Kazanie: List biskupa zielonogórsko-gorzowskiego na niedzielę 24 lutego 2019 roku z okazji diecezjalnej peregrynacji kopii obrazu świętego Józefa z narodowego sanktuarium w Kaliszu.
Miejsce: Kościół franciszkanów we Wschowie
Data/Godzina: 24 lutego 2019, godz. 8:30
Czas kazania: 9’ 40”
Streszczenie listu:
Z listu wynika, że wędrujący obraz będzie okazją do spotkań ze świętym Józefem. Szczególnie dotyczy to mężczyzn. ,,Wierzę – pisze biskup – że wędrówka św. Józefa po naszej diecezji pomoże nam po męsku, jak głosi motto peregrynacji – milczeć, walczyć i kochać”.
I dalej czytamy w liście:
Przyjrzymy się męskiej naturze, która prowadzi do miłości i przekazywania życia, poszukamy sensu męskiej pracy i pasji oraz zobaczymy, że wspólnota wiary wbrew stereotypom może być naturalnym środowiskiem mężczyzn, którzy mogą w niej stawać się świadkami Chrystusa, a nawet przewodnikami w wierze, jako świeccy i duchowni. Tę ostatnią perspektywę chcemy pokazać zwłaszcza młodym mężczyznom, bowiem nasza diecezja z wielka tęsknotą oczekuje na nowe powołania kapłańskie, a wszystko to w atmosferze słuchania słowa bożego i męskiej modlitwy o to, aby nasze życie było sensowne, owocne i spełnione tu na ziemi i wieczności.
Do końca maja obraz będzie wędrował po terenie diecezji. Nacisk kładzie się na spotkania z mężczyznami, ale zaprasza się również kobiety, bo obraz przedstawia całą rodzinę. Mężczyźni mieliby jednak w tym czasie szczególny powód do tego, aby skupić się na roli mężczyzny. Dla wszystkich przygotowany będzie modlitewnik, a w nim modlitwy do świętego Józefa, a także rozważania o świętym Józefie i cudownym obrazie.
Komentarz
Muszę odnieść się do listu biskupa Tadeusza Lityńskiego, bo rozumiem, że to o czym pisze biskup przez jakiś czas zdominuje całą diecezję, a w którymś momencie również wschowskie parafie.
Na facebooku, pod linkami do wpisów, poświęconym kazaniom, jakie w ostatnich tygodniach miałem okazję usłyszeć, jeden z rozmówców zwrócił mi uwagę, że doktryna religijna na przestrzeni wieków ewoluowała, ewoluowały tez praktyki religijne, które w pewnym momencie historii kościoła katolickiego przybrały taką, a nie inną formę. Powtórzę to, o czym już pisałem: ewoluowały praktyki, które nie zostały wyjaśnione w Biblii w sposób jednoznaczny, a więc moim zdaniem nie miały tak wielkiego znaczenia, jak nauki Jezusa, które – wiadomo – nie ewoluowały. Innymi słowy ewolucja nastąpiła w zakresie mało istotnych spraw, a nie nastąpiła w zakresie nauk Jezusa. To pierwsze jest praktykowane bez mrugnięcia okiem, to drugie niemal wcale.
Nie przypominam sobie, żeby autorzy listów Nowego Testamentu pisali np. do Koryntian, że im na dwa miesiące prześlą święty obraz wraz z modlitewnikiem
Katolicyzm więc, owszem, ewoluował, ale też wprowadził w obieg życia kościoła katolickiego zwyczaje, których w ogóle nie ma na kartach chrześcijańskiej biblii. Nikt w czasach pierwszych chrześcijan nie znał mody na święte obrazy, nikt z pierwszych chrześcijan nie praktykował, nie praktykował też tego Jezus, ani cieśla Józef i jego żona Maria. Nie przypominam sobie, żeby autorzy listów Nowego Testamentu (Paweł, Piotr, Jakub, Juda i inni) pisali np. do Koryntian, że im na dwa miesiące prześlą święty obraz wraz z modlitewnikiem, który będzie zawierał rozważania o świętej osobie, która jest na obrazie, a także rozważania na temat samego świętego obrazu. No nie robili tego pierwsi chrześcijanie, a nawet o tym nie myśleli, ani jednego zdania nie poświęcili tego rodzaju praktykom. Nie ma mowy więc tutaj o żadnej ewolucji na przestrzeni wieków. Można jedynie powiedzieć, że tego rodzaju zwyczaje to pisanie historii od nowa, pomijając źródłowy przekaz, jakim jest Biblia.
Biskupem ma być człowiek bez zarzutu, mąż jednej żony
Kiedy na przykład Paweł pisał pierwszy list do Tymoteusza, to nie dowiemy się w nim o tym, że mężczyznom pomoże święty obraz Józefa, tylko, że dobrze by było, aby ci, którzy chcę stać na czele kościoła (w dzisiejszym, katolickim znaczeniu – parafii) mieli, cytuję za Biblią Poznańską, rozdział trzeci (katolickie wydanie):
Godna to wiary nauka: ten, kto ubiega się o biskupstwo, pragnie podjąć się pięknego zadania. A zatem – biskupem ma być człowiek bez zarzutu, mąż jednej żony, trzeźwy. skromny, przyzwoity, gościnny, przykładny, nie upijający się, nie awanturnik, ale człowiek łagodny. niekłótliwy, niechciwy pieniędzy. Niech umie dobrze kierować własnym domem, utrzymując dzieci w posłuszeństwie i wszelkiej przyzwoitości. Bo kto własnym domem nie umie kierować, jakżeż potrafi dbać o Kościół Boży? Nie może to być człowiek świeżo nawrócony, by go nie zaślepiła pycha i by nie popadł w diabelskie potępienie. Powinien też mieć dobre świadectwo ze strony tych, którzy nie należą do nas, żeby nie dostał się na ludzkie języki i w sidła diabelskie.
(dodam tylko tutaj, że w oryginale nie ma mowy o biskupach, ale o osobach, które ubiegają się o to by być liderem konkretnej wspólnoty, w praktyce katolickiej byłaby to parafia. Słowo biskup w tym tłumaczeniu jest już interpretacją, a jego dzisiejsze znaczenie w katolicyzmie kompletnie zaburza sens tekstu).
Zatem Paweł nie pisał o obrazach, ale pisał np., że jak chcesz stać na czele parafii (a w ogóle jak chcesz w kościele być liderem, zabiegasz o zaszczytne funkcje) to pokaż to najpierw swoim życiem, a najlepszym tego sprawdzianem będzie twoja rodzina, czyli żona i dzieci. Bo jak życie twojej rodziny nie jest przykładem, twoja żona jest z tobą nieszczęśliwa i nie masz tym samym dobrych kontaktów z dziećmi, to co ty możesz wiedzieć o kierowaniu wspólnotą – pyta Paweł. Skupia się więc na bardzo konkretnych uwagach, ale o świętych obrazach nie wspomina.
Jeżeli macie ochotę na seks, to sobie tego nie odmawiajcie
Warto dodać, że Paweł pisząc o mężczyznach i kobietach np. w liście do Koryntian w rozdziale 7, pisze: uprawiajcie seks, nie powstrzymujcie się od seksu. Jeżeli kobieta ma ochotę na seks, to niech jej mężczyzna nie odmawia i na odwrót.
I znowu nic o świętych obrazach, które mogłyby ewentualnie ten przekaz przecież wzmocnić.
Zatem na miejscu biskupa, zamiast wysyłać święty obraz, przypomniałbym, co pisał Paweł o seksie i nie zawracałbym głowy świętym obrazem, tym bardziej, że jego poprzednicy nie zawracali głowy świętymi obrazami, bo najzwyczajniej w świecie nie mieli takiego zwyczaju. Mało tego, nic o świętych obrazach nie wiedzieli
Ktoś mógłby pomyśleć, że pierwsi chrześcijanie wysyłali do siebie święte obrazy. Nie wysyłali.
Na koniec dodam, że rozumiem oczywiście, że święte obrazy to obyczaj katolicki (nie mylić z chrześcijaństwem). Że dla katolików to być może ma znaczenie. Nie chcę przez to, co napisałem nikogo urazić. Mam nadzieję, że osoby, które czytają te moje krótkie wpisy na blogu wiedzą o tym, że nie jest to moim celem. Niech każdy żyje tak, jak uważa za stosowne. Jeżeli widzi sens w świętych obrazach, niech się nimi zajmuje. Napisałem tylko o tym, że takiego zwyczaju nie znajdziemy na kartach biblii, a wydaje mi się to ważne, bo czasami ktoś mógłby pomyśleć, że pierwsi chrześcijanie wysyłali do siebie święte obrazy. Nie wysyłali. Przeciwnie, zajmowali się bardzo praktycznymi sprawami. Na przykład takimi, że seks dla kobiety i mężczyzny ma duże znaczenie i żeby się go nie pozbawiać.
Amen.
Jeśli chodzi o tradycje chrześcijańskie to powstawały one z powoli przez ponad 2 tys. lat chrześcijaństwa. Trudno mówić chociażby o czytaniu Ewangelii w czasach pierwszych chrześcijan, ponieważ była niemal niedostępna. Zresztą jak czytać nie umiejąc czytać (większość ówczesnej populacji nie posiadała tej umiejętności, tak dostępnej w naszych czasach)? Podobnie jest z obrazami. Trochę trudno szukać informacji o „wysyłaniu obrazów” w Piśmie Świętym chociażby z powodu braku takich obrazów. Chrześcijanie nie obnosili się ze swoją wiarą, ponieważ groziło to poważnymi konsekwencjami – łącznie ze śmiercią. Trudno jest zgadywać czy pojawiłyby się zapisy o takiej formie kultu, gdyby ówczesne chrześcijaństwo wyglądało tak jak dziś.
No, ale to tylko drobiazgi.
PolubieniePolubienie
Autorzy Nowego Testamentu byli Żydami. Sprawę obrazów mieli w jednym palcu. Tutaj nie miało się co rozwijać, ponieważ byli spadkobiercami – w pewnym sensie – fenomenu judaizmu, czyli braku obrazów, podobizn itp., a było to wynikiem restrykcyjnego prawa Mojżeszowego.
Uwaga na temat znajomości ewangelii pozornie logiczna – ale myślę, że to w tamtych czasach nie był problem. Pomijam już fakt, że jak Paweł pisał listy do Koryntian, to przecież nie zakładał, że nikt ich nie przeczyta. Byłoby to absurdem. Jak były czytane wówczas tego rodzaju teksty – pomijam już historyczne fakty – wystarczy zajrzeć do tychże ewangelii. Ludzie się schodzili i słuchali tego, co czytał im żydowski kapłan. Podobnie było z chrześcijanami. Schodzili się w jednym miejscu i słuchali tego, co zostało napisane. Więc bym nie demonizował braku znajomości ewangelii.
Nie mieszałbym też katolicyzmu z chrześcijaństwem. Chrześcijaństwo jest widoczne na kartach Pisma Świętego, katolicyzm widać na co dzień. Jest między tymi dwoma zjawiskami ogromna różnica. Chrześcijaństwo np. proponowało każdemu kto stoi na czele wspólnoty religijnej, kościoła, parafii, aby taka osoba miała rodzinę (żonę i dzieci), katolicyzm proponuje co innego. Katolicyzm jest jakąś wariacją na temat chrześcijaństwa, daleko idącą interpretacją, a chwilami nadinterpretacją chrześcijaństwa ale nie chrześcijaństwem w pełnym tego słowa znaczeniu. No, ale to tylko drobiazgi.
PolubieniePolubienie