W ubiegłym tygodniu radni obradowali na takiej krótkiej sesji, zwanej nadzwyczajną. Trzeba było przyjąć do budżetu gminy rządowe pieniądze, bo zostaną one w najbliższym czasie rozdzielone między mieszkańców w formie tak zwanego dodatku węglowego. Jak już pisałem kilkakrotnie, formuła samorządu w tej kadencji wyczerpała się i bez większych już emocji wyczekuję kolejnych wyborów, które albo utrwalą obecny porządek, albo wyłonią nowy. Wiadomo, na dwoje babka wróżyła. Wszystko wskazuje na to, że przynajmniej obecny włodarz Wschowy powinien zameldować się w II turze wyborów na burmistrza i tam albo wygra ze swoim rywalem, albo przegra, innego rozwiązania nie ma. Dużo zależy od tego, kto obok Konrada Antkowiaka jeszcze się tam pojawi. Jeżeli to będzie kandydat PiS, ten, o którym się mówi na mieście, że został już namaszczony, to pewnie obecny burmistrz ma wygraną w kieszeni. Jeżeli będzie to ktokolwiek inny – to sytuacja wydaje się otwarta. Oczywiście istnieje jeszcze jedna opcja, że Antkowiak nie dostanie się do drugiej tury, co byłoby chyba najrozsądniejszym rozwiązaniem, bo mieszkańcy mieliby do wyboru dwa mniej lub bardziej sensowne pomysły na zarządzanie gminą i odpadłby odwieczny problem Polaków, kiedy w II turze muszą decydować się na mniejszego zło. No ale wymagałoby to jakiejś sensownej strategii wyborczej, a o to nie podejrzewam przyszłych kontrkandydatów Antkowiaka, którzy, jak wiadomo, siedzą w okopach i póki co walczą sami ze sobą na ilość zdjęć i wpisów, zamieszczonych na facebooku. Częstotliwością i tak nie pobiją obecnego króla wschowskiego facebooka, więc taktyka rodem z osiedlowej piaskownicy. Nie wnikam, daj boże zdrowia, energii i dobrej baterii w telefonie.
No, ale nie pisałbym o tym wszystkim, bo szkoda czasu na tym etapie na lokalne zabawy w chowanego. Jednak, pomimo tego, wydarzyło się coś na tej krótkiej sesji tydzień temu, co zwróciło moją uwagę. Co jest esencją tej kadencji i zsiadłym mlekiem w jednym. Prawie, jak to mówią, wege miód, bo nie creme de la creme przecież.
Otóż kiedy włączymy sobie tę sesję, przewodnicząca mówi, że dzień dobry, trele morele, wyskakują na ekranie jakieś informacje, że na sali jest dwudziestu radnych, a jednego nie ma, co ogólnie dla sytuacji w gminie nie ma żadnego znaczenia. No ale taki jest porządek obrad, więc nie wnikam. No i potem przewodnicząca kontynuuje, że teraz będzie punkt obrad, związany z uchwałą, gdzie można sobie pogadać przed jej uchwaleniem i okazuje się, że zgłasza się radny Tadeusz Sobczuk. Do tego momentu wszystko słychać, ale od tej pory radny Sobczuk coś czyta z kartki, bo nie z głowy przecież, ale już tego nie słyszymy. Jest to pierwsza sesja po wakacjach, od ostatniej minęło dwa miesiące albo więcej, a we Wschowie nie działają mikrofony. Istne szaleństwo. Za chwilę z tego powodu, a minie raptem siedem minut obrad, przewodnicząca zarządzi przerwę, bo do cholery (to już moja subiektywna uwaga) szlag trafił mikrofony, nie ma dźwięku. Gdzie my są, chciałoby się zapytać, ale nikt nie pyta, bo jest przerwa.
Jednak zanim do tego doszło, widzimy na ekranie, jak radna Jolanta Pawłowska jest czymś naprawdę oburzona. Nie słychać dobrze co mówi, bo oczywiście nic tam nie działa, ale z daleka wygląda to na jedno wielkie oberwanie chmury z towarzyszącymi błyskawicami i gradem. Coś chyba w radnej pękło. Trudno powiedzieć, co. Może wyrok sądu w sprawie zwolnienia radnej Katarzyny Owoc-Kochańskiej wzbudził w Jolancie Pawłowskiej jakąś refleksję burzową. A może to, a może tamto, nie wiadomo. Na szczęście oburzenie radnej było na tyle głośne, bo czy sensowne, to jeszcze tego nie wiemy, że wystarczyło podkręcić głośniki w laptopie i wtedy dało się coś z tego chaosu wyłapać. I okazało się, że radna miała dosyć atmosfery, która tam miała panować. Tam, czyli między radnymi. Bo ktoś ironizował, używając takich słów, jak Białoruś i Pentagon, dosłownie. Nie wiemy, słuchając tego oburzenia, dlaczego między radnymi tak oburzające słowa się pojawiły, radna też tego nie tłumaczyła, w ogóle nikt nie dał nam takiego prawa, żebyśmy coś mogli więcej zrozumieć, ale to radnej nie przeszkadzało, żeby robić tam inbę na całego. Co to znaczy słowo Pentagon – pytała radna, jakby nie mogła sobie sprawdzić w Wikipedii. Dalej radna krzyczała, że nie chce być na takich sesjach, co można zrozumieć w ten sposób, że tam, gdzie padają ironiczne słowa Białoruś i Pentagon, które radna Pawłowska odczytuje jednoznacznie, czyli jako nośnik pogardy, to tam radna nie chciałaby więcej być. Poza tym zdaniem radnej naprawdę dosyć tego, bo – pytała radna – skąd ta pogarda, skąd ta polaryzacja? Może jeszcze – podgrzewała radna temperaturę, hamletyzując i pytając, czy może radni zaczną jeszcze używać przekleństw? Radna krzyczała i nawet powoływała się na swoje doświadczenie, mówiąc, że jest tam wśród nich wszystkich (gówniarzy – przyp. mój) najstarsza, więc chyba wie, co mówi, tak przynajmniej można ten akurat wątek jej wypowiedzi odczytać. Że są jakieś uśmieszki – mówiła radna – a przecież – kontynuowała – chciałaby, żeby było inaczej na sesjach, a nie, że ktoś używa ironii.
Ostatecznie przerwała tę wielką improwizację radnej Pawłowskiej sama przewodnicząca, mówiąc, cytuję: Jolka, uspokój (się – przyp. mój), szkoda, dziękuję, szkoda nerwów, tak było od pewnego czasu, jest, i widzisz – śmiechy na sali, uszczypliwość… uszczypliwość.
Po czym przewodnicząca dodała coś o urzędnikach, których nie ma na komisjach, a okazuje się, że są – tutaj też nie wiadomo było o co chodzi, ale mieszkaniec Wschowy, słuchając tej sesji, zdążył się w te kilka minut przyzwyczaić, że nie o to chodzi, żeby coś mieszkaniec z tego zrozumiał. Później przewodnicząca zwracała uwagę radnemu Piotrowi Buczkowi, żeby nie machał rękami i że zaraz będą włączone mikrofony, bo jak już wiemy, mikrofony były wyłączone przez ponad dwa miesiące i teraz obsługa miała z tym problem. W końcu przewodnicząca zadała kolejne szekspirowskie pytanie, które brzmiało – możemy? W sensie, czy mikrofony działają i wtedy do przewodniczącej podszedł jakiś miły pan, coś mówił, czego nie słyszymy i pani przewodnicząca w związku z tym ogłosiła 10 minut przerwy, niby dla ostudzenia emocji, ale wiadomo, że był problem z mikrofonami, a nie z emocjami.
I to by było na tyle. Chwała bohaterom i antybohaterom. Natomiast całej sesji można wysłuchać – TUTAJ.
___________PRZEMYŚL WSPARCIE DLA NOWYCH OPINII __________
Jeśli chcesz wesprzeć Nowe Opinie, możesz to zrobić poprzez portal zrzutka.pl – https://zrzutka.pl/72ucvn
