Motto:
Różnice między generacjami sprowadzają się do tego, że jakiś czas piszą: ,,ranek pachniał różami”. Przychodzą nowi: oho, wywrócić! Jakiś czas pisze się: ,,ranek pachniał szczynami”. Ale chwyt jest ten sam. To nie są żadne reformy. Nie na tym polega nowatorstwo.
(Zygmunt Sekułowski, źródło: Stanisław Lem ,,Szpital przemienienia”)
Pisałem w poprzednim artykule o spotkaniu burmistrza z młodymi sportowcami z terenu gminy. W związku z tym, że relacje z tego wydarzenia pokazał samorządowy portal zw.pl i burmistrz na swoim oficjalnym profilu, mogłoby się wydawać, że nic więcej tego dnia nie zasługiwało na uwagę. Ale tego samego dnia, czyli 21 października, odbywała się w tym samym czasie, a jednocześnie kilka kroków dalej, dwudniowa konferencja naukowa, organizowana przez Muzeum Okręgowe w Lesznie i Czas Art. Miałem chwilę i byłem na otwarciu obrad oraz pierwszym wykładzie. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że w ratuszu będzie się mówiło tego samego dnia o takich wartościach jak determinacja, poświęcenie i wytrwałość. I że wszystkie one mogą zagwarantować sukces. Nie tylko zresztą sportowy, prawda? Bo w sumie wszystkie te wartości, o których była mowa na spotkaniu ze sportowcami, można bez problemu przełożyć na kolejną już edycję konferencji naukowej. Zresztą, jakby nie liczyć, odbyła się ona po raz piętnasty. Jak na wschowskie standardy, trzeba przyznać, że ten wynik robi wrażenie. Mało jest takich wydarzeń, które cyklicznie, bez względu na lokalne zawirowania polityczne, mają miejsce we Wschowie (pierwszy dzień konferencji miał miejsce na Zamku Królewskim we Wschowie, drugi dzień w siedzibie Ratusza w Lesznie). A warto pamiętać, że z tej pasji organizowania konferencji naukowych, powstają co dwa lata publikacje papierowe, z których można dowiedzieć się między innymi o Wschowie.
Dwie Wschowy
Mój znajomy, z którym rozmawiałem przez chwilę o konferencji, stwierdził, że mamy dwie Wschowy. To znaczy tę, którą wyobraża sobie burmistrz i jego sprzymierzeńcy, i tę, której burmistrz i jego sprzymierzeńcy sobie nie wyobrażają. A pomimo tego ta druga Wschowa, niewyobrażana i z namiętnością zapominana, ma się dobrze. W sumie zgadzam się z tą opinią, pomimo tego, że wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do tego opisu dwóch równoległych światów, które żyją obok siebie, ale nie mają ze sobą niczego wspólnego.
Niemniej jeden z tych światów ma w garści narzędzia, by przekonywać opinię publiczną do swojej wersji świata, drugi z nich – narzędzi tych jest pozbawiony. A przynajmniej ma ich zdecydowanie mniej. Sama natomiast opinia publiczna – i to nie jest zarzut, a zwykła obserwacja – w zdecydowanej większości będzie konsumować tę wersję świata (nawet gdyby była ona nic nie warta), która jest dostępna na wyciągnięcie ręki, która się sama narzuca i która jednocześnie zostawia złudzenie, że tym samym uczestniczy się w czymś ważnym, podniosłym, o globalnym lub lokalnym znaczeniu. A czy ta wersja świata na wyciągnięcie ręki z definicji wyklucza inne światy – tego przeciętny odbiorca nie będzie wiedział, bo i po co mu to wiedzieć. Ale gdyby tak robiła, to znaczy wykluczała, nie informowała, udawała, że innych światów, innych emanacji Wschowy nie ma, to jaką właściwie wartość by prezentowała? Chyba nieco paradoksalną, prawda?
Jakby to mogło wyglądać
A jednak w normalnej Wschowie (bo to nawet nie jest jeszcze idealny świat) wyobrażam sobie, że burmistrz lub pełnomocnik ds. sportu, mówiąc o tych wszystkich wartościach, jakie padały na spotkaniu ze sportowcami, mogliby śmiało ten świat poszerzyć. Perorując na przykład tak (a zajęłoby im to 2 minuty): słuchajcie (za przykładem burmistrza) osiągacie świetne wyniki, jesteśmy z was dumni, reprezentujecie Wschowę na poziomie województwa, Polski, Europy, a nawet świata i wiecie co – Wschowa to jest takie miejsce, że naprawdę na wielu poziomach możemy być dumni z naszych mieszkańców. Na przykład teraz kilka kroków dalej, inni wschowscy zapaleńcy wraz z leszczyńskimi pasjonatami organizują po raz piętnasty konferencję naukową. Słuchajcie – Wschowa jest pod tym względem wyjątkowa. Razem się motywujmy, bierzmy z siebie przykład, rozwijajmy się, bo mamy niezwykły potencjał. Tutaj jest z nami pełnomocnik ds. sportu, a tam, moi kochani, gminę reprezentuje pełnomocnik ds. organizacji pozarządowych. A samorządowy portal zw.pl, który robi tutaj relację ze spotkania, zaraz po zakończeniu, pójdzie tam, kilka kroków dalej, żeby przygotować relację z równie ważnego wydarzenia. Sami nie jesteśmy tego w stanie ogarnąć, dlatego pomaga nam samorządowy portal, a że stoją za tym między innymi publiczne pieniądze, to za punkt honoru stawiamy sobie, aby z publicznych pieniędzy wszystkie wydarzenia były relacjonowane, a nie tylko te, w których ja sam uczestniczę – mówiłby burmistrz w normalnym świecie. Tak więc, słuchajcie, doceniamy wszystkie starania i wysiłki naszych mieszkańców. Dlatego też dzisiaj szczególnie was (sportowców) chcemy wyróżnić, a potem, jak przystało po spotkaniu ze sportowcami, biegniemy na konferencję. Itd., itp.
Niepotrzebny jest geniusz
Nie trzeba wielkiego geniuszu, żeby sobie taką normalność wyobrazić. Nie wiem jednak, jak trzeba funkcjonować, żeby nawet w tę normalność nie celować. Jest to również jakaś forma paradoksu, która nieustannie, latami, wisi nad Wschową, jak mało wyszukany topór.
Na koniec warto jeszcze zwrócić uwagę na ostatnią sprzeczność. Bo wspominaną tutaj konferencję naukową na temat zarazy, objęli patronatem między innymi prezydent Leszna, wojewoda lubuski, marszałkowie województw lubuskiego i wielkopolskiego, czy starosta wschowski. Jak łatwo się domyślić, włodarze Wschowy patronatem nie objęli tego wydarzenia. Trudno powiedzieć dlaczego. Pewnie organizatorzy uznali, że nie warto u burmistrza zabiegać o ten symboliczny gest. Jest tak przecież ogromny rozdźwięk między dwiema Wschowami, że brak zainteresowania patronatem burmistrza Wschowy nikogo nie powinien dziwić.
Można nawet w tej dziedzinie zostać mistrzem
Paradoks polega na tym, że po trzech latach rządzenia, burmistrzowi Wschowy ten stan rozdwojenia w niczym nie przeszkadza. Owszem, burmistrz do niedawna potrafił nawet wypowiadać się na ten temat, że problem Wschowy polega na tym, że jest ona skłócona i czas temu zaradzić. Diagnoza, jak każda inna. Nie w tym rzecz, żeby diagnozować coś, co zostało dawno już zdiagnozowane. Jak mówi motto tego tekstu, ta nowa formuła radzenia sobie z tą wschowską rzeczywistością, którą proponuje burmistrz, to nie jest żadna reforma, ani nowatorstwo. Nawet, gdyby całe otoczenie burmistrza powtarzało sobie przed snem, że jest odwrotnie. To jest tylko pogłębianie starych rowów i wykopywanie nowych. Zgoda – to też jest jakiś wysiłek. I można być z niego dumnym. Każdy wysiłek przecież, systematyczny i konsekwentny na pewno przynosi jakiś rodzaj zadowolenia. Można w tej dziedzinie zostać nawet mistrzem. Mistrzem siebie.
Foto wykorzystane w grafice: Animesh Srivastava z Pexels

Dodaj odpowiedź do Chudak Anuluj pisanie odpowiedzi