
Rząd wprowadził wiele zakazów i ograniczeń, ale na szczęście nie zakazał korzystania z bilokacji, tzn. z przebywania w dwóch miejscach naraz. Ci z nas, którzy do tej pory korzystali z tej dobroczynności, wiedzą, jak bardzo była ona pomocna w czasach, które już odeszły do prehistorii, kiedy jeszcze kilka miesięcy temu świat gnał i pędził gdzieś (nie wiadomo gdzie). Przypominam o tej możliwości, bo jak się dobrze zorientowałem na stronach rządowych, bilokacja nie jest zabroniona i każdy, kto jeszcze z tej możliwości nie korzystał lub do tej pory był wobec niej uprzedzony, teraz może się skusić (choćby z nudów).
Dzięki bilokacji człowiek, jak już wspomniałem, ma możliwość pojawiania się w dwóch

miejscach naraz. To jest w dzisiejszych czasach pomocne, ponieważ dzięki temu człowiek ma jakiś obraz tego, co się dzieje w okolicy. W związku z tym, że mieszkam na drugim końcu miasta, to na przykład nie wiem, czy jeszcze istnieje PKS we Wschowie, czy też, idąc dalej, dworzec PKP i czy w tych trudnych czasach są jeszcze tam tory kolejowe, czy może już ich nie ma. Po prostu tego nie wiem. Wszyscy mieszkamy w tak małym miasteczku, a okazuje się, ze pewne rzeczy przestają być oczywiste. Zapytałbym o to na Hello Wschowa, czy istnieje jeszcze w punkcie A jakaś kamienica, czy znak drogowy z zakazem skrętu w prawo nadal stoi tam, gdzie do tej pory, ponieważ te pytania należą do tych, które należałoby właśnie tam zamieszczać, ale przyglądając się ostatnim wpisom tam zamieszczanym, dostrzegam pewną nerwowość użytkowników tego profilu i nie wiem, czy zasadne jest podkręcać ich emocje, które i tak wydają się na wykończeniu. Zatem wybrałem bilokację.

W każdym razie, jakby ktoś pytał, to u nas na placu zabaw od dłuższego czasu wszystkie huśtawki, zjeżdżalnie, karuzele itp. są owinięte elastyczną taśmą ostrzegawczą. Widziałem też taką taśmę dzisiaj w innym miejscu (ach, ta bilokacja), a mianowicie u wejścia na szlak bluszczowy (mam na myśli miejsce przy rondzie wolsztyńskim). Lubię to miejsce i tę drogę. W każdym razie pomyślałem sobie, widząc dzisiaj tę taśmę i przyglądając się codziennie z okna taśmom rozwiniętym wokół urządzeń, z których korzystały do niedawna dzieci, że brakuje tutaj konsekwencji w realizowaniu rządowych wytycznych. Bo skoro jest zakaz wstępu na szlak bluszczowy i zakaz wstępu na plac zabaw, to dlaczego w tym pierwszym przypadku taśma wisi między dwoma drzewami, broniąc w pewnym sensie dostępu do szlaku, a na placu zabaw broni się korzystania z urządzeń, ale korzystania z placu już nie. I proszę nie myśleć, że włączyła mi się jakaś faszystowska potrzeba owijania wszystkiego tą elastyczną skądinąd taśmą. Nie, nie. Nic z tego. Chodzi mi raczej o to, że nie wiem, po co w ogóle ktoś tymi taśmami owija wszystko, co się nie rusza. Przecież i tak z tego placu te urządzenia nie uciekną. Poza tym nie ma chyba bardziej smutnego widoku od ostrzegawczych taśm, kiedy właściwie w każdym miejscu takie taśmy wiszą. Włączam radio i słyszę taśmę, w telewizorze to samo, wyglądam przez okno i słyszę straż miejską, która powtarza to, co wcześniej usłyszałem w radiu i telewizji, a za samochodem straży miejskiej ciągnie się taśma ostrzegawcza, w końcu patrzę na plac zabaw i widzę to samo. Zdecydowanie jest tego za dużo.
Może jednak się wydawać, ze się czepiam, bo ktoś powie, że taśmy trzeba wieszać,

wszędzie, im więcej tym lepiej. Możliwe. Jednak w tych ponurych czasach, będąc dzisiaj prawem bilokacji na ścieżce rowerowej, trafiłem na trzy, albo cztery cytaty, które ktoś napisał kredą. To są cytaty biblijne i pewnie mają one nieść jakąś treść w tych czasach, ale sam pomysł wydał mi się wyjątkowo ciekawy. Że ktoś w tej przestrzeni, za oknem, gdzie poruszać się można tylko w określonym celu, że ktoś znalazł na to czas. Że za oknem nie ma tylko osób, które przemieszczają się z miejsca na miejsce, z domu do sklepu, do pracy, ale że gdzieś w tej ponurej, zewnętrznej przestrzeni, można mieć ochotę i na taką aktywność. Może następnym razem znajdę tam jakieś cytaty z filmów albo z innych książek. Kto wie.
Wiem, uprzedzając wszelkie uwagi, można pewnie taką aktywność dzisiaj uprawiać wirtualnie. Może i można, ale dla mnie z kolei w obecnych czasach jest ona podwójnie wirtualna i właściwie jej obecność w naszym życiu, mam wrażenie, pozwala na tak daleko posunięte ograniczenia, jak to, że do lasu nie ma już wstępu, a na szlak bluszczowy broni elastyczna taśma ostrzegawcza.