Motto:
Nie będę na siłę doszukiwała się ukrytego sensu ani próbowała wykrzesać z siebie coś na kształt entuzjazmu
(użytkownik Anet_666 o filmie ,,Nić widmo”)
Na tym etapie wiemy już sporo o świecie, bo jak nam wynika z zamieszczanych postów na fb i insta, świat jest podzielony. Jedni są z nami, a inni nie są z nami. Na tym to polega. Ci, co są z nami, nie szukają swego, tylko naszego, nie są cymbałami, ino są dźwiękami powiadomień, nie szukają oklasków, chyba, że chcą nas oklaskiwać.
Tamci, co nie są z nami, hejtują (wiadomo), bo zazdroszczą, dopuszczają się bezwstydu, bo zamiast potakiwać, mącą w przezroczystej wodzie naszych publikowanych postów, nie współweselą się z głoszoną przez nas prawdą, a jedynie tarzają się w błocie krytykanctwa.
Przy tak rozstawionych pionkach w bardzo popularnej i cenionej przez nas grze planszowej pod nazwą ,,Chińczyk” (kto grał kiedyś w ,,Chińczyka” łapka w górę, ja na przykład grałem i zawsze wygrywałem, a wy?) wiemy już, że coś jest na rzeczy i to nie byle co. A co dokładnie?
Myślimy nad tym właśnie od rana do wieczora, bo wiemy już, że na pewno mamy coś do zaoferowania każdemu, kto się z nami zgadza. I nagle po wielu dniach, jak to się przyjęło mówić w nowoczesnych społeczeństwach: mamy to!!! Kluczem są dwa słowa ,,dla” i ,,każdego. No przecież. Bo jeżeli każdy grał w Chińczyka, to choćby skały srały nie znajdzie się taki, co by nie grał. A nawet jeżeli nie grał, to więcej jest nas, co gralim (i zawsze wygrywalim) niż tych, co nie grali, a przez to nigdy nie zasmakowali zwycięstwa, honorów, czci i sławy, że aż żal patrzeć na to, co się porobiło.
I wstawiamy zaraz post, żeby ostatecznie przetestować nasz kunszt. Brzmi on tak: ,,dzień dobry w dniu dzisiejszym, kochani, w dniu dzisiejszym spotkałem kozę, gdy kontemplowałem przyrodę w trakcie spaceru i mam dla was pewną szczerą myśl prosto od serca. Czy pomyśleliście kiedyś ile znaczy dla każdego z nas woda? JA jestem po stronie wody, na pewno ta miła koza na mojej fotce też, wierzę, że i wy znacie jej wartość. PS. Przepraszam kochani za capslock, gdy pisałem JA, wiem, że bije po oczach, mógłbym to JA skasować i napisać ja, ale wiecie co? Tak naprawdę JA wymawia się identycznie, jak ja. Nie ma różnicy. Nie oglądajmy się tak naprawdę za siebie, bo jak wam dowiodłem przed chwilą, napracujecie się, zmienicie, będziecie chcieli dobrze, a różnicy nikt nie doceni”.
I jest pozamiatane, bo zewsząd płyną prawdziwe fakty w postaci komentarzy, typu: wiem o co chodzi – JA; JA+ja=Ja; JA też; bez różnicy ja czy JA; 100 lat; 100 JA tobie; w tobie JA; jestem za JA; JA i do przodu; nie ma ja, jest JA, jestem za; tylko JA; zauważ JA; masz ode mnie JA; JA z tobą; i wiele, a właściwie setki tego typu reakcji. Prawdziwych i przede wszystkim autentycznych.
Czy ktoś w tej rzece pozytywności i różnorodności zwróci uwagę na jakąś kąśliwą uwagę? Może. Ale kogo to. Utonie ona w oceanie życzliwości. Życie jest czymś więcej niż jad. Jest raczej jak powietrze. Nie oddychamy przecież jadem, prawda? Tylko czym innym. Zapamiętajcie to!!!