List czwarty czyli fantastyczność spacyfikowana

J.: A co mnie obchodzi do kiedy Witkacy pisał listy? Masz to gdzieś na półce? Te pozostałe tomy? No chyba wątpię. Więc jak nie mam czegoś na wyciągnięcie ręki, to jaki z tego pożytek. W głowie tylko więcej gratów, a wolę już je trzymać na półce niż mieć w pamięci to, co ty tam sobie pielęgnujesz. Rzuć to w cholerę. To, że wszystko jest w głowie, nie oznacza, że trzeba ją zaśmiecać. Po to są biblioteki, prywatne i publiczne, żeby z nich korzystać. Więc do kiedy pisał Witkacy? Mógł pisać nawet do śmierci Jadwigi. W każdym razie dzisiaj trafiłem na taki zapis: N.N. = 2 dni nic od Ciebie nie ma.

Zdarzyło ci się myśleć kiedyś o kimś w ten sposób? No raczej nie. Kiedy więc czytam ten fragment, to nie ma dla mnie znaczenia czy pisał do żony listy do 39 czy do 68 roku. Poza tym na weselu nie był pijany ani pod narkozą, za to z relacji Iwaszkiewiczowej wiadomo, że goście weselni nie mieli pojęcia czy ślub się skończył, zaczął, czy to tylko przyjęcie przedweselne, ponieważ gościom zabroniono składać życzenia i w ogóle udawać, że o niczym nie wiedzą. Na takim przyjęciu weselnych chciałbym być a ty? I pamiętaj też o tym, że kiedy Witkacy poznaje Czesławę Oknińską-Korzeniowską, to wszystko w jego życiu się zmienia i od tej pory datuje się niezły dramat w jego życiu, który kończy się wczesnym porankiem 18 września 1939 roku. Wszystko się w ogóle kończy. Nawet kolejny, ale dramatyczny rozdział.

W każdym razie podoba mi się ta fantastyczność o której wspomina Witkacy, a ty przy okazji przywołujesz. To tak jakbyś chciał powiedzieć, że w czasie chaosu i pustkowia dostępna była fantastyczność, nieograniczoność. Była w nas i poza nami. I nikomu to nie przeszkadzało. Do momentu oczywiście, kiedy postanowiono uporządkować to i owo. Może i tak, może od tego czasu datuje się konsekwentne tłumienie w człowieku wyobraźni, polotu, odwagi itp. Doświadczysz jeszcze tego, będąc dzieckiem, ale wystarczy dać się złapać na haczyk choćby edukacji, w której bystry pan lub pani tłumaczy ci, że np. rysując drzewo, nie może drzewo przypominać kota i na odwrót i cała ta fantastyczność zostaje przykładnie spacyfikowana. Nie wierzę, żeby ten proces był odwracalny poza oczywiście jednostkami. Reszta jest tłumem. Jest tą bystrą panią/panem od plastyki. Dlatego poliamoria może zdarzyć się wszędzie tylko nie tutaj.

Ja z innego komputera

Ps. I przestań z tą polityką. Lokalną i jakąkolwiek. W ostatnim wydaniu gazety SOS nawet o nas nie ma, a to już prawie herezja, jakby niczego o nas nie było w konstytucji, a ty jeszcze uparcie o dwóch wiceburmistrzyniach. I skończ wreszcie Obce dziecko Hollinghursta, bo chciałbym pożyczyć. Nie jesteś sam.

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz