motto:
Pasuje, bo pasuje
(Daniel Day-Lewis w ,,Nić widmo”)
Wyobraźmy sobie taką scenkę. Idziemy drogą i widzimy zieloną polanę i to znaczy mniej więcej tyle, że rośnie tam trawa. Jest dzień, na przykład lipcowy (skoro dzień, to nie noc, czyli akcja dzieje się tak między godziną 10:00 a 21:00). Pierwsza połowa lipca. No i widzimy, że na tej polanie zielonej od trawy stoi krowa. Dojrzała taka, masywna, żadne cielę, co to ma jeszcze mleko pod nosem. Akurat nie schyla się po trawę, w sensie ta krowa, ino patrzy gdzieś, jak to krowa, nie wiadomo gdzie. To nie zarzut, broń boże, tylko fakt. No nie wiemy, na co krowa patrzy, domyślamy się tylko, że w dal, gdzieś ponad polanę, może nawet w niebo, bo akurat jest bezchmurne. Nic nam do tego, bo my też czasami tak sobie staniemy gdzieś, jak nas nic nie goni akurat i patrzymy sobie gdziekolwiek. Zdarza się, prawda? Kogo to?
Więc przychodzi nam taka myśl, bo rzecz się dzieje w pierwszej połowie drugiej dekady XXI wieku i po prostu mamy takie intuicje, żeby zrobić selfie i wrzucić na insta, czy fb, gdzie my tam najczęściej i w ogóle przebywamy. To jest myśl taka, że w tej pierwszej połowie drugiej dekady XXI wieku nie opędzisz się od niej. No musisz. 20 lat temu nic by takiego ci nie przyszło do głowy, ale cała ta scenka nie dzieje się 20 lat temu, tylko teraz. Więc w pewnym sensie nie mamy wyboru, idziemy z duchem czasu i w ogóle nie czas się teraz zastanawiać nad przeszłością, kiedy w głowie płoną niespokojne myśli, że aż wyciekają przez pory skóry, wylewają się z oczu i gdyby akurat jakiś przechodzień czy turysta spojrzał nam prosto w oczy, które są przecież zwierciadłem duszy (wiesz o tym, bo tak gdzieś ktoś kiedyś napisał poetycko, sam przecież byś tego nie wymyślił, och), zapewne by ten fakt potwierdził.
Więc jedziemy. Jazda, jak to mówią. Mamy selfie i zamieszczamy je tam, gdzie uważamy za stosowne wraz z krótką notką, taką od siebie, z serducha: ode mnie to przesłanie (w znaczeniu od tego, kto jest autorem selfie) do was, byście się kochali, nigdy nie zapominali o najbliższych, pamiętajcie o tym, bo to jest najważniejsze.
Chodzi o to, żeby było pozytywnie, bo chociaż świat wydaje się jednak dziwny i nieco łapczywy, to jednak trend jest taki, by raczej się od tego dystansować, niech inni ujadają, szczekają, wyją i walą w drzwi. Znamy przecież kilka takich powiedzonek o karawanie, która jedzie dalej albo coś w tym stylu. Jesteśmy inni, wiemy ocb, akurat rezonujemy z takim raczej small talkiem, slow cinema i w górę serca.
Na selfie jesteś tylko ty, bo to selfie, głupcze. Nie ma krowy, ani tej polany zielonej od trawy. I ktoś pisze komentarz, cytuję: szkoda, że nie zamieściłeś na zdjęciu krowy, ani tej zielonej polany, bo być może niedługo ktoś tę krowę zje, a polanę przerobi na miejsca hotelowe, bo zmusi go do tego plan zagospodarowania przestrzennego. Byłaby pamiątka, a tak jesteś tylko ty.
Myślisz (w sensie ja myślę, ty myślisz, myślimy): a skąd on, ten komentujący hejter wie, że obok, tam, gdzie robiliśmy selfie stała krowa na polanie zielonej od trawy. Nieważne zresztą, bo co jak co, ale trzeba odpowiedzieć, nie czas teraz rozkminiać sprawy, które nas przerastają. Więc odpowiadasz (ja, ty, my, on, ona, oni, wszyscy): zawsze, kiedy jestem na tle przyrody, myślę, żeby podejść do zwierząt, które spotykam skądinąd, ale byłoby to dziwne zrobić zdjęcie sobie i krowie, kiedy nie wiem, czy krowa wyraża na to zgodę. A chodzi przecież o poszanowanie prawa do stanowienia o sobie i prawa do domniemania niewinności. Dlatego rezygnuję z tego procederu, bo po prostu nie wiem. Nie wiem, co myśli krowa. Ale wiem, co myślę ja, a ja się zgadzam, wyrażam przed samym sobą zgodę na selfie, nie odmawiam sobie, a karawana jedzie dalej. Dlatego na selfie jestem tylko ja. Pozdrawiam.