14. Słowo na niedzielę: Co zrobiłby Jezus?

Mój serdeczny przyjaciel na swoim profilu facebookowym zadał fundamentalne pytanie, które brzmiało: co zrobiłby Jezus? Każdy średnio rozgarnięty w okolicy doskonale wie, w jakim kontekście to pytanie padło i do kogo było adresowane. To nie przypadek, że właśnie w piątek, we Wschowie, publicznie zadano takie, a nie inne pytanie. Wiadomo, że w ten dzień, część wyznawców kultu Jezusa (i Najświętszej Maryi Panny), łączy się w geście niejedzenia mięsa ze wszystkimi wegetarianami na świecie. Wspominając w ten sposób mękę, śmierć i pogrzeb swojego Pana (Jezusa). We Wschowie nie dzieje się to w próżni. Mamy cztery kościoły i trzy parafie. W każdą niedzielę część mieszkańców bierze udział w kościelnych obrzędach, przyjmując do swojego serca, nie kogo innego, jak właśnie Tego, przez którego dwa dni wcześniej nie spożywali mięsa przez cały dzień.

Tym bardziej więc pytanie Krzysztofa wydaje się ważne, bo jedną krótką frazą unieważnił doraźną politykę lokalną. Nie pytał przecież, co zrobiłby burmistrz, wiceburmistrz, dyrektor CKiR, czy wicedyrektor, co zrobiłby urzędnik, czy prezes spółki lub przewodnicząca UTW, tym bardziej proboszcz. To pytanie  ucieka tez od doraźnych komentarzy aktywistek i aktywistów lokalnych, komentatorów na Hello Wschowa. Nie chodzi o to, co my byśmy zrobili, Ty i ja, ale Jezus. Te wszystkie miejsca, te wszystkie osoby, tak ważne dla lokalnego i bogatego życia miasta, zostały na chwilę pominięte, nie zlekceważone, broń Boże, ale jakby uśpione, jakby dano im miejsce na oddech, przerwę w lokalnej napierdalance.

Bo, jakkolwiek byśmy nie kombinowali, a przecież każde miasto lubi od czasu do czasu pobawić się w takie ekscesy, Jezus jest na zewnątrz wiadomej sprawy. Nie wypowiadał się do tej pory. Jest bezstronny. A jego matka, jak wiemy, została przecież nie tak dawno patronką miasta. I to nie dlatego, że ktoś miał jakieś widzi mi się. Nie. Mieszkańcy wyrazili taką potrzebę, a stolica apostolska wyszła temu naprzeciw. Z wielką pompą i uroczystością na wschowskim rynku w obecności najważniejszych osób tego miasta, a nawet województwa na poziomie religijnym i świeckim. Dlatego tak ważne jest, aby odpowiedzieć sobie na to fundamentalne pytanie w takim mieście, jak Wschowa. Nie ma w okolicy chyba innej lokalnej społeczności, gdzie mogłoby ono wybrzmieć tak sensownie, a przy tym klarownie. Pamiętajmy też, że Jezus Chrystus został intronizowany na króla Polski, a Wschowa jest w Polsce przecież (geografia tutaj nie kłamie), co oznacza nie mniej i nie więcej, że świat, w tym Wschowa, bo Wschowa jest z tego świata, uznaje Jego panowanie oraz Jego Prawo, w sensie, że mu się poddaje.  

A przecież każdy w takim mieście, jak Wschowa, z takim dorobkiem religijnym i obrzędowym, doskonale wie, co zrobiłby Jezus. Myślę, że gdyby zapytać lokalną aktywistkę o to, natychmiast otrzymalibyśmy odpowiedź z odpowiednio dobranym cytatem z Jana Pawła II lub kogoś niemniej ważnego. Innymi słowy – każdy zna odpowiedź, ale w praktyce nic z niej nie wynika, jest ona ścieżką, której nikt nie przebiegł, gestem, którego nikt nie wykonał. Dlatego jest w tym pytaniu pewna zagwozdka, której sens, nie boję się tego powiedzieć, ma nie tylko symboliczny wymiar, ale przede wszystkim ewangeliczny. Bo ono idzie trochę dalej, nie oczekując wcale odpowiedzi na tak postawiony problem. Nie. To pytanie w dosłownym tłumaczeniu brzmi mniej więcej tak: jaką twarz ma dzisiaj Jezus? Władysława II Jagiełło, uwiecznionego w stuzłotowym banknocie? Zygmunta I Starego? Burmistrza? Przewodniczącej? Szefa PiS? Lidera PO? Kogoś innego? Kogo? Czy to właśnie oni są przyjmowani w niedzielę na co tygodniowych nabożeństwach? Tak to pytanie brzmi. Nie inaczej.

Foto wykorzystane w grafice: Adrien Olichon

___________PRZEMYŚL WSPARCIE DLA NOWYCH OPINII __________

Jeśli chcesz wesprzeć Nowe Opinie, możesz to zrobić poprzez portal zrzutka.pl – https://zrzutka.pl/72ucvn

Dodaj komentarz