołał wypowiedź dwóch amerykańskich specjalistów od wschodniej Europy, którzy prezentowali stanowisko, że Ukraina jest stracona, ale pozostałe kraje sąsiednie, należące do NATO nie mają się czego obawiać, w sensie – mogą liczyć na pomoc sojuszników. Wyrwała z Onetu zapytał Parafianowicza, czy rzeczywiście tak będzie i reporter Dziennika Gazety Prawnej przyznał – podkreślając, że jest pesymistą w tej sprawie – że tak, jest stracona. I że stało się to zdecydowanie wcześniej, czyli 2008 roku. Obaj też panowie, pomimo tego, że tak jak większość dzisiaj Europejczyków, dopinguje bohaterskim Ukraińcom, pesymistycznie mówili o losach Kijowa. Zbigniew Parafianowicz mówił nawet, że on sam przygotowuje się na dwa warianty: rzeź albo długotrwałe oblężenie.
Kolejne podejście do egzaminu z prawa jazdy
Piszę o tym, bo mam od samego początku pewien dysonans poznawczy, słuchając relacji z Ukrainy. Oczywiście, obowiązkiem dzisiaj każdego człowieka, który chodzi po tym padole łez, jest wspierać na ile to możliwe obywateli Ukrainy, którzy bronią teraz swojej ojczyzny. Oczywiste jest też to, że na poziomie politycznym obowiązkiem największych liderów krajów zachodnich jest pomagać Ukrainie. I jak widać większość zdaje z tego egzamin. Może nie od razu, nie pierwszego dnia, tak, jak z egzaminem na prawo jazdy, ale już za drugim lub trzecim razem coś tam w głowie polityków zaczyna klikać i podejmują coraz odważniejsze decyzje.
Europa na zachód od Ukrainy
Niemniej, kiedy oglądam lub słucham relacji z dużych stacji telewizyjnych, mam wrażenie, jakby relacjonowano nam film wojenny, który ma szczęśliwe zakończenie, chociaż niekoniecznie jest to dobry film, w sensie ma on raczej stawiać proste tezy, a fabuła jest niezbyt skomplikowana, dużo za to się dzieje. Nie to, żebym miał o to jakąś pretensję. Nie. Wiadomo, że wszystkie te materiały oglądają miliony Polaków i na pewno na tym etapie nie trzeba nam pesymizmu. A jednak wydaje się, że to, co dzieje się w Ukrainie, rozgrywa się na dużo większej planszy, niż ta, którą mamy codziennie przed oczami. Stąd wciąż myślę sobie, że ostatnie decyzje krajów europejskich, bez precedensu, jak decyzje Niemiec i Unii Europejskiej, wynikają właśnie z tego, że wszyscy wiedzą, że Ukraina jest stracona i trzeba zrobić wszystko, by zbrodniarz Putin nie posunął się o krok dalej. I że w gruncie rzeczy te odważne decyzje bogatych krajów europejskich są podyktowane ich strachem (troską, obawą) o zachodnią Europę po zdobyciu przez Rosję Ukrainy. Chociaż na zewnątrz może wyglądać to wszystko w ten sposób, że rzecz się rozchodzi o Ukrainę. Owszem też, chociaż, jak sobie to już powiedzieliśmy wcześniej, wszystko to jest spóźnione o dobre 14 lat. I – myślę sobie – stoi za tym kalkulacja, że jeżeli obecne działania Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii (i rzecz jasna Ameryki) pomogą Ukrainie, to dobrze, ale na pewno te sankcje mają pomóc Europie na zachód od Ukrainy.
Powrót PiS z dalekiej podróży a może nawet tematu Smoleńska
Cała ta sytuacja wzmacnia bardzo na lokalnej scenie politycznej Prawo i Sprawiedliwość. Myślę, że wielki krach niemieckiej polityki Angeli Merkel, będzie za rok, w przyszłej kampanii wyborczej wykorzystywany przeciwko opozycji, szczególnie PO na dużą skalę. Już teraz przywołuje się słowa Lecha Kaczyńskiego w każdych mediach, który w 2008 roku ostrzegał, że po Gruzji, będzie Ukraina, potem kraje bałtyckie, a w następnym kroku zbrodniczej putinowskiej Rosji – być może nawet Polska. Zresztą, jeżeli się czyta dzisiaj wywiady z Lechem Kaczyńskim z tamtego okresu, to on bez kompleksów zdecydowanie i trafnie oceniał ówczesne plany Rosji. Że nie wspomnę o katastrofie smoleńskiej, która w obliczu tego, co robi dzisiaj Putin w Ukrainie, zdaje się, że wkrótce, jak już kurz opadnie za wschodnią granicą, wróci do debaty publicznej w Polsce z nową siłą.
PiS na poziomie samorządowym
Jeżeli PiS na poziomie ogólnopolskim zacznie rosnąć w sondażach i przed wyborami znowu będzie tak, że będą mieli szansę na wygraną, to jest jeszcze jeden czynnik, który warto już dzisiaj wyartykułować. Otóż w takiej sytuacji, gdyby PiS miał szanse wygrać za rok wybory w Sejmie, to we Wschowie (pisałem o tym kilka miesięcy temu na blogu Nowe Opinie) – kandydat na burmistrza z ramienia PiS ma co najmniej pewną II turę, a prawdopodobnie wygraną oraz więcej radnych w Radzie Miejskiej niż to ma miejsce w tej kadencji. Są na to wyliczenia i mechanizmy, które dominują w lokalnej polityce, na które bez problemu można wskazać, kładąc nacisk na to, jak wyborcy z gminy podczas wyborów samorządowych zachowują się, kiedy u władzy jest PiS. Trzeba na to tylko spojrzeć z większej odległości. W ten sposób – mówiąc pół żartem (chociaż nie czas na żarty), pół serio – wydarzenia za wschodnią granicą Polski, mogą mieć pośrednio wpływ na wybory samorządowe w 2023 roku.
ps. Brak wczoraj na wschowskim poparciu dla Ukrainy głosu liderów wschowskiej opozycji potwierdził tylko, że we Wschowie bez zmian.
Foto wykorzystane w grafice: Katie Godowski z Pexels
____________PRZEMYŚL WSPARCIE DLA NOWYCH OPINII __________
Jeśli chcesz wesprzeć Nowe Opinie, możesz to zrobić poprzez portal zrzutka.pl – https://zrzutka.pl/72ucvn