bezgrunt

Kazanie: Ks. proboszcz Krzysztof  Maksymowicz

Miejsce: Kościół pw. św. Jadwigi Królowej we Wschowie

Data/Godzina: 3 marca 2019 rok, godz. 11:00

Czas kazania: 6’ 52”

Streszczenie kazania:

Kazanie oparte w przeważającej części na czytanym podczas mszy fragmencie z Ewangelii Łukasza 6 rozdziału, wiersze od 39-45 (cytat zamieszczam poniżej):

Dwie główne myśli ksiądz proboszcz przekazał. Pierwsza – warto naśladować Jezusa bez względu na to, co człowieka w życiu spotyka. Ksiądz proboszcz posłużył się przykładem dwóch osób. Jedna wchodziła pod górę i druga. Ta pierwsza, napotykając kamień na swojej drodze, uznała, że to zbyt duża przeszkoda i zrezygnowała z wchodzenia pod górę. Druga zbierała te kamienie do plecaka. Kiedy doszła na samą górę, kamienie, które wcześniej zebrała, okazały się diamentami. Tak też jest – mówił ksiądz – w życiu, w szkole Jezusa. Są problemy, ale jeżeli człowiek się ich nie przestraszy, to na koniec czeka go nagroda.

Druga myśl, związana ze zbliżającymi się Wielkim Postem, który w kościele katolickim zaczyna się już w najbliższą środę – 6 marca i potrwa do 18 kwietnia, czyli Wielkiego Czwartku. Zdaniem księdza proboszcza Wielki Post, cytuję: to droga życia, to droga do zbawienia, zróbmy wszystko, by na tej nowej drodze udało nam się donieść nasze skarby do spotkania  ze zmartwychwstałym (Jezusem).

Jest też łącznik między pierwszą, a drugą myślą – nagroda może spotkać człowieka, jeżeli dobrze przygotuje się do Wielkanocy. Jest to więc nagroda zapewne czekająca na człowieka w katolickiej wieczności, ale i doraźna, możliwa do spełnienia już w katolickim dzisiaj, np. za 40 dni.

Komentarz:

W taki wietrzny dzień bez słońca mam sporo wątpliwości. W to, co słyszę, co przeczytam, w to, co zaobserwuję itp. Najmniejszy sens czegokolwiek budzi moje podejrzenie.

Bo cóż oto mamy? Gdyby obedrzeć przekaz tego kazania z miejsca, gdzie zostało wygłoszone, z liturgii, z elementów religijności, to niczym się ono nie różni od współczesnej świeckiej, liberalnej doktryny. Jak się będziesz starał, to będziesz miał, odniesiesz sukces. Pracuj nad sobą, nad swoją moralnością, nad swoimi umiejętnościami: ekonomicznymi, humanistycznymi, jakimikolwiek, nie oglądaj się na wszelkiego rodzaju przeciwności, wyznacz sobie cel i bądź konsekwentny w działaniu. Jeżeli te warunki spełnisz, to niewątpliwie czeka cię nagroda – finansowa, zawodowa, rodzinna (prywatne życie), a nawet duchowa (religijna).

Narzędzia są te same, tylko cele inne. Liczy się upór, konsekwencja i cel przed oczami. Ci, których na to stać, którzy posiadają takie cechy osobowości bardzo możliwe, że ten cel osiągną. Cel pozornie jest dla wszystkich – mówi liberalna i religijna doktryna, ale jak uczy życie/doświadczenie – ten cel osiągają nieliczni tak w liberalnej odsłonie, jak i tej, która wyłania się z dzisiejszego kazania.

W tak skrojonym świecie nie ma różnicy między świeckimi doktrynami dobrobytu, samozadowolenia, a religijną doktryną Nagrody.

Jeżeli to jest sens religii, jakiejkolwiek, to prawdę mówiąc nie trzeba postulować o oddzielenie państwa od kościoła, bo nie ma czego oddzielać. Niczym się nie różnią. W każdej z nich są wygrani i przegrani. Ci, którym się udało, bo są samodzielni, stanowczy, konsekwentni i pracowici. Pozostali mają pecha. Pozostali pozostaną bez Nagrody, bez sukcesu zawodowego, finansowego itp.

Jest zatem jakaś różnica? Czy już jej od dawna nie ma?

Fragment ewangelii Łukasza, czytany 3 marca w kościołach:

Jezus opowiedział uczniom przypowieść: „Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego. Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta