S P O T K A N I E (II) – DECYDUJĄCE STARCIE (S1 E2)

Motto:

Nie ma za co

(Vicky Crips, filmowa Alma w ,,Nić widmo”)

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że mija kilka dni odkąd zamieściliśmy selfie i od tego czasu gra nam w sercu gitara. Tylko, że nie wydaje czystych dźwięków, brzdęka nieco, fałszuje i nie wiemy w sumie skąd się to wzięło, bo przecież zrobiliśmy wszystko jak należy, w zgodzie ze sobą (a to jest najważniejsze), niemal jak piekarz, który wrzuca surowe bułki do pieca, a wyciąga gotowe do schrupania (brawo on). Czy nie jesteśmy panami swojego życia? – Zastanawiamy się sami przed sobą. Moglibyśmy nawet drążyć ten temat publicznie, ale nie wszystko jest na sprzedaż, a już na pewno nie drążenie. Na sprzedaż to jest na przykład cytryna w dyskoncie albo zestaw zimowych opon.

No ale cokolwiek byśmy nie powiedzieli lub nie wymyślili, to jednak coś nam w duszy nie gra. To znaczy gra, tylko że tak łopatologicznie, bez odpowiedniego rytmu, nie da się do tego tańczyć, ani zanucić tej melodii, przykrej w sumie. I wtedy przychodzi nam do głowy kolejna myśl tego dnia, że może ten komentujący hejter miał rację. Owszem, czepiał się krowy, straszył, że ktoś ją zje, ale może rzeczywiście? Może nie tylko my jesteśmy na tym świecie, może jest miejsce również na krowę?

No i dobra, myślimy, niech będzie, ale nie tak, jak chciał człowiek-hejter, owszem, znajdziemy polanę, ale z koniem i uwiecznimy konia, polanę i siebie. Wszystko razem. I tak, jak żeśmy postanowili, tak też robimy, bo – och te myśli, krążące nad nami – bo tylko krowa nie zmienia zdania, ludzie, więc łapcie tę myśl ulotną, jak fotka.

I znowu, jak ostatnio, wrzucamy fotkę na portale społecznościowe. Tym razem z koniem, zieloną polaną i samym sobą wraz z komentarzem: kochani, zróbcie sobie przerwę, ruch, to zdrowie, a zdrowie jest najważniejsze. Dookoła was są piękne widoki, trzeba tylko podnieść głowę znad komputera stacjonarnego, laptopa, smartfona i smartwatcha (jeżeli znamy jeszcze inne urządzenia, to wymieniamy je do skutku). Świat jest piękny, a piękno jest w was. I pamiętajcie – nawadniajcie się, dużo, dużo wody, oby jej nam nigdy nie zabrakło.

I wszystko byłoby super, gdyby nie to, że po godzinie znowu pojawia się jakiś komentarz hejterowicza, który pisze mniej więcej tak: wszystko ładnie pięknie kolego, ale zdjęcie jest tak nieudolnie skadrowane, że nie ma pewności, czy mamy do czynienia z koniem, czy z klaczą (kobyłą). A to jest fundamentalna różnica. A coś mi się wydaje, że ty jej nie dostrzegasz. Szkoda. Chciałeś błysnąć, a wyszło, jak zawsze.

Co za dużo, to niezdrowo, myślimy sobie. Hejt jest widać zawsze i wszędzie i nie zniknie, sam nie, raczej ktoś musiałby mu pomóc. Czy my się z tym hejtem rozprawimy? Kto to wie, ale póki co odpowiadamy na ten konfabulacyjny komentarz, bo chcemy coś w życiu osiągnąć, a uda się to tylko wtedy, jeżeli pokażemy, że umiemy stawić czoło wszelkim kłodom, rzucanym nam bezczelnie pod nogi. Piszemy więc: tak jak pisałem wyżej, chodzi o piękno, jeżeli go nie dostrzegasz, to ,,udolne” kadrowanie niewiele tutaj pomoże. Pokazałem wam, bo nie tylko Tobie, zdjęcie konia i polany. Ty widzisz szklankę do połowy pustą, ale ja widzę szklankę do połowy pełną. Pamiętaj, jesteśmy tym, co widzimy. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz