Porządkowanie administracji, czy czystka? Dwie różne opinie

To ciekawe, że tak różne opinie w przestrzeni publicznej pojawiają się na temat tego, co dzieje się we wschowskim urzędzie. Z jednej strony są potrzebne dwie gazety i jeden portal, żeby mieszkaniec trafił na rozmowę jednego urzędnika z drugim na temat ,,porządkowania administracji”, z którego wyłoniło się ,,harmonijne współdziałanie”. Z drugiej strony na XXXII sesji Rady Miejskiej (czyli kilka dni po tych publikacjach) radna Katarzyna Owoc-Kochańska mówi, że to nie jest porządkowanie administracji, tylko, cytuję: ,,to jest po prostu czystka, to jest mobbing, to jest dyskryminacja. Uciekają ludzie z Ratusza. Nie dlatego, że są gdzieś lepsze pieniądze, ale ze względu na warunki, w jakich pracują”.

Radna dziękuje urzędniczce za współpracę

Radna przy okazji podziękowała za współpracę jednej z wieloletnich urzędniczek, która – jak można wnioskować ze słów radnej – odeszła z urzędu (nie wiem w jakiej formie, czy urzędniczka sama zrezygnowała, czy też rozwiązano z nią umowę o pracę) i stąd zdaje się recenzja radnej, dotycząca spisanej rozmowy urzędników w gazecie. Chociaż radna nie tyle czepiała się tego, że urzędnicy sobie rozmawiają, a potem to spisują i publikują. Nie, nie w tym rzecz. Radnej chodziło o wydźwięk tej rozmowy.

Tak czasami bywa, że autorzy są z czegoś dumni, z jakiejś wykonanej roboty. Zachwalają tę swoją robotę, czy produkt, myślą przy tym, że tłumy, jak to zobaczą, padną na kolana, a potem przychodzi recenzent i mówi, że to wyjątkowa szmira. Tak jest często z filmami na przykład, żeby nie szukać daleko. W sensie, że tłumom się podoba, a krytykom filmowym wcale. Na przykład Adriana Prodeus nie ceni za bardzo polskiego serialu ,,Sexify”, a ludziom się podoba. I co zrobisz? Nic nie zrobisz.

Mieszkaniec w potrzasku

W każdym razie mieszkaniec może być w potrzasku. Może mieć problem, żeby wyważyć wszystkie dostępne w przestrzeni publicznej racje. Owszem, jak ktoś zna osoby, które odeszły z urzędu, bo miały dosyć tego, co tam się dzieje, to może nawet nie sięgnie po rozmowę urzędników, z której miałoby wynikać, że mamy raj na ziemi, bo wie, że raju tam nie ma. Jak mieszkaniec (inny jakiś)  zna na przykład tych dwoje urzędników, rozmawiających w gazetach lokalnych, prowadzących tę rozmowę o sobie, to będzie pewnie zdania, że właśnie jest, że jest raj na ziemi i udało się go osiągnąć w ratuszu.  

Współczesny film moralnego niepokoju

Mógłby z tego powstać nawet jakiś współczesny film moralnego niepokoju. Można go sobie wyobrazić. Spotykają się – niech Agnieszka Osiecka nas przez to przeprowadzi – kobieta z przeszłością i mężczyzna po przejściach. I on jej mówi, że mieszka w małym miasteczku, a ona, że to się dobrze składa, bo ma tak samo. I on nagle wyznaje, że prosty jest chłopak, ale czyta reportaże, takie o życiu. Ona zaś pyta – a jakie na przykład? A on, że rozmowy urzędników o sobie w gazetach publikowane. A ona, że to nie są reportaże, tylko fikcja. A on, że nieprawda, bo tam w tych reportażach, to przepis znalazł i według tej recepty można osiągnąć raj na ziemi. A ona, że chyba gówno, a nie raj.

Tak jakoś to scenarzyści rozpisują, prawda? Dwie zupełnie obce sobie postawy naprzeciwko siebie. Dwa odmienne spojrzenia na rzeczywistość i pytanie: czy się zejdą? Czy miłość ich połączy? Czy też różnice, jakie się ujawniły już na samym początku ich znajomości, jak w antycznej tragedii, nie pozwolą im nigdy się związać.

Między Edenem a Sodomą

I mniej więcej taki obraz urzędu wyłania się z diametralnie odmiennych opinii, które funkcjonują w obiegu. Podobnie chyba jest z samymi zainteresowanymi. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że urzędnicy, którzy przeprowadzili ze sobą tę rozmowę, wracając do domu, słyszą od progu, jak ich bliscy pytają: jak minął kolejny dzień w Edenie? Są i tacy (lub byli tacy, bo nie wiem już dokładnie kto się jeszcze ostał), że na powitanie słyszą lub słyszeli zatroskane głosy: jak ci się udało przeżyć kolejny dzień w Sodomie? Przyznacie Państwo, że jest to dość niepokojąca rozbieżność. Tym bardziej, że jedni i drudzy płacą lokalne podatki (sic!). Przynajmniej tak się jawi po tych dwóch, jakże rozbieżnych opiniach, przytoczonych w pierwszym akapicie, obraz wschowskiego urzędu.

A jaka jest prawda? Ha, jak mówi Pismo o takich miasteczkach, jak Wschowa: szukajcie (prawdy o wschowskim urzędzie – przyp. mój), a znajdziecie (odpowiedź – przyp. mój).

foto wykorzystane w grafice po lewej stronie: Oleg Magni z Pexels

foto wykorzystane w grafice po prawej stronie: Victoria Borodinova z Pexels

2 odpowiedzi

  1. Nie ma miesiąca w urzędzie żeby ktoś nie składał wypowiedzenia. A na czele tych „pozytywnych” zmian stoi pani „doskonała” sekretarz na czele z największym manipulantem urzędowym z Wrocławia oraz co po niektórymi dyrektorami i kierownikami. Atmosfera pracy jaka przeżyłam byka beznadziejna, dodawanie obowiązków za które nie było płacono. Rozgrywki polityczne i osobiste na każdym szczeblu.

    Polubienie

  2. Jak mówi „wodzu”:” jak ktoś długo pracuje w urzędzie, to żle pracuje”, zatem takim osobom nie należy się nawet słowo „dziękuję’ (tu wyjątkiem była Maria W.. ale…stała za nią przewodnicząca rady) a i burmistrz miał w tym interes żeby się pokazać w mediach jakim to on jest dobrym szefem i jak bardzo ceni urzędników . A ta zła sława urzędu, to wszystko plotki wyssane z palca….

    Polubienie

Dodaj komentarz

The enchanting psychedelic literature.

Welcome to Psychedelic. Here, we're dedicated to exploring the transformative power and profound insights found within the pages of psychedelic-inspired books and literature.