Pomimo tego, że 6 lipca portal wschowa.news w trybie dostępu do informacji publicznej uzyskał z wschowskiego urzędu odpowiedź na pytanie o wynagrodzenie pełnomocników, to jednak kilka dni wcześniej (2 lipca), przewodniczący komisji oświaty Franciszek Baśczyn, podczas obrad tejże komisji, nie zgadzał się na udzielanie tego typu informacji. Twierdził, że pytania kierowane w tej sprawie do pełnomocników, obecnych podczas obrad komisji, są nie na miejscu, uchylał je, kiedy jeden z radnych je powtarzał, ewentualnie – w sposób niezrozumiały dla całej dyskusji – widział w tych pytaniach jakąś formę plotek.
Niepokojąca sytuacja. Pytanie nie na miejscu
Trudno powiedzieć dlaczego przewodniczący przyjął taką postawę, ponieważ w żaden sposób jej nie tłumaczył. Kiedy radny Piotr Buczek mówił, cytuję: Chodzi mi o to, że niepokojąca sytuacja funkcjonuje w tej chwili w przestrzeni medialnej, bo państwo unikacie odpowiedzi na pytanie, czy jesteście uposażeni w jakiś sposób jako pełnomocnicy.
Przewodniczący Baśczyn natychmiast odpowiadał: Stwierdzasz, że plotki po mieście krążą, że pan dostaje 8 tysięcy, pani 7, a ktoś tam mniej, strzelam oczywiście (w sensie, że przykłady takie podaje – przyp. mój).
Kiedy radny Buczek w odpowiedzi, kontynuował, mówiąc: Pewne osoby zadawały konkretne pytania, w związku z tym mam pytanie, dlaczego te odpowiedzi nie zostały udzielone. Mi chodzi o to, czy Państwo są uposażeni jako pełnomocnicy i otrzymują jakieś pieniądze z tego tytułu, czy nie. Nawet nie pytam – ile.
Przewodniczący Baśczyn był zdania, cytuję: Uważam, że to jest pytanie nie na miejscu.
Radny pytał więc: Dlaczego nie na miejscu? Ale odpowiedzi nie uzyskał.
Uchylam to pytanie
Nagranie z obrad komisji oświaty nie brzmi wyraźnie, kiedy wypowiada się na ten temat pani pełnomocnik Renata Chilarska. Ale zdaje się stwierdza, że jeżeli już, to te pytania powinny być kierowane do burmistrza. I wtedy znowu radny Buczek przypomniał, że nie pyta o kwotę, ale czy w ogóle pani pełnomocnik otrzymuje wynagrodzenie. Przewodniczący Baśczyn tym razem zareagował inaczej, ale w tym samym tonie, co wcześniej, mówiąc: Uchylam to pytanie. Radny Buczek nie poddawał się, pytał dalej, a pełnomocnik Chilarska potwierdziła, że tak, otrzymuje wynagrodzenie.
Wydawało się, że na tym zakończą się rozważania w tym zakresie, ale po dwóch, trzech minutach obrad, radny Buczek wrócił do tego wątku, tłumacząc swoją postawę, jak można się domyślać, mówiąc do pełnomocników: Proszę się nie obrażać, ale parę osób pytało o to i nie otrzymało odpowiedzi, co jeszcze bardziej zagęszcza atmosferę.
Kogo i gdzie, czyli kuluary
Do dyskusji włączyła się tym razem radna Hanna Knaflewska-Walkowiak, zadając kolejne pytanie: Kogo pytało i gdzie?
Radny odpowiedział: W kuluarach. Podchwycił to przewodniczący Baśczyn, stwierdzając, cytuję: Czyli plotki. Na co radny Buczek (bardziej do radnej Knaflewskiej-Walkowiak, niż do przewodniczącego Baśczyna): Jakie plotki? Na przykład Urszula Chudak dzwoniła do mnie z pytaniem, czy została udzielona odpowiedź na pytanie o uposażenie pełnomocników, zadane na sesji.
W tym momencie nastąpiła kolejna przewrotka w trakcie tej krótkiej dyskusji, ponieważ radna Knaflewska-Walkowiak, która jednocześnie jest przewodniczącą Rady Miejskiej we Wschowie, zapytała: Na jakiej sesji? A radny Buczek zgodnie z prawdą odpowiedział: Jakiej sesji… Rady Miejskiej we Wschowie! W tym miejscu warto doprecyzować tę kwestię i powiedzieć, że takie pytanie padło 17 czerwca podczas XXX sesji Rady Miejskiej we Wschowie w 6 godzinie i 49 minucie trwania obrad. I jak zapewne czytelnik podejrzewa – pytający nie uzyskał odpowiedzi.
Na tym dyskusja podczas obrad komisji oświaty się zakończyła i jak wiadomo 4 dni później portal Wschowa.news informował opinię publiczną o tym, że pełnomocnicy pobierają wynagrodzenie oraz ile wynosi suma brutto ich wynagrodzenia.
Analogicznie do relacji biznes – kluby sportowe
Jest to rzecz jasna relacja z dyskusji i zdaję sobie sprawę, że nie ma co przywiązywać nie wiadomo jakiej wagi do poszczególnych słów. Bo ostatecznie przewodniczący Baśczyn nie zablokował tej rozmowy, a radni w końcu uzyskali odpowiedź na interesujące ich pytanie. Jednak z całą tą sprawą jest podobnie, jak z relacją jednego z pełnomocników, który zwracał uwagę, jak wyglądają spotkania klubów sportowych z przedsiębiorcami. Wskazywał, że zdarza się, że prywatny biznes współfinansował ze swoich pieniędzy jakieś imprezy sportowe, ale nie miał z tego żadnych korzyści. Nie chodzi oczywiście o korzyści finansowe, ale o jakieś elementarne partnerstwo. Pełnomocnik więc sygnalizował, że warto w tej kwestii przeszkolić kluby sportowe.
Pieniądze publiczne (nie mylić z prywatnymi)
Podobnie jest w przestrzeni publicznej. Burmistrz wynagradza pełnomocników, ale przecież nie ze swojej kieszeni, tylko z pieniędzy podatników, mieszkających na terenie gminy. Jeżeli na przykład pełnomocnik pobiera 400 złotych netto wynagrodzenia, to składają się na to 4 rodziny, zamieszkujące cztery średniej wielkości mieszkania w podatku lokalnym od nieruchomości. Zatem, skoro przedsiębiorca finansuje lub współfinansuje ze swoich prywatnych pieniędzy imprezę sportową i chciałby, żeby coś z tego sensownego wynikało, to podobnie jest tutaj. Mieszkańcy, którzy składają się na budżet gminy, chcą wiedzieć – czy pełnomocnicy są wynagradzani i czy na końcu coś z tego sensownego wyniknie. Bo jeżeli nie – to jak wyżej – na pewno mieszkańcy będą wnioskować, aby zrobić szkolenie burmistrzowi z wydawania publicznych pieniędzy. Ponadto zadawanie pytań o pieniądze publiczne jest w przestrzeni publicznej czymś naturalnym, dlatego też, jak już wyżej wspomniano, portal wschowa.news, powołując się na prawo do uzyskania takiej informacji, otrzymał odpowiednie dane i przekazał je dalej. Nikt portalowi nie uchylił pytania, nie podejrzewał o plotki, ani nie sugerował, że to pytanie nie jest na miejscu. Nie na miejscu są raczej tego typu sugestie.
ABC samorządu
Warto jednak dodać, że to jest ABC samorządu. To jak nauka alfabetu. Tak wyglądają relacje w samorządzie, że obywatel/radny/ktokolwiek pyta o sprawy publiczne a ten, któremu zadaje się pytanie, ma obowiązek odpowiedzieć. Pomimo tego, że ten standard funkcjonuje w Polsce 30 lat, niedawno obchodziliśmy nawet jakąś rocznicę, to faktem jest, że po 3 dekadach nadal dla wielu samorządowców te podstawowe sprawy, są niezrozumiałe. A co dopiero, gdyby rozmawiać z nimi o rzeczach bardziej skomplikowanych. Moim zdaniem się nie da. Bez znajomości alfabetu trudno się porozumieć. Nie zmienia to jednak faktu, że dla niektórych samorządowców brak tej znajomości jest powodem do chluby.
Relację z tej dyskusji można wysłuchać – TUTAJ od 52 do 55 minuty nagrania.
Ps. Mam tylko nadzieję, że nagrania z obrad komisji nadal będą udostępniane na stronie gminy w Biuletynie Informacji Publicznej.

Dodaj komentarz