Mieszkańcy stawiają na inwestycje i postęp. Niech Wschowa się rozwija

Przeczytałem ostatnio komentarze pod dwoma marcowymi wpisami na Hello Wschowa. Dotyczyły one totemów multimedialnych oraz budowy deptaka na ulicy Bohaterów Westerplatte. Z tej dyskusji (łącznie jest tam ponad 200 komentarzy) jasno wynika, że mieszkańcom, a przynajmniej tym, którzy wypowiadali się w tych dwóch wątkach zależy na tym, by Wschowa się rozwijała oraz by pojawiały się w mieście miejsca wypoczynku, gdzie można na przykład wypić kawę lub zjeść lody. Były też inne wypowiedzi, które mówiły mniej więcej tak: niech się miasto rozwija, ale z głową, niech powstają miejsca, gdzie ewentualnie będzie można się zrelaksować, ale niech i to będzie robione racjonalnie. Niemniej wszystkim zależało na tym, by ten rozwój był widoczny, wyrażający się w nowych inwestycjach (jakie by to miały być inwestycje – tutaj już każdy miał inny pomysł), by Wschowa mówiąc najkrócej szła do przodu, cokolwiek miałoby to znaczyć. W przypadku totemów dyskusja poszła w nieco innym kierunku. W związku z tym, że widnieje tam wizerunek obecnego burmistrza – dla jednych był to przejaw kompleksów szefa wschowskiego urzędu, dla innych istotne było, że w mieście pojawiły się totemy, traktowane, jako potrzebny wyraz nowoczesności, bo jak się powiedziało wcześniej, chodzi o to, żeby Wschowa się rozwijała, a nie zwijała.

Żeby było lepiej i ładniej

Myślę, właściwie jestem przekonany, że opinie, które tam się pojawiły są reprezentatywne i pokazują na czym zależy mieszkańcom takich małych miasteczek, jak Wschowa. I nie jest to zbyt skomplikowane. Chodzi o to, by coś remontować, by dzięki temu miasto wyglądało lepiej, ładniej itd. Owszem – można się spierać, czy ta lub inna inwestycja powinna być realizowana teraz, czy może kiedy indziej, a może jest niepotrzebna, ale jest to do pewnego stopnia dyskusja bezprzedmiotowa, bo decyduje o tym burmistrz. Nauka jaka z tego płynie też nie jest skomplikowana. Jeżeli chcesz, żeby remonty, rewitalizacje i wszystko inne wyglądało inaczej – wygraj wybory. To prawda. Można oczywiście rozdzierać szaty, a nawet prowadzić bardzo ożywione, może nawet ciekawe dyskusje o konsultacjach społecznych, używając do tego staromodnych, iluzorycznych pojęć, usłyszanych lub przeczytanych w jakichś przemądrzałych książkach o partycypacji albo cholera wie czym jeszcze. Można, owszem. Nie przypominam sobie jednak, by kiedykolwiek rządzący ugięli się pod presją małej lub bardzo małej grupy, która uderza w tego typu tony, przynajmniej w takich miasteczkach, jak Wschowa. Taka postawa chwilami do tego stopnia wpisuje się w lokalny krajobraz, że staje się pewną egzotyką, lokalnym folklorem i niczym więcej. Chcecie posłuchać o jakichś ideach? – Pytają rządzący. To my uderzymy w stół, a idee się odezwą. Taki mamy klimat.

Gdyby jednak przyszli kandydaci na burmistrza Wschowy zaglądali na Hello Wschowa, żeby mieć jakiś punkt zaczepienia, mieć pogląd na to, jak myślą mieszkańcy o różnych sprawach, to coś tam można by sobie poukładać w głowie. Jakiś ogólny obraz się z tego wyłania. Powiedziałbym, że mniej więcej chodzi o to, by można sobie wypić kawę za powiedzmy 10 złotych na deptaku, którego budowa będzie kosztować powiedzmy 3 miliony złotych. To jest oczywiście skrajny wariant tego, co można by zrozumieć z rozmów wschowian, ale jest on uprawniony.

Za każdym razem potrzebna jest interwencja

Weźmy taki rynek, który sam w sobie jest martwy. Nic się tam nie dzieje. W tej kadencji sondowano, czy znajdą się inwestorzy, którzy chcieliby zainwestować w centrum administracyjno-usługowe, czyli tzw. nowy ratusz, który miał powstać naprzeciwko starego ratusza. Jak się okazało – prywatny biznes nie widział w tym większego sensu. Nie dlatego, że Wschowa nie jest fajnym miastem, ino dlatego, że jest zbyt mała, mieszkańcy nie są zbyt zamożni, po prostu się nie opłaca. Burmistrzowie dwoją się i troją od niepamiętnych czasów, żeby ożywić rynek. Zrewitalizowano to miejsce, próbowało się w niektóre lata postawić tam ogródek wiedeński, ostatnio organizuje się potańcówki, montuje się lodowisko itd., itp.  Rynek, jak był martwy, tak jest, bo pomysł na jego ewentualne ożywienie za każdym razem polega na interwencji. Cała filozofia zarządzania miastem na tym polega. Z jednej strony mieszkańcy chcą, by coś się działo, jednocześnie samo z siebie nic się nie dzieje, więc samorząd od lat (być może taki jest jego niezbyt głęboki sens), stara się coś wyczarować, żeby zadowolić lokalną społeczność.

Jedno z drugim nie idzie w parze

A w ogóle to wszyscy przecież, w każdej gminie, w każdym mieście coś remontują. Jak nie w tym roku, to w następnym. Prawdę mówiąc nie znam takiego miejsca na świecie, które pod tym względem z premedytacją funkcjonuje inaczej. Nikt przecież nie zrywa asfaltu z drogi, by gawiedź mogła napawać się nowo powstałymi dziurami oraz kałużami. Rozwój, jakkolwiek on nie wygląda, jest wpisany w ludzkie DNA. Nawet w czasach stalinowskiego terroru odbudowywano Warszawę, a cały kraj podnoszono z wojennych ruin. A jednocześnie można na przykład wyremontować salę widowiskową CKiR (taki przykład) i wspominać jedynie, że w starej sali widowiskowej, przed jej remontem, raz w roku stowarzyszenie Twórcze Horyzonty organizowało Festiwal 100droga, przez długi czas można było w tej starej sali obejrzeć ambitne kino arthouse’owe itp. Mogłoby się wydawać, że postęp, czyli remont nowej sali przyniesie jeszcze więcej tego typu wydarzeń. Jak wiadomo – nic takiego się nie wydarzyło.  Jedno z drugim w ogóle nie idzie w parze. Bo gdyby tak było, to termomodernizacja szkół warunkowałaby lepsze wyniki szkolne, nowe drogi – uważniejszych kierowców, odtworzenie historycznej części miasta – większe zainteresowanie historią, a nowy deptak na ulicy Westerplatte – większe zainteresowanie potencjalnych turystów, lol.

Made in Wschowa

Zatem nowe inwestycje będą realizowane, alleluja, opozycja nadal będzie w sporze z koalicją i na odwrót, propaganda będzie śmigać, że aż miło, obecny i następni burmistrzowie będą budować swoje małe lub większe frakcje, których jedynym pożywieniem i sensem ich egzystencji będzie wykluczenie wszystkiego i wszystkich, bo kto nie z nami, ten przeciwko nam itd., itp. I dopiero te dwa nieprzystające do siebie obrazy, dają nam prawdziwy rozwój, idealny postęp, milowy krok do przodu. Made in Wschowa rzecz jasna. Bo będziemy mieli aż deptak i tylko deptak, aż nowy park wolsztyński i tylko nowy park wolsztyński, zyskamy aż nowy pomost i będzie to tylko nowy pomost.

Foto wykorzystane w grafice: Sean Whang z Pexels

___________PRZEMYŚL WSPARCIE DLA NOWYCH OPINII __________

Jeśli chcesz wesprzeć Nowe Opinie, możesz to zrobić poprzez portal zrzutka.pl – https://zrzutka.pl/72ucvn

Dodaj komentarz