Wcześnie rano wyjeżdżało się do tartaku. Tam już czekał na nas mężczyzna. Rozmowy, które o tak wczesnej porze miały miejsce, nie dotyczyły Papuszy, czy tego, że w pewnych kręgach ,,Lalka” jest najwybitniejszą, polską powieścią ever.
Pomocnik murarza głupi nie był. Wiedział i potrafił zachować się, jak przystało na pomocnika murarza. Nie wspomniał ani słowem o Papuszy, czy o tym, że funkcjonowały gdzieś na marginesach świata kręgi, co znały na pamięć ,,Lalkę”. A niechby i znały ,,Pana Wołodyjowskiego”, albo recytowały z pamięci dialogi mini serialu ,,Czarnobyl”, to były tak odległe marginesy, że tylko pomocnik murarza mógł to swoim pomocniczym rozumem ogarnąć i trzymać jednocześnie tę tajemnicę pod swoją kopułą, w której wiły się niezręcznie zwoje jego murarskiego mózgu ever..
Kierowca mówił do tego z tartaku, że w końcu trafił mu się pomocnik murarza, ponoć dobrze zapowiadający się. Ten z tartaku też miał z tego powodu farta, bo kierowca w końcu przyjechał po krokwie, a jak wszystko dobrze by poszło, to i deski na dach zabrałby dzień później.
Pomocnik murarza nawet nie spodziewał się, że tyle od niego zależało, że moment, w którym ponownie świat rozpoznał w nim pomocnika murarza, znowu na jakiś czas ten świat odmienił, począwszy od człowieka z tartaku po kierowcę, który z pomocnikiem krokwie ładował na pakę.
Trudno tak nagle, nie będąc przygotowanym, ocenić, ile takich dni w tej branży zdarzało się w roku i czy towarzyszące temu przekonanie, że dałoby się to tylko porównać do wyniesienia kogoś – niepozornego pomocnika, unikającego rozgłosu – do roli świętego, byłoby zgodne z prawdą o tym zawodzie, czy jedynie błyskotliwym, ale jednak, nadużyciem.
Kiedy już krokwie załadowano, opuściliśmy tartak. Ten od tartaku machał do nas ręką, a pomocnik murarza, który ponoć dobrze się zapowiadał, nie wiedział jeszcze, że słońce wypala powoli, ale metodycznie, kolejne warstwy świata, warstwy idei, warstwy ,,Lalki”, Papuszy, czy też innych naiwności, że wypala na wiór to wszystko, bo słońce ma to do siebie, że wypala bez względu na osobę, czy to byłby człowiek z tartaku, czy kierowca, czy pomocnik murarza,, nie oszczędzało nikogo.
Dodaj odpowiedź do Departament Polityki Miłosnej Anuluj pisanie odpowiedzi