Co roku usuwam ze znajomych na facebooku około 100 osób. Robię to, co za ciężka praca, w ostatni dzień kalendarzowego roku. W sylwestra. W sumie i tak bliski i fajny kontakt mam dosłownie z kilkoma przyjaciółmi. I to jest pewnie doświadczenie każdego, kto bierze udział w fantazjach Marka Zuckerberga. Czasami się zdarza, że te osoby, które usunąłem z grona znajomych, ponownie mnie zapraszają i ja, jak taki niekoniecznie człowiek, posiadający wszystkie społeczne klepki, pozytywnie odpowiadam na te apele, żeby pod koniec roku, zrobić to samo, sorry. Tak to wygląda. Lubię też blokować ludzi, szczególnie, związanych z lokalną polityką, bo mam z tego ogromną frajdę. I nie sądzę, żeby to się zmieniło.
Piszę o tym, bo jeszcze dobrze nie wybrzmiał ostatni podcast ,,Pod mocną Wschową”, a odezwało się do mnie kilku lokalnych polityków, dając do zrozumienia, że oni i tak wiedzą, co robią, milcząc dzisiaj w sprawach istotnych dla lokalnej społeczności, podtrzymując swoją strategię, że wypłyną na powierzchnię, na trzy miesiące przed wyborami samorządowymi. Gratuluję, nie podziwiam.
W związku z tym, że do mnie te głosy docierają, to uznałem, że publicznie, chętnie powiem, co o tym myślę. Otóż w historii tego miasta były dwa środowiska polityczne, które funkcjonowały zupełnie inaczej, niż to ma miejsce dzisiaj. I w mojej ocenie były to największe osiągnięcia Wschowy pod względem publicznej debaty, organizowanej przez lokalnych polityków. Mam na myśli bardzo odległą w czasie organizację Stowarzyszenie Inicjatywa Samorządowa (SIS), która ostatecznie przejęła władzę w mieście w 2002 roku, za sprawą wygranej Krzysztofa Grabki. A potem w latach 2009-2010 i dalej w latach 2011-2014 było to Stowarzyszenie Odnowy Samorządu, które podobnie jak SIS z otwartą przyłbicą, opisywało to, co dzieje się w mieście. Dzięki temu wszystkie karty leżały na stole. Wiedzieliśmy wcześniej kim są ludzie, związani z SIS, jakie mają pomysły na miasto, co myślą i do czego dążą. Podobnie było z SOS – każdy mieszkaniec, który brał do ręki ich gazetę wiedział, kim ewentualnie będzie w samorządzie Paweł Giezek, kim Miłosz Czopek, a kim Emanuela Stanek-Juśkiewicz.
Owszem – w twardej debacie, jaka wtedy toczyła się we Wschowie, można było dzięki temu polemizować z tym, co proponowały oba środowiska. Nikt niczego nie ukrywał (chociaż SOS często korzystał z prawa do tego, by ich autorzy byli anonimowi). Szczególnie co do polityki SOS miałem wątpliwości, ale jednocześnie (pisałem o tym po czasie na swoim blogu, kiedy już wygrali wybory), że ich metody polityczno-marketingowo-publicystyczne, które niekoniecznie przypadły mi do gustu, być może musiały przybrać radykalny ton, żeby wygrać w 2014. Pewnie inaczej się nie dało. Co z tym zrobili – w perspektywie ich kadencji – pokazały wybory w 2018 roku.
Niemniej – nie zapominajmy o tym – w tym mieście nie zawsze tak było, że przyszli kandydaci na burmistrza, przyszli radni, nie mieli odwagi wypowiadać się o sprawach miasta na rok, lub dwa przed wyborami. Przeciwnie – wypowiadali się, proponowali mieszkańcom swój punkt widzenia, dzięki czemu każdy wiedział z czym ma do czynienia. Bo wiecie na czym polega cała ta zabawa z lokalnością? Ano polega na tym, że zamiast mówić po cichu, albo szerzyć jakieś plotki w swoim małym kręgu znajomych, mówi się publicznie, co się myśli. Dlaczego to jest takie ważne? Bo można się do tego odnieść, można z tym polemizować. Bo w ten sposób traktuje się swoich odbiorców uczciwie. I uczciwie traktuje się swoich adwersarzy. Wszystko to, co dzieje się poza publicznym obiegiem, każda próba nie wprost, każde udawanie, jest zabawą w piaskownicy. Stąd nasze opinie w ostatnim podcaście, że to wygląda słabo, dziecinnie, niedojrzałe, a wręcz podszyte jest tchórzostwem, nie licującym z rzekomymi ambicjami przejęcia władzy we Wschowie.
Nie wspomniałem tutaj Krzysztofa Owoca, który przez wiele lat przyczyniał się do tego, by sytuacja w lokalnej polityce była przejrzysta. Wschowa jest, wiadomo, małą, lokalną wspólnotą ludzi (lub anty-wspólnotą, jak zwał, tak zwał). Nie znam w mieście nikogo, poza Krzysztofem, kto do tej pory pełniłby rolę rasowego watchdoga (Nowe Opinie często z tego korzystają). Krzysztof czasami tę swoją wyjątkową umiejętność łączy z polityką i wtedy to się nieco rozpada, albo któraś z jego aktywności zostaje zawieszona. Aczkolwiek to nie jest zarzut w lokalnych warunkach, jakie tutaj miały i mają miejsce, każdy z nas to przechodził, raz udzielając się bardziej w polityce, raz więcej w publicystyce. Innym razem, próbując stanąć okrakiem na tych dwóch, zupełnie różnych polach gry.
Było więcej takich osób, udzielających się publicznie i wymienię je z imienia: Tomek, Małgosia, Alina, Joanna, Krzysztof J., Krzysztof T., Janina, Tomasz Sz., osoby, udzielające się na nieistniejącym już portalu Fabryka Kultury, gdzie zamieszczali swoje zdjęcia, teksty, nie pamiętam teraz wszystkich, wybaczcie. Chwała im i cześć. Więc błagam, nie mówcie mi dzisiaj, że strategia przyszłych, lokalnych polityków, jest strategią wielce wyjątkową, metodą na strusia, bo to obraża wszystkich tych, którzy mieli ochotę budować w tym mieście coś, co nazywam debatą publiczną. To była wartość we Wschowie. Nawet jeżeli wiele osób, które wymieniłem, niekoniecznie w swoich naturalnych środowiskach, czuły się komfortowo z tego powodu, bo w takich małych miasteczkach, płaci się cenę za to. Tym bardziej je szanuję. Kiedy dzisiaj się mówi, że Wschowa jest lub była miastem skłóconym, to mówi się bzdury, nie rozumiejąc kompletnie czym jest spór, nawet spór na ostrzu noża w demokratycznym porządku.
Innymi słowy – są i były we Wschowie osoby, które dbały/dbają o to, by w mniej lub bardziej dogodnych czasach, mieszkańcy mieli dostęp do bardziej pogłębionej wiedzy o samorządzie, bardziej przejrzystej, opartej o konkretne informacje. I – błagam – taka jest ich rola. Rola polityków polega na tym, by ściemniać niestety, bo mamy tak niedojrzałą demokrację, że wszystkie kości trzeszczą w człowieku. Na czym innym polega jednak zadanie osób, które opisują to, co wyczyniają lokalni politycy. Nie mieszajmy tego i nie wmawiajmy sobie, że jest inaczej. Lokalny polityk ma obowiązek mówić, co myśli, a nie chować się za zdjęciami, które czynią go memem, a nie kimś poważnym, kto mógłby sprawować fotel burmistrza we Wschowie.
I na koniec – wracając do pierwszego akapitu – jest to super system i polecam go każdemu. Z dala od lokalnych polityków przede wszystkim, szczególnie, jeżeli nie mają potrzeby, by szczerze rozmawiać ze swoim ewentualnymi wyborcami. Szkoda na nich czasu.
Foto wykorzystane w grafice: Andrea Piacquadio z Pexels
___________PRZEMYŚL WSPARCIE DLA NOWYCH OPINII __________
Jeśli chcesz wesprzeć Nowe Opinie, możesz to zrobić poprzez portal zrzutka.pl – https://zrzutka.pl/72ucvn
