11. Słowo na niedzielę: Urodzisz się w skrajnie ubogim, afrykańskim kraju

Zmiana czasu pozmieniała mi dzisiaj plany. Nie będzie więc streszczenia kazania i komentarza.

Zajrzałem wczoraj do fragmentu ewangelii Łukasza, który był dzisiaj czytany w kościołach katolickich*. To znany fragment o dwóch synach, z których jeden roztrwonił sporą część pieniędzy, które otrzymał od ojca. Syn wyjechał z pieniędzmi do innego kraju i tam wszystko wydał. Żył rozrzutnie. A później nastał w tym kraju kryzys ekonomiczny. Ten krach gospodarczy pogłębił jego i tak kiepską sytuację materialną do tego stopnia, że aby przeżyć, musiał zacząć funkcjonować poniżej ludzkiej godności. Wrócił zatem do ojca, a ten go przyjął, a nawet na jego widok ucieszył się.

Czasami ten fragment podaje się jako dowód na to, że Bóg wszystkim wszystko wybacza. Możliwe. Warto jednak pamiętać, że ten fragment nie stanowi dowodu na wymazanie historii z życia człowieka. Chrześcijaństwo nie polega na tym, że historia i fakty przestają obowiązywać w sytuacji, kiedy człowiek wraca skruszony do Boga. Przeciwnie. Fakty i historia obowiązują. Straciłeś majątek, nie odzyskasz go. Roztrwoniłeś pieniądze, nikt ci ich w magiczny sposób nie zwróci. Chrześcijaństwo nie jest obietnicą naprawienia błędów, odzyskania tego, co zostało stracone. Osoby, które zostały skrzywdzone być może zawsze będą czuły się skrzywdzone, chrześcijaństwo w tym znaczeniu nie ma nic do zaoferowania. No może tutaj trochę przesadzam. Ma coś do zaoferowania – chrześcijaństwo pod tym względem nie daje taryfy ulgowej. Nikt nie daje gwarancji, że starczy życia, by naprawić to wszystko, co się w życiu udało zepsuć. W tym sensie chrześcijaństwo nie oferuje wymazania ciemnych plam z biografii tego lub innego człowieka. Konsekwencji, wynikających z istnienia ciemnych plam w życiorysach nie da się w żaden sposób ominąć, przejść przez nie bosą stopą. Dlatego w tym fragmencie ewangelii Łukasza zasadne wydaje się pytanie faryzeuszy i znawców Pisma, co ma znaczyć to wspólne przebywanie Jezusa z ludźmi, którzy roztrwonili swój majątek. Czyżby Jezus, a wraz z nim jego nowa religia, którą głosi, chcieli wymazać historię człowieka, konsekwencje błędnych i egoistycznych decyzji oraz konsekwencje błędnych i egoistycznych wyborów?

Co zatem chrześcijaństwo oferuje? Bardzo realną ocenę tego świata, która sprowadza się do twardych reguł, które wszystkich obowiązują. Urodziłeś się w ubogiej rodzinie, będziesz miał gorzej na starcie, w gorszych szkołach będziesz pobierał edukację, będziesz musiał nadrabiać zaległości, jeżeli będziesz chciał się dobrze wykształcić i kiedyś zajmować eksponowane, dobrze płatne stanowisko. Ale będzie to cię sporo kosztowało i prawdopodobnie nigdy tego nie osiągniesz. Urodzisz się w zamożnej rodzinie – będzie odwrotnie. Urodzisz się w skrajnie ubogim afrykańskim kraju, w którym akurat toczy się wojna domowa, to bardzo możliwe, że nie dożyjesz jutra. Urodzisz się w Europie, może nigdy nie dowiesz się, jak to jest urodzić się na pobliskim kontynencie. Itd., itp. Chaos, przypadek, los, szczęśliwy traf i tego typu okazje dominują tutaj.

Zatem tutaj nic się nie zmieni. Ale jest ponoć inny świat, tak twierdzi chrześcijaństwo, bo tego świata tutaj się nie da zmienić. Ten znany zasadza się na tych kilku wyżej opisanych prawach i jeszcze wielu innych o podobnym znaczeniu. W tym innym świecie jest nadzieja dla tych, którzy roztrwonili majątek. Ale nikt nie wie, na czym ona dokładnie polega. Chrześcijaństwo oferuje coś, czego nie ma, a więc trudno to sobie w ogóle wyobrazić, bo nie sposób sobie wyobrazić czegoś, czego nie ma. Jest gorzej niż z obietnicami wyborczymi, bo one przynajmniej odwołują się do czegoś, co jest znane lub możliwe do wyobrażenia. Chrześcijaństwo nawet tego nie oferuje, nie ułatwia niczego.

* (Łk 15, 1-3.11-32)
W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”.

3 odpowiedzi

  1. Bzdury! Zrozumienie tego słowa, które pojawiło się tu w niezliczonej liczbie zerowe! Nie słyszał Pan o prawdziwej pokucie? Bohater „Wyspy” to jest prawdziwa pokuta. Dałoby się parę podobnych przykładów znaleźć w dziejach kościoła/kościołów. A druga rzecz – ten drugi świat, w którym jest nagroda. Nie. Nagroda prostytutek, biedaków i celników słuchających Jezusa była teraz – w słowach, które do nich kierował. Nagroda chrześcijańska jest teraz i wiąże się właśnie z ubóstwem, doświadczaniem niesprawiedliwości, brakiem głosu i całym katalogiem z Kazania na Górze. Chrześcijańska wieczność jest teraz. Powiedziałem 🙂

    Polubienie

    1. Ksawery, myślisz, że wymaga się od Ciebie, żebyś coś powiedział? Że w ogóle chodzi o to, że się mówi?
      Nie trzeba mówić. Ani rozmawiać. To tylko taka ułuda przecież, że Ty coś mówisz i ja coś mówię. Ty lubisz ułudę?

      Polubienie

  2. Tak, lubię. Lubię ułudą komentarza zasnuwać ułudę wpisu blogowego. Lubię łudzić się, że się buntuję. Łudzić, że coś wiem i że wiem coś lepiej. Hoduję złudzenia na pokaz, na sprzedaż. Pracuję w ogrodzie złudzeń.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Ksawery Anuluj pisanie odpowiedzi

The enchanting psychedelic literature.

Welcome to Psychedelic. Here, we're dedicated to exploring the transformative power and profound insights found within the pages of psychedelic-inspired books and literature.