Zatkało kakao, czyli wielka polityka w małej mieścinie

Motto

Z jednej strony trzeba robić to, co trzeba robić

Z drugiej nie narobić się, ale szybko zarobić

Trzeciej strony nie ma, bo jestem dwubiegunowy

(Kacperczyk w piosence ,,Cyrk”)

Burmistrz Wschowy, bo przecież nie Szlichtyngowej, uderzył kilka dni temu pięścią z plasteliny w stół, którego nie ma i wypowiedział się na samorządowym portalu o swoich rzekomych kontaktach ze wschowskim starostą. W najprostszych działaniach matematycznych minus (burmistrz) i drugi minus (samorządowy portal) czasami dają plus. Nie tym razem. Oczywiście zawsze przy okazji znajdzie się banda pożytecznych idiotów (tyle ostatnio o idiotach w przestrzeni publicznej, że nie mogłem sobie odmówić), którzy nie widzą w tym geście plasteliny i stołu, którego nie ma. Opisywał to już Eklezjasta tysiące lat temu mniej więcej w ten deseń, że ludzie ze swoimi giętkimi kręgosłupami myślą, że to jest ich czas, że właśnie tworzą lokalną historię, już napisali jej ze trzy tomy, a na końcu okazuje się, że ni chuja (ach, ten boski testosteron), wszystko to było, ba, czasami w lepszej i smaczniejszej oprawie. Marność nad marnościami, nie dlatego, że jeden z drugim jest w marności geniuszem (och, gdyby chociaż tyle), tylko że jeden z drugim powtarzają od tysięcy lat ten sam schemat, widzą pięść, tam, gdzie jest plastelina, widzą stół tam, gdzie go nie ma. Myślą, że złapali pana boga za nogi, a przecież boga nie ma, a co dopiero jego nóg, prawda?

Więc w swojej plastelinowej przemowie burmistrz zgłosił uwagę, że jest mu przykro, bo starosta z nim nie gada. W sumie nie dziwię się, ale spoko, powiedzmy, że burmistrz ma żal i trzeba go przytulić, podać kawę z mlekiem, może frytki, nie wiem, żeby się tak nie martwił biedaczyna. Tym bardziej, że jest udręczony tym brakiem kontaktu ze starostą, poobijany, a przecież chodzi mu (burmistrzowi) tylko i wyłącznie o Wschowę, bo ukochał Wschowę, jak mało kto w historii tego miasta (mam nadzieję, że wam się śni w upalne noce człowiek, który miasto w sercu pielęgnuje, a nie jak inni, którzy miasto to mają w dupie).

Pięć dni później powiat wschowski odpowiedział. Bo coś musiał zrobić, skoro na samorządowym portalu burmistrz w rozpaczy nawoływał, jakby się ogłaszał na portalu randkowym. No i radni powiatowi  mówią – dobra, ziom, spotkajmy się, tylko wiesz co, po pierwsze u nas, po drugie wszyscy bez wyjątku, którzy kochają te ziemie odzyskane przez Rosjan, te ziemie, z których wypędziliśmy Niemców i pogadajmy jak prawdziwi Polacy w większym gronie. My, radni i zarząd, oraz wy, radni miejscy plus burmistrz i jego zastępca. Powiatowi pewnie by zaprosili dwóch zastępców, ale jednego nie tak dawno się pozbyto w geście oszczędności, więc został ino jeden. Dobrze, że w ogóle ktoś.

I co teraz, prawda? Myślę, że idzie to całe plastikowe zamieszanie szeroko. Owszem, kilkaset lat po Eklezjaście, jeden z mądrali powiedział, że szeroka droga wiedzie na zatracenie. I też tak myślę skądinąd. Niemniej burmistrz będzie musiał odpowiedzieć. Proponowałbym, by zaprosił wszystkich w takim razie do Tylewic. Bo fajna tam miejscówka, i często, a nawet przypadkiem stołują się w Tylewicach radni lubuscy na czele z posłami. Wtedy powiatowi mogliby odpowiedzieć – dobra, to my w takim razie zapraszamy, kurde, do biura poselskiego, bo kto wie, może poseł akurat i jeszcze jaka europosłanka przybędzie, trudno przewidzieć, sytuacja jest bardzo dynamiczna. Wtedy znowu narada w ratuszu i oświadczenie takie by przygotowali, że ok., ale nie w biurze, tylko na skwerze, bo jest kamera, która rejestruje skwer, to by wszyscy wschowianie mieli wgląd w to, co się dzieje we Wschowie, bo burmistrz reprezentuje wszystkich mieszkańców, którzy sobie w Internecie oglądają rynek online. I może ktoś by się dołączył, kto przypadkiem by przechodził przez skwer i byłaby to może nawet marszałkini samorządu lubuskiego i może Mariusz Totoszko, żeby zatkało kakao. Wtedy powiatowi wydadzą oświadczenie, że dobra, kurde, ok., ale nie na skwerze, bo są upały, że mózgi nie nadążają, spotkajmy się przy kościele farnym, może akurat biskup będzie tam się opalał, to by dołączył do tego szlachetnego grona. Wtedy w ratuszu znowu burza mózgów (ok., wiem, ale tak się mówi potocznie) i kolejne oświadczenie. I tak dalej, i – jak mówi moja babcia (może coś tutaj wymyślam) – do usranej śmierci.

Foto wykorzystane w grafice: Decha Huayyai z Pexels

___________PRZEMYŚL WSPARCIE DLA NOWYCH OPINII __________

Jeśli chcesz wesprzeć Nowe Opinie, możesz to zrobić poprzez portal zrzutka.pl – https://zrzutka.pl/72ucvn

Dodaj komentarz