W poprzedniej kadencji, kiedy burmistrzem była Danuta Patalas, pojawiały się dwie gazety, związane z obozem rządzącym. Jedna – wydawana przez CKiR. Druga przez Stowarzyszenie Odnowy Samorządu. Po przegranych wyborach – ani jedna, ani druga już nie wychodzi. Ta pierwsza, bo zmieniła się władza w Ratuszu. Zmieniono jej nazwę i szatę graficzną. Ta druga wraz ze stroną internetową stowarzyszenia przepadła na dobre. Dobrze wspominam ten czas, bo pracowałem wtedy w lokalnym portalu, na którego pogrzebie byłem wczoraj (2 marca). Sam jak palec. Nawet ich przyjaciel, taki na śmierć i życie, Umig, nie pojawił się na tej smutnej uroczystości. A szkoda, bo wydaje mi się, że skoro Umig tam teraz pisze, a ja kiedyś pisałem, to można było liczyć, że się razem spotkamy, razem zapłaczemy, wspólnie pójdziemy po pogrzebie na stypę.
Nic z tego. Człowiek, jak to mówią, sam przychodzi na ten świat, sam potem chodzi na czyjeś pogrzeby i w samotności też umiera.
Jak to kiedyś bywało
Dobrze wspominam te czasy, bo lokalny portal starał się wtedy utrzymać równowagę informacyjną. Kiedy likwidowano w Umigu, wydziały i jeden z naczelników stracił pracę, lokalny portal o tym pisał. Kiedy były naczelnik wygrał z Umig sprawę w sądzie – informowaliśmy. Nie zamieszczaliśmy jakichś tekstów z Umigu, nie wiadomo przez kogo napisanych i nie wiadomo w jakim celu. Nie. Umig nam wtedy nie był do szczęścia potrzebny. Miał mnóstwo kanałów, którymi zarzucał mieszkańców informacjami. Kiedy ówczesny wiceburmistrz Wschowy domagał się od nas sprostowania, pisząc na dwie strony polemikę z felietonem ówczesnego radnego, nie ugięliśmy się. Odpowiadaliśmy, że w myśl prawa prasowego, tekst przesłany przez wiceburmistrza, nie spełnia standardów prawa prasowego. A kiedy przedstawiciel Umig sądził się z radnym w sprawie tegoż tekstu, pisaliśmy list otwarty do wiceburmistrza, publikując go w gazecie, wydawanej przez lokalny portal, przypominając, że wiceburmistrz reprezentuje środowisko, które wprowadziło do lokalnej debaty publicznej agresywny język. Kiedy z kolei w gazecie stowarzyszenia, której prezesem był ówczesny wiceburmistrz, pisano o przewodniczącej Rady Miejskiej, że była współpracownikiem SB, jako jedyni mieliśmy odwagę przeciwstawić się tym kalumniom i oszczerstwom. Powiem więcej – jako jedyni nie kalkulowaliśmy, zabraliśmy głos w obronie przewodniczącej, a po kilku latach, okazało się, że słusznie. Sąd w tej sprawie nie miał żadnych wątpliwości. Taki to był wtedy lokalny portal. Owszem, może nieco się postarzeliśmy w tym czasie, może nieco częściej zdarzały nam się nieprzespane noce, może cierpiało na tym nasze prywatne życie, ale za to mogliśmy spojrzeć w lustro i nie wstydzić się tego, co tam ujrzeliśmy.
Kombatanckie wspominki? No może tak, ale w takim małym miasteczku, ludzie szybko przyzwyczajają się do nowej rzeczywistości. Coś, co jeszcze wczoraj było dobrym wzorem, dzisiaj jest ledwie wspomnieniem – dla lokalnej społeczności nie ma to znaczenia. Wiem i prawdę mówiąc jest mi z tego powodu przykro.
Jak to dzisiaj wygląda
Dzisiaj nie ma już tego portalu. Nie ma też równowagi informacyjnej. Tak, wiem, że to takie słabe – co to jest niby ta równowaga? Kolejna jakaś kodowska fantasmagoria, kolejna jakaś konstytucja w pigułce albo coś jeszcze gorszego.
Portal od dwóch lat nie wypowiedział się w żadnej ważnej sprawie. Kiedy odchodziła z Umig pani Malwina Chruścicka, kobieta niezwykle oddana sprawom gminy, lokalny portal milczał. Na szczęście w tej sprawie nie milczał sąd, ale o tym jeszcze będzie okazja napisać. Kiedy odchodziła pani Marta Małkus, poza relacją z sesji, na której próbowano panią Martę zdyskredytować, nie miał odwagi wypowiedzieć się na temat tego skandalicznego zachowania. Zamieszczał w tym czasie teksty, pisane przez Umig, żeby gnoić radną opozycji. Tak, gnoić, bo jakoś trudno mi to inaczej nazwać. W dodatku były to teksty anonimowe, bo nikt nie miał odwagi się pod tym podpisać. Ala za to gnoić radną miał odwagę. Od dwóch lat nie wykonał żadnej dziennikarskiej pracy. Żadnej. Udawał do tej pory, że jest lokalnym portalem, a stał się – proszę czytelników, zacznijmy w tym małym i depresyjnym miasteczku nazywać rzeczy po imieniu – miejscem, gdzie publikuje Umig. Co chce, jak chce i kiedy chce. Lokalny portal ani tego nie sprawdza, ani nie weryfikuje, ani nie ma wątpliwości. Można by powiedzieć – Umig rządzi. Tych spraw zresztą jest zdecydowanie więcej. Lokalny portal nie informował, kiedy przewodniczący komisji kultury sfałszował głosowanie na komisji, chociaż zwracał na to uwagę radca prawny. Nie pytał panią przewodniczącą Rady Miejskiej lub swoich przyjaciół z Umigu, jakie pieniądze przywieźli burmistrzowie, kiedy zostali wezwani w trybie pilnym do Zielonej Góry. Nie robi nic, co mogłoby w jakikolwiek sposób tłumaczyć skomplikowaną, lokalną układankę wpływów, chorych ambicji, przerośniętego ego.
Nekrolog
Tego 2 marca lokalny portal zamieścił swój nekrolog, publikując kolejny tekst Umigu. Tym razem o nieprawidłowościach w przedszkolach gminnych. Z niegdysiejszego obrońcy słabszych, gnębionych w poprzednich latach, stał się katem. Dobrze mu w tej roli. Dumny jest. Bo rządzi, jak Umig. Chwała mu, że w końcu może odgrywać tę rolę.
Nie będę wdawał się w szczegóły, dotyczące tego nowego tekstu, bo za chwile mleko się rozleje i każdy, nawet średnio rozgarnięty, będzie wiedział, o kim tym razem Umig napisał. Lokalny portal z kolei da upust anonimowym komentarzom, które sprawią, że będą mieli jeszcze więcej wejść na swój nagrobek i poczucie, że są siłą w tym miasteczku i nikt im nie podskoczy. Tym bardziej, że ich przyjacielem jest przecież Umig. Wolałbym, prawdę mówiąc mieć długi, komornika na głowie i nie mieć co do garnka włożyć, niż przyjaźnić się z tym konkretnym, współczesnym Umigiem.
Prywata
A moim lokalnym przyjaciołom z facebooka, wielkim patriotom, odważnie i na każdym kroku, podkreślającym swoją ogromną niechęć do PiS-u, do TVP Info, do każdej decyzji, jaką rząd Prawa i Sprawiedliwości podejmuje, węszącym na każdym kroku wpadkę tego rządu, publikującym wszystkie możliwe linki, które podkreślają waszą odwagę i prawdziwą, niezmyśloną złość, chcę powiedzieć, co myślę – jesteście tym, co krytykujecie. Nie wierzę wam. Te same mechanizmy, te same działania, tę samą nagonkę w małej lokalnej społeczności potraficie wytłumaczyć, bronić jej do upadłego i stawać na baczność, kiedy Umig z lokalnym portalem są w pobliżu. Jaką trzeba mieć w sobie rozpiętość wrażeń, żeby widzieć PiS setki kilometrów stąd, a nie dostrzegać go pod nosem. Wątpię, czy cokolwiek widzicie. Ale nie wyrzucę was ze znajomych, tak, jak wy wyrzucacie tych, którzy tej rozpiętości wrażeń nie posiadają.
Byłem wczoraj (2 marca) na pogrzebie lokalnego portalu. Tak miał się zacząć ten tekst.
Rafał Klan

Dodaj komentarz