W ogóle się tego nie spodziewałem. To było wczoraj, a chciałem kupić kawę, bo na ulotce stało jak byk, że będzie tańsza o 30%. Obliczyłem więc i wyszło mi, że tyle akurat mam. A nawet z 50 groszy więcej. W sumie szaleństwo, wiadomo, nawet pewnego rodzaju ekscytacja.
W sklepie ruch, jak zawsze. Nikogo nie znam, nikt mnie nie zna, nie rozmawiamy ze sobą, każdy zajęty swoimi sprawami. Kawa rzeczywiście o 30% tańsza. Biorę. A zaraz obok, może jeden regał w przód, albo w tył, książki, tak, miejsce z książkami. Podchodzę. Trzeba, wiecie, odgrywać takiego miejscowego inteligencika, że niby coś go więcej interesuje poza kawą tańszą o 30%. No więc biorę te egzemplarze do drugiej ręki, bo w lewej mam kawę. Mlaskam przy tym, głośno, żeby było wiadomo, że mam takie jakby hobby, które być może jest nawet czymś więcej, na przykład manią albo pożądaniem. A przecież wiadomo, że nie, bo chodzi o kawę, ale czego się nie robi, żeby to wszystko wyglądało na coś innego.
Miłośnicy spraw rozmaitych
Przy okazji myślę o innych miłośnikach spraw rozmaitych. Na przykład o wędkarzach. Co oni by na moim miejscu zrobili, gdyby znaleźli się w takiej sytuacji. Mieliby chyba łatwiej, podeszliby do zamrażarek, trzymając w jednej ręce kawę z przeceny i sprawdzili, czy są w sprzedaży miejscowe ryby – z Łęgonia, Lginia lub z tych dwóch stawów przy Obrońców Warszawy. Ewentualnie mogliby głośno wyrażać swoje opinie na temat zamrożonych ryb. Na przykład, że ryby są piękne, świeże z jasnoczerwonymi skrzelami, wypukłymi, błyszczącymi oczami i połyskującą skórą. Potem niechby zamrażarkę zamknęli i głośno chrząkając, żeby wszyscy dookoła wiedzieli, że teraz przemówią, powiedzieliby – wyborne. Wy-bor-ne. Po czym mogliby sobie jeszcze strzelić fotę z telefonu i zamieścić na swoim profilu, gdyby któryś z nich zamierzał w przyszłych wyborach samorządowych ubiegać się o fotel burmistrza. Każdy od razu by wiedział, że ma do czynienia z prawdziwym pasjonatem, kimś, kto jest pożyteczną tkanką w skomplikowanym organizmie społecznym, kto z niejednego pieca jadł, a nie jak dla przykładu bloger fantasta, erotoman gawędziarz, czy inny psychopata.
[Nie]Dziennik
Wracając jednak do mojej sytuacji rodem z amerykańskich dramatów konsumpcyjnych. Więc podchodzę do regału i patrzę, widzę że, Jacek Poniedziałek [Nie] Dziennik. Nigdy osobiście nie miałem przyjemności. Jacek Poniedziałek też nigdy na oczy nie widział kogoś takiego, jak ja. Więc mamy klasyczny, życiowy pat – dwóch ludzi bez przyjemności, bez znajomości, patrzą na siebie, przy czym jeden robi to z okładki, a drugi, bo przyszedł kupić kawę tańszą o 30%, zapewne za chwilę każdy z nich pójdzie w swoją stronę.
Gruchnęło o ziemię
I właśnie wtedy to się stało. Szklany pojemnik z kawą wyślizgnął się, nie wiem jak, nie wiem co to za ręka i kto ją stworzył, że się z niej kawa tańsza o 30% wyślizgnęła, co to za nieuwaga jakaś fatalna. I żeby jeszcze wymsknęła się bez żadnych szkód, a tu wszystko naraz. Gruchnęła o ziemię i wszystko w mak, w popiół, szkło wszędzie, ziarna kawy tu i tam, gdzie nie spojrzeć, nikt nie zwracał uwagi, bo wiadomo, maniakalnie polowałem na kawę promocyjną. jak maniak stałem i się gapiłem w okładkę, w maniakalnym odgrywaniu kogoś kim nie jestem, kawę upuściłem na ziemię, więc mam za swoje.
Domownicy by tego nie zrozumieli
Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że sprawa wydawała się poważna. Dla mnie samego wręcz katastrofalna. Bo co ja teraz biedny miałem zrobić? Pozbierać wszystkie te drobne ziarna kawy, poupychać w kieszenie i jak na skazanie z ocalałym kodem kreskowym, udać się do kasy i powiedzieć, że kawa się stłukła, ale posprzątałem, tutaj mam wszystkie odłamki szkła, tutaj wszystkie ziarenka, niech pani mnie skasuje, a ja idę do domu, bo czeka mnie dzień niezwykły, będę sklejał teraz wszystko do kupy, jak pasjonaci, bracie modelarze i później do tego sklejonego pojemnika wsypię wszystkie zebrane przeze mnie ziarna kawy. Przecież nie mogłem do domu wrócić z tymi wszystkimi kawałkami czegoś, co miało być kawą 30% tańszą, a został z tego ino płacz i zgrzytanie zębów. Domownicy by tego nie zrozumieli, ja sam byłbym bardzo zdziwiony, gdyby zamiast kawy, przeniesiono by do domu jakieś szkło przypadkowe i coś, co nie przypomina niczego, a co trudno by nazwać kawą. Może mysimi bobkami, to i owszem, ale po co zaraz upychać nimi kieszenie. Chciałem tę sytuację, jak to się mówi, obrócić na swoją korzyść. Wróciłbym ze sklepu i powiedziałbym, że owszem, wszystko jest w rozsypce, ale już się biorę do roboty, zaraz to wszystko posklejam i będzie, jak nowe.
Głupio tak bez dowodu
I wtedy stało się coś jeszcze. Bo podszedłem do pracownika sklepu, która wykładał towar na półkę i o wszystkim mu powiedziałem. Że muszę coś pokazać. Że się stłukło, że leży wszystko w jednym miejscu, na podłodze. Że mogę posprzątać, że zaraz znajdę tam kod kreskowy w całym tym chaosie i pójdę do kasy, i że kawę tę rozsypaną też wezmę ze sobą, bo coś muszę przynieść do domu, jakiś dowód, bo głupio tak bez dowodu. Ale pracownik sklepu uśmiechnął się do mnie i powiedział, że nic się nie stało, że zaraz to zostanie uprzątnięte i żebym się tak nie martwił, nie trząsł się jak galareta. Ja tego pracownika pytam, ale co teraz, mam za to zapłacić, za tę przecenę, czy co mam zrobić? Na co on, żebym wziął się w garść, poszedł po nową kawę z półki i udał się do kasy. Nikt tutaj nie będzie o to robił przecież dymu na cały sklep. Więc chciałem go uściskać, rzucić się na szyję, albo chociaż przybić piątkę, bo inaczej sobie to wszystko wyobrażałem, ale nie chciałem robić scen, więc się uśmiechnąłem tylko, dając do zrozumienia, że uściskałbym, rzucił się na szyję, przybił piątkę, ale może nie jest to właściwy czas.
Rzeźnia gorączki i upałów
I kiedy już stałem przy kasie, myślałem jeszcze przez chwilę, że zaraz ktoś do mnie podejdzie, klepnie w ramię i powie: proszę z nami, chcemy porozmawiać o incydencie, który miał miejsce chwilę temu przy stoisku z książkami. Ale nic takiego się nie wydarzyło. Nikt mnie nie cofnął, nie robił przykrości. Kasjer zeskanował kod, kawa okazała się o 30% tańsza, nie odebrano więc mi promocji w związku z całym zamieszaniem. Zapłaciłem, zostało mi jeszcze 50 groszy w kieszeni i uradowany tym faktem wyszedłem w rzeźnię gorączki i upałów, które w najlepsze czekały na mnie na zewnątrz.
___________PRZEMYŚL WSPARCIE DLA NOWYCH OPINII __________
Jeśli chcesz wesprzeć Nowe Opinie, możesz to zrobić poprzez portal zrzutka.pl – https://zrzutka.pl/72ucvn

Dodaj komentarz