Samorządowy portal zw.pl zamieścił w przeciągu czterech dni dwa stanowiska w sprawie rekultywacji wysypiska śmieci. Jedno autorstwa Spółki Komunalnej, drugie – starosty powiatu wschowskiego. Sam proces rekultywacji mało kogo interesuje w gminie. Widać to szczególnie z dostępnych w Internecie relacji Spółki Komunalnej, która każdy etap, przygotowujący do rekultywacji rejestrowała tekstem i fotografiami (między innymi spotkania z mieszkańcami, radnymi, wyjazdy do gmin, które w podobny sposób, jak zaplanowała to wschowska SK, przeprowadziły ten proces) – zainteresowanie wśród mieszkańców było niemal żadne poza garstką osób. Niemniej nikt tutaj do tej pory nie wymachiwał szabelką. Nie budziło to też większych emocji. Aż do tej pory.
Teraz większość mieszkańców zapewne zakupi sobie chipsy i będzie się przyglądać, jak przedstawiciele gminy i powiatu zaczną się okładać, udowadniając sobie, że albo jedni w sposób haniebny wstrzymują cały proces rekultywacji (powiat), albo drudzy w sposób haniebny chcą zanieczyścić środowisko, a nawet zbiornik wód podziemnych (gmina). Samorządowy portal natomiast, który tej sprawy nigdy nie zbada, bo nie taka jego rola, będzie zmuszony publikować aktywność przedstawicieli obu samorządów, bo nie ma innego wyjścia. Zapewne będą kolejne teksty, konferencje, wywiady i bóg wie, co jeszcze. Mieszkańcy (albo trolle gminne i powiatowe) w komentarzach będą się okładać, udowodniając, że rację ma gmina lub powiat. Będzie tu fascynująco nudne, ale przynajmniej coś się będzie działo.
Sprawa na pewno wymaga uwagi. Lokalni politycy przyzwyczaili nas (chociaż może nie nas, nie przesadzajmy, raczej garstkę osób), że aby rozsupłać ich zaplatane węzły gordyjskie, trzeba nieco czasu. Z daleka widać, że rekultywacja wysypiska śmieci może być zrobiona na wiele sposobów, a wszystko zależy od majętności tego, który jest zarządcą wysypiska śmieci, w tym wypadku gminy. Zapewne można to zrobić jak najtaniej (być może jest to wariant gminy) i zgodnie z prawem, jak również zrobić to na bogato i również zgodnie z prawem. Zdaje się, że gmina wybrała wariant dostosowany do jej znikomych możliwości finansowych, robiąc przy tym charakterystyczny dla siebie PR, jakby co najmniej stawiała luksusowy dom w Los Angeles, a powiat wymaga od gminy ambitniejszego projektu rekultywacji, czyli wyłożenia na to większych pieniędzy.
W związku z tym na pewno sprawa ta wymaga większej uwagi, ale raczej takiej, gdzie trzeba by szukać odpowiedzi, czy tańszy wariant na pewno gwarantuje ochronę środowiska. Bo, że prawo jest tak napisane, że daje szeroki wachlarz możliwości, to jeszcze nie znaczy, że każdy z nich będzie przyjazny dla otoczenia. Żyjemy w biednym kraju, gdzie tego rodzaju zapisy tworzy się w oparciu o kompromis, wynikający właśnie z tego, że jedne gminy będzie stać na fajerwerki, a inne niekoniecznie.
Nie ulega jednak wątpliwości, że obaj samorządowi aktorzy, w politycznym ujęciu całej tej aferki, czyli powiat (PiS) i gmina (PO), będą sobie teraz udowadniać, co było pierwsze – PiS, czy PO. Myślę, że ani jednych, ani drugich nieszczególnie w tym sporze interesują mieszkańcy. Aczkolwiek – nie mam złudzeń – mieszkańcy (lub internetowe trolle) będą myśleć, że to w ich interesie rozgrywać się będzie cały ten spektakl.
Foto wykorzystane w grafice: Tom Fisk z Pexels
____________PRZEMYŚL WSPARCIE DLA NOWYCH OPINII __________
Jeśli chcesz wesprzeć Nowe Opinie, możesz to zrobić poprzez portal zrzutka.pl – https://zrzutka.pl/72ucvn