Ani boga, ani pana

Z przyjemnością słucha się dzisiaj, jak to Niemcy od dekad są pacyfistycznym krajem. Szkoda tylko, że ten pacyfizm finansował w Rosji jej militarną siłę. Owszem, co to za siła, prawda(?), skoro armii rosyjskiej nie udało się w ciągu dwóch, trzech dni zdobyć Ukrainy?  Czekam, aż pojawią się głosy, że zbrodniarz Putin planował to wszystko zrobić w sześć godzin. Będzie większa beka z nieudolności armii rosyjskiej, która dzień po dniu, doprowadza do tego, że za chwilę za naszą wschodnią granicą nie zostanie kamień na kamieniu.  

Podobnie z wolnym światem. Nadal mówi się, że Ukraina walczy w imieniu wolnego świata. W niedzielnym (13.03.22) programie Radia Zet przez pierwszy kwadrans polscy politycy wymieniali zbitkę słów ,,wolny świat” przez wszystkie znane przypadki. Wyłączyłem, bo nie sposób tego słuchać. Myślę, że jak ,,wolny świat” się ostanie i pojawią się pierwsze, w miarę obiektywne opracowania, to agresja Rosji na Ukrainę, będzie zapewne jednym z bardziej kuriozalnych zbrodniczych wydarzeń. I to, co dzisiaj się przewija ,,w wolnym świecie”, wobec czego wszyscy są bezradni, czyli konstatacja, że ,,wolny świat” stoi przed dylematem – finansować Rosję, a więc jej zbrodniczą agresję, płacąc za dostawy gazu i ropy, czy zrezygnować z tego, stawia status ,,wolnego świata” nie tylko pod znakiem zapytania. Zdecydowanie unieważnia tę figurę retoryczną. Bo wynika z tego, że nie ma czegoś takiego, jak ,,wolny świat”, bo ta wolność ma wyraźne granice. A wyznacza je definicja pojęcia realpolitik, która wyklucza takie staroświeckie wartości, jak moralność i etyka, a w ich miejsce stawia realną ocenę możliwości, sił, interesów poszczególnych krajów itp. Nie ma boga, ani pana. Można by powiedzieć w dużym skrócie, że polityka PiS ze swoją bogoojczyźnianą strategią, rodem ze średniowiecza, ma o to pretensje do zachodu. W sensie, że bogaty zachód stawia na wadze inne sprawy niż święta panienkę i pamięć o Lechu Kaczyńskim. I jest to coś, co dla takich krajów, jak Polska pod rządami PiS, pozostaje poza orbitą jej poznawczych możliwości.

Innymi słowy – w sensie gospodarczym jesteśmy zależni od Unii Europejskiej, a w sensie militarnym od USA. Święta panienka nam nie pomoże, ani historia naszych romantycznych zrywów, które nikogo na świecie poza nami nie interesują. A więc, kiedy za naszą wschodnią granicą, wojska rosyjskie zamieniają ziemię naszych sąsiadów w makabryczny, wojenny obłęd, ,,wolny świat” przypomina, że w takich czasach liczą się pieniądze i armia. Nie mamy ani jednego, ani drugiego. Jak mówił Donald Tusk w wywiadzie dla Newsweeka tydzień temu (materiał dostępny na YT) realpolitik w takich sytuacjach śmierdzi (dosłownie), ale – idąc dalej – sytuacja w Ukrainie odsłoniła, że właśnie na tych fundamentach zbudowany jest cywilizowany świat. Owszem, krążą memy, fajne filmiki, hakerzy świata tego działają, co nie zmienia faktu, że Ukraina płonie.

Wojciech Jagielski, profesor polskiego reportażu, pojawił się w ,,Tygodniku Powszechnym” z cyklem podcastów. Pierwszy z nich dotyczy wojny w Czeczenii. Jest dostępny od 9 marca na stronie TP i między innymi na Spotify. Profesor Jagielski przypomina w nim, że pierwsza wojna w Kaukazie z małą, zbuntowaną Czeczenią trwała niecałe dwa lata i zakończyła się patem, a biorąc pod uwagę możliwości militarne Rosji – jej porażką. Trzy lata później wznowiono działania wojenne i jak wiadomo, trwało to pół roku, a takie miasta, jak czeczeńskie Grozny zostało dosłownie zrównane z ziemią. Zdaniem Jagielskiego wojna w Ukrainie zaczyna od tygodnia niepokojąco przypominać tę drugą w Czeczenii.

ps. Ośrodek Studiów Wschodnich zamieszcza na swojej stronie internetowej codzienne raporty z wojny. Pokazuje, co mniej więcej wiemy, co wydarzyło się każdego dnia i pod tymi informacjami zamieszcza komentarze. Warto śledzić. Wczoraj jeden z akapitów komentarza brzmiał tak: ,,Pojawiające się w ukraińskich komunikatach szczątkowe informacje o sytuacji w rejonie walk sprawiają, że całość przekazu coraz częściej jest wewnętrznie sprzeczna. Działania agresora nie wskazują, by utracił on inicjatywę, a ponoszone straty nadal nie uniemożliwiają mu kontynuowania ofensywy na kilku kierunkach równocześnie. Kwestią otwartą pozostaje, na ile prezentowana przez stronę ukraińską ocena przeciwnika odpowiada stanowi faktycznemu, a na ile ma na celu głównie podtrzymywanie morale własnej armii i społeczeństwa” (źródło: osw.waw.pl – dostępny 13.03.2022)

Foto wykorzystane w grafice: Yontoy Photography z Pexels

____________PRZEMYŚL WSPARCIE DLA NOWYCH OPINII __________

Jeśli chcesz wesprzeć Nowe Opinie, możesz to zrobić poprzez portal zrzutka.pl – https://zrzutka.pl/72ucvn

Dodaj komentarz