Rozwiązaniem jest zakwestionowanie dualistycznego myślenia (…) Zamiast myślenia tak – nie, Ja – Ty, trzeba myśleć: tak – trochę – być może – niekoniecznie – nie, Ja – Ty – Wy – My – Oni – My i Wy – Ja i Ty, Ja – to – Ty i tak dalej
(Krzysztof Nawratek, Dziury w całym. Wstęp do miejskich rewolucji)
Nie mamy więc do czynienia z wyborem ,,albo – albo”, lecz ,,i to – i tamto”, w określonej sytuacji
(Krzysztof Nawratek, Dziury w całym. Wstęp do miejskich rewolucji)
Wszystko jest bardzo niepewne i to właśnie mnie uspokaja
(Tove Jansson, Zima Muminków; cytat przywołany przez Krzysztofa Nawratka w: Dziury w całym. Wstęp do miejskich rewolucji)
Nie masz Żyda, ani Greka/poganina; nie masz niewolnika ani wolnego; nie masz mężczyzny i niewiasty/kobiety; albowiem wszyscy wy jednym jesteście w Chrystusie Jezusie.
(List do Galacjan 3,28)
Dla Żydów stałem się jak Żyd, aby pozyskać Żydów. Dla tych, co są pod Prawem, byłem jak ten, który jest pod Prawem – choć w rzeczywistości nie byłem pod Prawem – by pozyskać tych, co pozostawali pod Prawem. Dla nie podlegających Prawu byłem jak nie podlegający Prawu – nie będąc zresztą wolnym od prawa Bożego, lecz podlegając prawu Chrystusowemu – by pozyskać tych, którzy nie są pod Prawem. Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział.
(I list do Koryntian 9, 20-23)
Sił mi brak (czasami), żeby szczerze powiedzieć
(Dawid Podsiadło, W dobrą stronę)
Nie tak dawno nagrywaliśmy z Olkiem materiał dla Zw. Rozmowę z ojcem Walentym z klasztoru franciszkanów we Wschowie. Bardzo abstrakcyjna rozmowa, w której o. Walenty mówił kto jest w niebie, a kto nie jest i tym podobne rzeczy. Nie jestem katolikiem, ale czasami coś wartościowego usłyszę tu i ówdzie. Coś mnie zastanowi, coś poruszy. W tym wypadku tak nie było. Nie o tym jest ten wpis, ale muszę to napisać. W takim bardzo uogólnionym zarysie jestem Luter, jak Jerzy Pilch. Od chrześcijaństwa wymagam przekazu, po którym zdecyduję się na jakieś sensowne kroki. Przeproszę, wybaczę, pomogę, podam rękę itp. Jak słyszę abstrakcyjne opowieści o niebie, to zastanawiam się o jakim niebie rozmawiamy, bo Paweł w Nowym Testamencie pisał, że w zachwyceniu został porwany do trzeciego nieba. Zawsze, jak o tym myślę, to jest to dla mnie niewyobrażalne. Mam dużo szacunku dla Pawła z Tarsu i wierzę mu, kiedy mówi, że to co tam zobaczył, nie nadaje się do rozpowszechniania. W każdym razie o jakim niebie mówił o. Walenty nie mam pojęcia. O abstrakcjach można oczywiście mówić, jeżeli wcześniej zostało się, jak Paweł, w zachwyceniu porwanym. Problem polega na tym, że nie znam nikogo, komu się to dzisiaj zdarza. Więc stąd mój sceptycyzm. I żebym został dobrze zrozumiany, bo mieszkam tutaj, w tym małym miasteczku i zaraz będzie, że o. Walenty jest be. Nie, nie jest be. Po prostu, bliżej mi do Pawła niż abstrakcji. Do doświadczenia abstrakcji, niż jedynie teoretyzowania na jej temat. Ale to tak na marginesie.
Wszystko jest bardzo niepewne i to właśnie mnie uspokaja
W ten dzień, kiedy nagrywaliśmy o. Walentego lub dzień przed, a może dzień po, nie pamiętam. Do klasztoru weszła osoba. Jest takie miejsce we wschowskim klasztorze, dokąd przychodzą mieszkańcy i tam oddają się modlitwie, kontemplacji, różnie tam jest. Ta osoba, która weszła, żyje na marginesie miasta. Nie jest z marginesu, tylko z jakichś powodów funkcjonuje na poboczu. Trochę ją znam i kiedy ją zobaczyłem, jak tam wchodzi, to byłem tym zaaferowany. To oczywiście nieważne kto to jest. Ale byłem pod dużym wrażeniem, bo okazało się, że jest miejsce we Wschowie, w którym każdy czuje się dobrze. Można być na marginesie miasta, nie odnosić sukcesów, nie mieć żony lub męża, dzieci, w ogóle w takim typowym nurcie miasta nic nie znaczyć. A jednak w tym samym mieście mieć miejsce, w którym można czuć się bezpiecznie. Nie ma tutaj brutalnej polityki, nie ma małomiasteczkowej wścibskości, nie ma granic. I wtedy pomyślałem, że tak właśnie powinien funkcjonować lokalny samorząd. Dawać taką przestrzeń każdemu bez wyjątku. Czyli być, jak pisał Paweł, wszystkim dla wszystkich.
Nieliczni czytelnicy tego bloga pamiętają zapewne o tym, że pisałem kilka postów wcześniej o nowym opisie nowego opisu, czyli o propozycji dla miasta, które zastąpi dotychczasową opowieść o Wschowie. Że to jedyna alternatywa, która może odnieść sukces. W mojej ocenie tylko tak można dzisiaj stworzyć alternatywę: Trzeba być wszystkim dla wszystkich, rozumiejąc jednocześnie, że wszyscy, to Żydzi, Grecy, niewolnicy i wolni, kobiety i mężczyźni, frakcje polityczne, lewica, prawica, liberałowie. I że ci wszyscy zawsze będą bronić swojej tożsamości i swoich granic. Samorząd lokalny musi być ponad to. Kiedy dzisiaj mówi się, że PiS przejmie władzę we Wschowie w 2018 roku, to myślę, ale dlaczego musimy się na to zgadzać? Zgódźmy się na wariant niepewny, ale taki, który uspokaja, czyli pojemniejszy samorząd. Ale o tym w następnym wpisie, bo ten i tak jest długi.
Ps. Teledysk jakoś współbrzmi mi z treścią wpisu.
Dodaj komentarz