Szanowna Pani dyrektor
Przeczytałem wywiad z Panią w gazecie samorządowej ,,Jestem ze Wschowy” i myślę sobie, że wypadł słabo i nieprzekonująco. I od razu wyjaśniam, że to nie jest Pani wina. Nie wiem kim jest osoba, która przeprowadziła z Panią tę rozmowę, wiem tylko, że ukrywa się pod inicjałami K.P., ale w tej gazecie sporo się pojawia takich zbitek liter, przedzielonych kropkami. Np. A.Z., jeden z autorów tego periodyku, znany jest z tego, że zamieścił na samorządowym portalu tekst, gdzie był anonimowym kozakiem, czyli nie miał odwagi się podpisać, będąc już urzędnikiem, a potem ten sam artykuł, nieco zmieniony, zamieścił ponownie właśnie w tej gazecie samorządowej ,,Jestem ze Wschowy”. W tej samej, w której ukazał się teraz wywiad z Panią. Wszystko to było robione w aurze, jakby co najmniej, obce wywiady śledziły poczynania tego urzędnika. Stąd przyjęło się myśleć, że pismo to służy bardziej do mylenia tropów niż do informowania o tym, co się dzieje w gminie.
Natomiast wracając do osoby, która z Panią rozmawiała, trzeba wyraźnie powiedzieć, że niekoniecznie wykazała się należytą starannością. Bo wie Pani, Pani dyrektor, kiedy w gazecie ,,Jestem ze Wschowy” rozpoczyna się wywiad od pytania, czy Pani pochodzi ze Wschowy, to proszę mi wierzyć, ale jest to samo w sobie niegrzeczne i nieprofesjonalne, a w niektórych kręgach nawet niedopuszczalne. Już starożytni wiedzieli, że w gazecie ,,Jestem ze Wschowy” osoba, która zadaje pytania i osoba, która na te pytanie odpowiada, musi być ze Wschowy. Przecież nie z Przyczyny Górnej.
Niech Pani się też nie zgadza na wielokropki w wywiadach. Wielokropek był nadużywany w polskim romantyzmie. Naprawdę minęło sporo lat od tego czasu. Tym bardziej, że wielokropek pojawia się po Pani wypowiedzi o tym, że była Pani dyrektorem prywatnego przedszkola. Gdyby była Pani dyrektorem Biblioteki Narodowej, to i owszem, być może wielokropek robiłby różnicę, ale w tym kontekście to nie wiadomo w czym rzecz. Jeżeli jest taki zwyczaj, że redaktorzy tej gazety przysyłają do Pani teksty, celem autoryzacji, to proszę mi wierzyć, niech Pani wyrzuca wielokropki w cholerę. Chyba, że nikt nie autoryzuje wywiadów z Panią, wtedy niech Pani się nie zgadza na wywiad. Lepiej przeczytać sobie w tym czasie jakąś rozmowę z doświadczonym dyrektorem biblioteki w sensownym biuletynie bibliotecznym, niż udzielać się w tym zakresie w samorządowej prasie. Więcej będzie z tego pożytku. I nawet jeżeli usłyszy Pani, że to nieprawda, bo ,,Jestem ze Wschowy” wydaje organ, który sprzedał budynki po byłej mleczarni, niech Pani na to pobłażliwie machnie ręką. Pani ma bibliotekę, której nikt z urzędu nie odważy się sprzedać. Ma Pani więc nad nimi przewagę. Proszę odważnie z niej korzystać.
I na koniec kilka słów o ostatnim pytaniu, które brzmi, cytuję ,,Czy była Pani czytelnikiem naszej biblioteki?”. Powiem Pani tak od serca, że ja bym odbił piłeczkę. Po pierwsze można odnieść wrażenie, że osoba, która przeprowadza z Panią wywiad, niekoniecznie korzysta ze wschowskiej biblioteki, a przynajmniej te pytania, które pojawiają się w tym wywiadzie, nieszczególnie o tym świadczą. Po drugie – a co to kogo teraz obchodzi? Takie pytania, które i tak brzmią złośliwie, można było zadawać przed powołaniem Pani na p.o. dyrektora. A teraz nie mają one nawet grama sensu. To tak samo, jakby pytać osobę, która wygrała przetarg na montaż nowych toalet we Wschowie, czy była kiedyś w toalecie. Nie godzi się zadawać takich pytań osobie, która pełni funkcję dyrektora wschowskiej biblioteki.
Ps. Wywiad można przeczytać – TUTAJ, zamieszczony na stronie 19
Foto wykorzystane w grafice: Pixabay
___________PRZEMYŚL WSPARCIE DLA NOWYCH OPINII __________
Jeśli chcesz wesprzeć Nowe Opinie, możesz to zrobić poprzez portal zrzutka.pl – https://zrzutka.pl/72ucvn