Przypominam sobie, wydaną w ubiegłym roku książkę ,,Walentynowicz. Anna szuka raju” i trafiłem na zapis o ,,Matysiakach”. To była taka audycja/powieść/reportaż o małżeństwie robotników. Polskie Radio nadawało ,,Matysiaków” od 1956 roku, w sobotnie wieczory. Może by nadawało we wcześniejszej porze, ale soboty wtedy były pracujące. Więc z myślą o wszystkich ludziach pracy audycje emitowano przed 19:30. Zresztą tydzień wtedy miał 46 godzin pracy, a w późniejszych latach wynosił – 42. Nikt więc nie dostawał wtedy nadgodzin lub nie wybierał sobie dnia wolnego od pracy, jeżeli pracował w sobotę.
Audycja ,,Matysiakowie” w pierwszych latach miała takie zasięgi, że słuchało ich nawet do 12 milionów Polaków. Wspominam o tym, bo przy okazji podsumowania roku z Krzysztofem Owocem, tuż przed nagraniem, wspominałem Krzysztofowi o programie ,,Imponderabilia” Karola Paciorka, który ma 200 tysięcy subów na swoim kanale YT. Paciorek akurat w tej audycji, na którą się powoływałem, również rozmawiał ze swoim gościem o mijającym 2020 roku. I klął tam jak szewc. Zazwyczaj tak nie klnie, ale tym razem klął. A trzeba wiedzieć, że to chyba jedyny w Polsce dziennikarz/podcaster/youtuber, któremu udało się przed wyborami prezydenckimi porozmawiać ze wszystkimi kandydatami, łącznie z Andrzejem Dudą, co czasami kończyło się komentarzami, że pomógł prezydentowi zdobyć reelekcję. Przypominam o tym, bo nie w tym rzecz, że Paciorek klął, tylko, że dobry z niego podcaster/youtuber, tak dobry, że wszyscy kandydaci, jak jeden mąż przyszli do niego na rozmowę.
Wracając jednak do Matysiaków, Paciorka i podsumowania z red. nacz. portalu wschowa.news (nie za dużo zmiennych w jednym zdaniu?). Więc tuż przed nagraniem, do którego nieustannie nawiązuję, mówię do Krzysztofa: zobacz, ten (czyli Karol Paciorek) ma 200 tysięcy subów na yt i wyjątkowo klnie jak szewc w swoim ostatnim programie. Ja – mówiłem dalej – mam raptem 24 suby na kanale (teraz 25 – j***ć biedę, jakby to zapewne podsumował Andrzej ,,Piasek” Piaseczny) i kląć mi nie wypada, bo przy 24, jak mi odejdzie 10 subskrybentów, to zostanę z czternastoma. A jakby Paciorkowi odeszło 10 osób, to i tak nadal będzie miał 200 tysięcy.
Ale – zastanawiam się, trafiając dzisiaj na wzmiankę o Matysiakach – czy gdybyśmy mieli po 12 milionów subów (w sensie Imponderabilia i Nowe Opinie – oba kanały osobno po 12 milionów), jak ,,Matysiakowie” w drugiej połowie lat 50-tych, to chyba wulgaryzmy byłyby nam niepotrzebne. Bo 12 milionów to chyba już inny rodzaj zarządzania emocjami, inny niż potencjał kanału o 200 tysiącach subów, a zupełnie inny o potencjale 24 subów. Na czym ta inność polega? No chyba na tym, że wyszło się poza swoją bańkę i dociera się prawie, że do wszystkich, a nie tylko swoich. Takie mnie naszły myśli po fragmencie o ,,Matysiakach” w książce ,,Walentynowicz. Anna szuka raju” (tekst powstał po niedzielnym obiedzie, nie wcześniej)

Dodaj odpowiedź do rklanblog Anuluj pisanie odpowiedzi