Być jak szkolny woźny (spoilery)

21 lat temu Craig Schwartz odkrył w biurowcu na Manhatanie tajemniczy tunel, który wciągał do środka każdego kto tam zajrzał. Pierwszą osobą, która to odkryła był aktor z teatru lalkowego. Wydarzyło się to dokładnie na siódmym i pół piętrze, gdzie pracownicy musieli niemal zginać się w pół, tak było tam nisko. Zatem już z tego opisu wynika, że warunki pracy w tym wieżowcu nie były przyjazne. Tunel prowadził nie byle gdzie, bo do głowy Johna Malkovicha. Tę historię opisał Charlie Kaufman, a za kamerą stanął Spike Jonze – wtedy mąż/partner Sophie Coppoli, która cztery lata później nakręciła głośne ,,Między słowami”. Można by w związku z tym uznać, że film Jonze’a nosił tytuł między piętrami, ale nie. Nie chodziło o piętra, a o umysł i świadomość. Dlatego film znany jest światu jako ,,Być jak John Malkovich”. Od tego czasu minęły dwie dekady i ten sam scenarzysta, a od pewnego czasu i reżyser (Charlie Kaufman) napisał i nakręcił ,,Być jak szkolny woźny”, chociaż, znany z wyrafinowanego smaku i niezwykłego poczucia humoru, nazwał swój najnowszy obraz ,,Może pora z tym skończyć”. Z drugiej strony może za wyborem tytułu nie kryła się żadna ekscentryczność, bo, jak się później okazało, film jest adaptacją książki kanadyjskiego pisarza Iaina Reida pod tym samym tytułem. Nawet okładka pierwszego wydania tej powieści przypomina, żywcem wyjętą scenę z filmu, na której widzimy, że jest wieczór, a w ten wieczór gęsto pada śnieg, można nawet powiedzieć, że mamy na okładce śnieżycę.  

Niedokończony esej filmowy

Film Kaufmana też tak się zaczyna. Od śniegu. Młoda dziewczyna, ciepło ubrana, w żółtych rękawiczkach, czeka na swojego chłopaka, a z nieba właśnie spadają pierwsze płatki śniegu. Oboje planują dojechać jego samochodem na odległą farmę rodziców chłopaka i jeszcze tego samego dnia wrócić z powrotem. W trakcie filmu dowiadujemy się, że chłopak ma na imię Jake, a młoda dziewczyna przybiera różne imiona – Lucy, Lucia, Ames. Studiuje różne kierunki – fizykę kwantową, innym razem gerontologię. Raz jest malarką, a raz poetką, a nawet ma wiele różnych powodów, dla których musi tego samego dnia wrócić do siebie. Albo powinna wyrobić się z pracą z zakresu specjalistycznej, weterynaryjnej wiedzy, innym razem koniecznie powinna dojechać do domu z powodu niedokończonego eseju filmowego.

Jest to samo w sobie niezmiernie ciekawe, co dzieje się z postacią młodej dziewczyny, która niemal od samego początku powoli i konsekwentnie się rozpada na naszych oczach. W jednej scenie traci swoją tożsamość, żeby w kolejnej ją odzyskać, chociaż na zupełnie innych warunkach. Wystarczy porównać jej elokwencję i wrażliwość, którą emanuje w podróży na farmę do tej samej kobiety, która sypie truizmami, jak z rękawa podczas posiłku z rodzicami, deprecjonując siebie i ogłaszając rodzicom Jake’a, że takie zwroty, jak krasomówca, czy jestestwo zupełnie są jej obce. Chwilę później odzyskuje intelektualne możliwości oraz błyskotliwość i w drodze powrotnej, wypowiada się na temat ,,Kobiety pod presją” Johna Cassevetesa z 1974 roku. W dodatku robi to w imponującym stylu, zupełnie nie zgadzając się z powszechnym odbiorem i tego filmu i tytułowej bohaterki.   

Kobieta pod presją

Swoją drogą, ciekawe kto, oglądając tę scenę, zdawał sobie sprawę, że słyszymy właśnie fragment eseju Pauline Kael, wybitnej, amerykańskiej krytyczki filmowej z tego samego roku, co film Cassevetesa. Owszem, kilka minut wcześniej, w domu rodziców, zaglądamy wraz z dziewczyną Jake’a do jego dziecinnego pokoju. I widzimy tam, na półce, ogromne tomiszcze, zawierające zbiór tekstów amerykańskiej krytyczki. Korzystając jednak z tego tropu, dowiemy się, czytając o tym lub samemu szperając tu i tam, że akurat w tym obszernym zbiorze, tego cytowanego eseju nie ma. Jest za to dostępny na stronie New Yorkera, dla którego to pierwotnie powstał.

Obstawiam, że w Polsce, podczas seansu, jedyną osobą, która mogła rozpoznać styl Kael, był nie kto inny, tylko Michał Oleszczyk, wybitny polski krytyk filmowy, który jest autorem rozprawy doktorskiej pt. ,,Pisarstwo krytycznoliterackie Pauline Kael wobec teorii autora filmowego”. Swoją drogą sprawdziłem jaką ocenę Michał Oleszczyk wystawił ,,Kobiecie pod presją” na filmwebie. Nie jest to zbyt wysoka ocena i ciekawe skądinąd, czy powstała ona pod wpływem tego eseju, bo trzeba wiedzieć, że Kael miała taki wpływ na jej współczesnych, że dystrybutorzy zastanawiali się, czy nie urządzać osobnych pokazów filmowych dla krytyków z udziałem tylko Kael, ponieważ jej opinie wypowiadane podczas seansów, miały wpływ na jej kolegów i koleżanki po fachu, którzy wraz z nią oglądali przedpremierowe filmy. Być może nawet takie osobne seanse były urządzane. Tego nie wiem.

Prosta historia

Ale dość już tych tropów, bo jest ich w filmie całkiem sporo. I omówienie każdego zaprowadzi nas w zupełnie inne miejsce. Nawet jeżeli znajdziemy między nimi jakieś luźne podobieństwa.

To wbrew pozorom nieskomplikowana historia, w swojej bezpretensjonalności, nawiązująca do tego, co pokazał David Lynch w ,,Prostej historii”, ale bardziej przejmująca. A trzeba pamiętać, że wspomniany film Lyncha powstał między ,,Zagubioną autostradą” a ,,Mullholand Drive”. A więc między filmami mocno komplikującymi filmową narrację.

W tym kontekście powieść Kaufmana ,,Antkind”, wydana również w 2020 roku, wpisuje się, owszem, w postmodernistyczną żonglerkę cytatami od Annasza do Kajfasza. Gdzieniegdzie nawet porównuje się Kaufmana przy okazji tej książki do guru amerykańskich postmodernistów, czyli Thomasa Pynchona. Ale ,,Być jak szkolny woźny”, to znaczy ,,Może pora z tym skończyć” pomimo chwilami postmodernistycznej konwencji, odwołuje się przede wszystkim do emocji. I na tym poziomie ten film koniecznie, tak, koniecznie trzeba odbierać. Bo to jest nie mniej i nie więcej – opowieść o samotności starszego mężczyzny, woźnego, kogoś na kształt dozorcy, który jednocześnie naprawia sprzęt szkolny i poleruje podłogi.

Buntownik z wyboru

Kiedy ten film za pierwszym razem obejrzałem, nie wiedząc nawet, że jest adaptacją książki kanadyjskiego pisarza, miałem wrażenie, że to odwrócona historia Willa z ,,Buntownika z wyboru” w reżyserii Gusa Van Santa. Z tą różnicą, że tutaj, u Kaufmanna nie mamy do czynienia z geniuszem, ale z człowiekiem, jak to często powtarza się w filmie – pilnym. Nie wybitnym, nawet nie bystrym, ale pilnym i pracowitym. Gdyby się uprzeć (dlaczego by nie) moment, kiedy młoda dziewczyna (Lucy, Lucia, Ames) opowiada rodzicom o spotkaniu z Jake’iem w barze na kampusie jest dalekim, ale odwróconym, po części sparodiowanym echem sceny, w której Will, grany przez Matta Damona, ośmiesza w pubie studenta historii, dając wszystkim do zrozumienia, że wydają kupę szmalu na studia, czytając książki, żeby ich treść bez sensu powtarzać. To dzięki temu wydarzeniu, Will zdobywa numer telefonu studentki, która jest świadkiem całego zajścia. Warto wrócić do tej sceny z Kaufmana i spojrzeć na nią przez pryzmat jej oryginał z ,,Buntownika z wyboru”.

Z czym więc pora skończyć? Z kontekstami, tropami i cytatami. Z komplikacjami, ocenami i interpretacjami. Dlaczego? Bo nie zauważymy przejmującego dramatu człowieka. Tyle i aż tyle.

2 odpowiedzi

  1. Świetna recenzja. Jest w niej wszystko w odpowiednich proporcjach no i nie ma tego siłownia się na wykoncypowane „strumienie świadomości” głównego bohatera. To czy jesteśmy w jego głowie czy może w uchu nie ma tu znaczenia. Akcent autor rozłożył w zupełnie innych miejscach. A jednak…można myśleć samodzielnie.

    Polubienie

  2. Recenzja pełna miłosnego stosunku do filmu, gęsta od filmowych wędrówek, a nawet iskrząca humorem, pomimo raczej ponurej, onirycznej i przygnębiającej atmosfery filmu.
    Nawiązując do ostatniego akapitu tekstu, powiedziałabym raczej, że pora skończyć z rozliczaniem swojej przeszłości, z ciągłym nieustannym dobijającym poczuciem niespełnienia. Pora skończyć z tym, co czyni nasze życie w naszych oczach niespełnionym (porównywaniem się do innych, udowadnianiem czegoś sobie, lękiem przed odrzuceniem, wyśmianiem, nie akceptacją, nieumiejętnością odmowy, trwaniem w niechcianych relacjach i sytuacjach). Pora z tym wszystkim skończyć, bo skończymy jak ów samotny szkolny woźny.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Lucy, Lucia, Ames Anuluj pisanie odpowiedzi

The enchanting psychedelic literature.

Welcome to Psychedelic. Here, we're dedicated to exploring the transformative power and profound insights found within the pages of psychedelic-inspired books and literature.