Mignęło mi wczoraj (20 kwietnia) w internetach zdjęcie z wiceburmistrzem Wschowy, który odsłania tablicę upamiętniającą postać Valeriusa Herbergera i przez chwilę zastanawiałem się, czy znowu przyjechała telewizja do Wschowy. Nie to, że wiceburmistrz nie mógłby sam z siebie odsłaniać jakiejkolwiek tablicy pamiątkowej, bo mógłby przecież. Chodzi o to, że taka aura powstała wokół zastępcy burmistrza, że jak coś jest nie tak, są jakieś kłopoty (a to Polsat przyjeżdża, a to tzw. TV publiczna), to pan zastępca wtedy pojawia się przed kamerami i tłumaczy zawiłości wschowskiego samorządu. Poklikałem więc trochę, posprawdzałem i okazało się, że żadne media nie przyjechały w sprawie Valeriusa Herbergera i wynikałoby z tego, że samorząd i jego instytucje (w tym wypadku muzeum) same z siebie podjęły się tej zacnej i szlachetnej inicjatywy. Nie tak dawno przecież mieliśmy odsłonięcie pamiątkowej tablicy Bronisława Geremka, teraz Herbergera, niechybnie widać w tym jakąś konsekwencję.
Ale pięknie się dzieje
Można by nawet powiedzieć, ale pięknie się dzieje w naszym mieście – mamy tablice pamiątkowe, a przecież do tej pory nikt takich tablic nie montował na elewacjach wschowskich budynków, mamy spacery, Lapidarium piękne i otwarte, trzy wykłady, jeden za drugim, by edukować dzieci i młodzież. Miasto pięknieje, zaprawdę i naprawdę. Pewnie nawet ta garstka osób, która spode łba przygląda się poczynaniom włodarzy i instytucji im podległych może mieć wrażenie, że co, jak co, ale upamiętnienie Herbergera pamiątkową tablicą i to jeszcze na ulicy, nazwanej od jego imienia, to szczyt szczytów kultury, muzealnictwa, a nawet samorządności.
Głęboki, jak ocean; szeroki, jak stepy akermańskie
Miałbym i ja podobne refleksje, głębokie, jak ocean i szerokie, jak stepy akermańskie, gdyby nie jeden drobny szczegół, który utrudnia mi osiągnięcie wschowskiej nirwany na tym polu. Otóż – prawdę mówiąc – byłem zaskoczony, że na zdjęciach uwieczniono właśnie zastępcę burmistrza, symbolicznie odsłaniającego tablicę pamiątkową. Z wielu powodów. Na przykład z takich, że w ogóle nie kojarzę wiceburmistrza z tą tematyką. Herbergera we Wschowie w ostatnich latach przypominało i promowało poprzednie kierownictwo wschowskiego muzeum. Kiedy ta placówka była dwa lata temu konsekwentnie dekonstruowana, czego efektem była migracja części pracowników wraz z jej szefową poza granice miasta, odnosiło się wrażenie, że na włodarzach Wschowy nie robi to większego wrażenia. Nie przypominam sobie też (ale tutaj mogę czegoś nie pamiętać), żeby zastępca burmistrza jakoś angażował się w promocję historycznych wątków miasta. Albo, żeby w jego orbicie zainteresowań, leżało muzealnictwo itp. sprawy. Być może prywatnie jest pasjonatem, nie wątpię, ale w publicznej przestrzeni, znaleźć można więcej jego wypowiedzi, związanych z remontami, przetargami, projektami budowlanymi itp. A postać Herbergera, historia protestantyzmu jakoś kojarzy się zupełnie z innymi osobami w tym mieście, które jednocześnie w tej materii są zasłużone i cenione.
I chociaż pięknie się dzieje
I chociaż pięknie się dzieje w naszym mieście, bo na przestrzeni dwóch miesięcy dwie tablice pamiątkowe zostały odsłonięte, to mam takie poczucie, jakby uwieczniano te wydarzenia w sposób, który zaprzecza dotychczasowemu, lokalnemu doświadczeniu. Jakby próbowano jakąś nową historię napisać, gdzie z Herbergerem będzie kojarzył się zastępca burmistrza, a nie osoby, które latami pracowały, by luterańskiego pastora znało nawet dziecko we Wschowie. Analogicznie, nie wyobrażam sobie, aby w 2008 roku, kiedy odsłaniano pomnik Kresowian, nie zaproszono Stanisławy Kołodyńskiej, która nie tak dawno przecież odeszła z tego świata. Owszem, było to dużo większe wydarzenie, nieporównywalne. Ale nie idzie mi tutaj o rozmach tego typu uroczystości, a o pewną logikę i standardy.
Miasto z odzysku
Dlatego w mojej ocenie na naszych oczach dzieje się coś, co nazwałbym usuwaniem i lekceważeniem istotnego dla lokalnej społeczności dorobku poprzedników. Tak było, kiedy pojawiły się plany w tej kadencji, by siedzibę muzeum przenieść z dawnej Rezydencji Jezuickiej do byłego budynku po gimnazjum nr 1 na ulicy Kopernika. Tak było również, kiedy snuło się plany (lub nadal są snute) budowy tzw. nowego ratusza, czyli Centrum Administracyjno-Usługowego na terenie zrewitalizowanego skweru na wschowskim rynku. Tak jest i teraz, kiedy na poziomie symbolicznym, gesty, związane z upamiętnianiem pastora Herbergera, próbuje się kojarzyć świadomie lub nieświadomie z obecnymi włodarzami. To wbrew pozorom może przynieść rezultaty. To wbrew pozorom może mieć znaczenie. Może jeszcze nie teraz, bo pamięć o ludziach, którzy robili coś dla tego miasta z głębi serca, jeszcze nie wygasła. Ale jeżeli ten proces będzie trwał kolejne lata, to w końcu przyniesie rezultaty. I przed tymi rezultatami niech lepiej ktoś to miasto z odzysku szybciej niż później ochroni.
foto wykorzystane w grafice: SHVETS production z Pexels
___________PRZEMYŚL WSPARCIE DLA NOWYCH OPINII __________
Jeśli chcesz wesprzeć Nowe Opinie, możesz to zrobić poprzez portal zrzutka.pl – https://zrzutka.pl/72ucvn