J.: Nie wiem czy czytałeś kiedyś listy Witkacego do żony z lat 1923-1927? Gdybyś nie czytał, to polecam. Znajdziesz na drugiej półce od dołu, zaraz przy wejściu, za pierwszym rzędem książek. Zajrzyj do nich, bo skoro już zdecydowaliśmy się na korespondencję, to dobrze byłoby, żebyś nie podpisywał się per Ja, bo to brzmi dość obcesowo. Listy Witkacego będą ci przewodnikiem. Zapewniam. Tam masz cały katalog pomysłów od najmniej wymyślnego podpisu: Witkacy, po Twój Walerek, Twój b. zdetrakowany W., po Twój Mężowitkoś/Witkosiomąż i Twój hrabia Murdel-Bęski. Więc bierz przykład.
Co do pewnych ustaleń, to mam kilka przemyśleń. A skoro tak mimochodem przeszedłeś obok judeochrześcijańskiej wystawy, to przypomniałem sobie jak pewnego dnia Jezus zapytany, czy mąż może z byle powodu oddalić kobietę, stwierdził, że od początku Bóg stworzył małżeństwo jako coś nierozerwalnego. Albo inaczej, że na początku stworzył mężczyznę i kobietę jako pewien wzorcowy model, doskonałość. Pytają więc dalej Jezusa dlaczego Mojżesz kazał kobiecie dać list rozwodowy i ją odprawić. Na to Jezus im mówi, że Mojżesz dał im to, co chcieli, ale na początku tak nie było (nie było wielożeństwa, ale małżeństwo czyli mężczyzna i kobieta, a więc na początku nie było związków homoseksualnych, nie było biseksualistów, transwestytów oraz poliamorii itp., itd.). Oczywiście według tej tradycji wszystko to, co nie dąży do doskonałości pojawiło się w historii ludzkości potem, ale na początku, a dokładnie na mitycznym początku, którego doświadczyło tylko dwoje ludzi, żadnych innych rozwiązań nie brano pod uwagę, nie taki był boski plan. Reszta, która się pojawiła po tym wydarzeniu, to już jakieś warianty ludzkich związków, które są wynikiem ludzkiego porządku, a nie boskiego (ten fragment biblijny znajdziesz pod Mt 19, 1-9)
Ale wiesz, znalazłem inny początek, w judeochrześcijańskiej tradycji, który to początek Jezus skrupulatnie pomija. Inny, wcześniejszy, że tak się wyrażę początek, taki chaos, coś pierwotnego, z którego dopiero rodzi się miejsce, o którym Jezus mówi na początku tak nie było. Znajdziesz ten chaos w pierwszym zdaniu księgi genesis. Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię, a ziemia była pustkowiem i chaosem.
Pomyśl o tym w ten sposób, że judeochrześcijańska tradycja nie uznaje innego porządku, poza tym, który ustanowiła, dlatego póki jeszcze nie powołała do życia swoich praw, to to, co do tej pory istniało, było dla niej chaosem i pustką.
Wiesz co to znaczy może? Wydaje mi się, że należy to tłumaczyć w następujący sposób. Początek, o którym mówi Jezus, to moment, w którym definiuje się podstawowe kategorie, między innymi relacji międzyludzkich, które nie podlegają żadnym negocjacjom, redefinicjom, itp.
Ale ten pierwotny początek, który biblia nazywa chaosem i pustkowiem, to sytuacja, w której nic odgórnie nie jest narzucone. I tak np. relacje między ludźmi podlegają nieustannym negocjacjom w zależności od tego, co czują, jak się czują, czego pragną, dokąd zmierzają itd., itp. – tutaj tak, tutaj spokojnie może pojawić się poliamoria. Albo inaczej: może pojawić się tam, gdzie relacje międzyludzkie powstają w oparciu o to, co sami sobie nieustannie wypracowują, odrzucając przy tym ten model, który z góry mówi, co jest właściwe, a co nie. Dla jednych więc poliamoria byłaby chaosem i pustkowiem, dla drugich byłaby czymś odwrotnym. I wtedy wzorem Jezusa należałoby powiedzieć wszystkim tym dla których istnieje tylko heteronormatywność i tradycyjne role płciowe, że na początku tak nie było.
To chyba nas zbliża do celu?
Ja z innego komputera
Ps. Mam wątpliwości czy razem się wyalienujemy. Wydawało mi się, że po to jest ja oraz ja z innego komputera, aby nie tworzyć wspólnoty, ale rozpadać się na kolejne elementy, coraz mniejsze i drobniejsze aż nie będzie nic. Aż się rozrzedzimy. I zjedzą nas kaczki.
Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)