Artykuł 5 traktatu NATO i jego mistyczne znaczenie

W mainstreamowych mediach wałkuje się od kilku dni wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego o tym, że w Ukrainie potrzebna jest misja pokojowa NATO lub szerszego układu międzynarodowego. Chyba już każdy ważniejszy polityk z bańki opozycyjnej złożył ofiarę na ołtarzu interpretacji i przekazał opinii publicznej co myśli o tym wszystkim. A wiadomo, że myśli jak najgorzej. Bo przecież misja pokojowa, owszem, ale ma miejsce, kiedy strony podpisują rozejm, i dopiero wtedy, ewentualnie, można by zaproponować taki tryb zgodnie z procedurami tej lub innej organizacji (NATO, ONZ itp.).  Zatem Kaczyński znowu coś wypalił w Kijowie, chciał zabłysnąć, a wyszło, jak zawsze. Jeden z dziennikarzy, którego zresztą cenię i ciekaw jestem jego opinii, wypalił ni z tego, ni z owego, że być może Kaczyński sugerował, żeby Ukraina się poddała, oddając część swojego terytorium Rosji. Wtedy, perorował publicysta, taka misja, jaką wywołał do tablicy Kaczyński, miałaby sens. Zatem, czy lider PiS-u nawoływał w Kijowie, żeby Ukraina się poddała? – Pytał i dramatycznie rozkładał ręce na wizji. Tak w skrócie wygląda opowieść jednej ze stron politycznego sporu w Polsce.

Metodologia badań literackich

Mam jednak nieodparte wrażenie, że od dłuższego czasu jedna i druga strona w Polsce (prorządowa i opozycyjna), przy zachowaniu rzecz jasna odpowiedniej skali, robi to samo, co media rosyjskie swoim obywatelom. A mianowicie pokazuje jedną stronę medalu, twierdząc i przekonując, że inna opowieść nie istnieje. Przy czym, w przypadku J. Kaczyńskiego, rozbiera się jego wypowiedź na czynniki pierwsze, jakby w polityce obowiązywała analiza tekstu pod względem semantycznym i gramatycznym. Gubi się przez to jej sens i jej główne przesłanie. Uprawia się przy tym  jakąś amatorską dekompozycję/dekonstrukcję tekstu, jakby politycy i publicyści co najmniej skończyli jakiś kurs z metodologii badań literackich, stylistyki i poetyki. I jeżeli w teorii literatury ma to jeszcze sens, to w polityce świadczyć może jedynie o braku odpowiednich narzędzi do interpretowania tego typu zjawisk.  

Dwie Europy, dwa inne strachy

A sens wypowiedzi szefa PiS jest dość jednoznaczna i trudno ją z jednej strony przeceniać, jak i z drugiej strony deprecjonować.  Najciekawszą chyba rozmowę na ten temat wysłuchałem w piątkowym (18.03.22) podcaście Kultury Liberalnej (KL) ,,Kijowska wyprawa premierów – szaleństwo, czy odwaga?”. Jarosław Kuisz, naczelny KL, zwraca uwagę na przykładzie wyjazdu premierów Czech, Słowenii i Polski, że ujawniły się w ten sposób dwie myśli uprawiania polityki w Europie. Jedna, zachodnia – gdzie obecnie prowadzi się rozmowy telefoniczne z Putinem, zwołuje się spotkania w Wersalu, ubiera się bluzy z kapturem (syndrom E. Macrona, prezydenta Francji). I druga myśl, środkowoeuropejska, gdzie wsiada się do pociągu, jedzie do kraju, w którym toczy się wojna i spotyka się z jej liderem. Kuisz jest zdania, że to nie jest wynik szaleństwa Kaczyńskiego, czy jego współtowarzyszy, ale tego, w jaki sposób odbiera się Rosję w tej części Europy. I, że dla krajów Europy Środkowej, telefony, dyplomacja na najwyższych szczeblach, to zdecydowania za mało w sytuacji, kiedy w Ukrainie giną dzieci, kobiety i mężczyźni. A wynika to z tego prostego faktu, że tutaj, w tej części Europy, doskonale wszyscy zdają sobie sprawę, że wojna w Ukrainie odsłoniła kolejną fazę działalności zbrodniczej Rosji. I gdyby to przełożyć na język serialu, to wszyscy tutaj dość wyraźnie zrozumieli, że w pierwszym sezonie mieliśmy Czeczenię, w drugim Gruzję, w trzecim mamy Ukrainę, a w finałowym sezonie być może którąś ze stolic Polski, Czech, Słowenii itp. Zatem mamy serial, składający się z kilku sezonów, a nie jakiś wynik szalonych, nieskoordynowanych działań zbrodniarza Putina. I trzeba podejmować coraz to odważniejsze kroki, by scenarzyści i reżyserzy zrezygnowali z finałowego sezonu. Bo telefony i spotkania w Wersalu na pewno ekipę filmową Putina nie powstrzymają. Polecam ten podcast, jest dostępny na każdej platformie podcastowej, jak również na YouTube. Naczelny KL świetnie to tłumaczy, spierając się przy tym ze swoim rozmówcą, który sprawy te widzi zgoła inaczej.

Mistyczny traktat NATO i jego 5 artykuł

Na koniec dodam tylko, że w którymś momencie Jarosław Kuisz wspomina francuskie podcasty, w których słuchał tamtejszych, znanych francuskich publicystów i polityków. Otóż pojawił się tam wątek ewentualnego ataku nuklearnego na Polskę w obecnej sytuacji i artykułu 5 traktatu NATO, który mówi, że atak na jeden z krajów NATO w Europie lub Ameryce Płn. jest jednocześnie atakiem na wszystkie kraje członkowskie. Otóż, jak relacjonuje Kuisz, okazało się, że ten boski 5 artykuł, który w Polsce jest podnoszony do rangi wręcz mistycznej, gwarantującej Polsce zbawienie od ewentualnej rosyjskiej agresji, we Francji wcale nie jest tak jednoznaczny. Panowie mieli zastanawiać się, czy aby na pewno ten artykuł zostanie uruchomiony, gdyby taki jednorazowy atak miał miejsce. Trzeba by sprawdzić wtedy – twierdzili – kontekst tego wydarzenia i wiele innych spraw i dopiero wtedy należałoby się zastanowić się, czy w tej sytuacji mamy do czynienia z zapisami traktatu NATO.

Zdecydowanie za mało

W tym kontekście wyprawa kijowska wygląda zupełnie inaczej. Nawet jeżeli ma również dla przywódców Polski, Czech i Słowenii znaczenie doraźne, skierowane do ich wyborczego elektoratu, to jednocześnie jest przejawem obaw środkowej Europy, która postrzega wojnę w Ukrainie zupełnie w innych kategoriach, niż przywódcy krajów zachodnich.  Owszem, analizowanie wypowiedzi J. Kaczyńskiego ma również doraźny cel dla polskiej, opozycyjnej publicystyki, bo chodzi o to, by w przyszłych wyborach do Sejmu PiS nie miał większości, więc każda lokalna możliwość obnażania intencji szefa PiS ma dla jego demaskatorów znaczenie wręcz fundamentalne. Niemniej znaczenie tego wydarzenia, jak i słów Kaczyńskiego podczas konferencji w Kijowie wychodzą daleko poza lokalne spory i kłótnie. I nawet jeżeli nie będą one miały większego znaczenia, w sensie – ani Europa, ani NATO nie zdecydują się na odważniejsze kroki, to tak czy siak, odsłaniają dwa, funkcjonujące na starym lądzie systemy myślowe. Jeden z nich wynika z geografii. Im dalej od Rosji, tym większe znaczenie przypisuje się rozmowom telefonicznym i bluzom z kapturem. Im bliżej Rosji – wszystkie te gesty to zdecydowanie za mało. Niepokojąco mało.

____________PRZEMYŚL WSPARCIE DLA NOWYCH OPINII __________

Jeśli chcesz wesprzeć Nowe Opinie, możesz to zrobić poprzez portal zrzutka.pl – https://zrzutka.pl/72ucvn

Dodaj komentarz