29 listopada na XXVIII sesji Rady Powiatu Wschowskiego radni powiatowi przegłosowali podwyżkę dla starosty Andrzeja Bielawskiego. Jest ona mniejsza niż uposażenie burmistrza Wschowy. W wynagrodzeniu zasadniczym o 180 złotych i wynosi 10 250 złotych. Na poziomie dodatku funkcyjnego starosta będzie miał mniej od burmistrza Konrada Antkowiaka o 300 złotych, osiągając kwotę 3 150 złotych. A na poziomie dodatku specjalnego, które stanowi 30% sumy dwóch wymienionych składników, starosta, co naturalne, osiągnął kwotę o 144 złote mniejszą od burmistrza Wschowy i wynosi ona 4020 złotych. Łącznie więc 17 420 złotych plus dodatek za wieloletnią pracę. Jeżeli – a nie mam tutaj pewności – starosta ma przepracowane 20 lat, to należałoby do tej kwoty dodać 20% kwoty zasadniczej, co razem wyniosłoby 19 470 złotych brutto (dodatek za wieloletnią pracę liczony jest od 5 lat pracy, co stanowi 5% wynagrodzenia zasadniczego; każdy kolejny rok pracy, to dodatkowy 1%, maksymalnie można tutaj osiągnąć 20%, czyli 20 lat pracy i więcej). Innymi słowy byłoby to o 624 złote mniej, niż będzie pobierał burmistrz Wschowy.
11 radnych za podwyżką
Za podwyżką głosowało 11 radnych, nikt nie był przeciw, trzech radnych w ogóle nie oddało głosu, 1 osoba, czyli Andrzej Bielawski, wstrzymał się od głosu. Radni, którzy w ogóle nie oddali głosu, nie byli ani za, ani przeciw, ani się nie wstrzymali. Po prostu nie wzięli udziału w głosowaniu.
W starostwie powiatowym prawdę mówiąc nie ma opozycji, bo tam zawsze i bez mrugnięcia okiem wszyscy wszystko popierają, nie dyskutuje się podczas obrad, trudno powiedzieć, co radni mają do powiedzenia i czy w ogóle coś mają do powiedzenia. Jedynie, co mi się w ostatnim czasie rzuciło w oczy, to peany na cześć starosty, jakie wygłosiła 25 października wiceprzewodnicząca Rady Powiatu Wschowskiego, była burmistrz Danuta Patalas. To był dzień, kiedy okazało się, że prawie 15 milionów powiat otrzyma w ramach Polskiego Ładu. Pani wiceprzewodnicząca powiedziała wtedy mniej więcej tak, cytuję: Dziękuję panu staroście za wspaniałą współpracę. Przede wszystkim nasza współpraca polega na bardzo dobrych relacjach i chciałam pogratulować, że w efekcie strategia pana starosty, przy wsparciu oczywiście radnych, przynosi bardzo dobre efekty. Dotychczas dzięki temu powiat pozyskał 30 milionów złotych, a dzisiaj dowiedzieliśmy się, że prawie 15 milionów jest na realizację zadań w powiecie wschowskim i na terenie Wschowy. Mam nadzieję, że mieszkańcy zapoznają się z tą informacją. I jeszcze raz gratuluję panu staroście, że potrafi świetnie rozwiązywać nasze problemy i efekt jest bardzo dobry.
Atmosfera, czyli miód i malina
I ta wypowiedź najlepiej oddaje atmosferę, jaka panuje na sesji Rady Powiatu Wschowskiego. Jest miód i malina. W każdym razie starosta, podobnie, jak burmistrz Wschowy, zarządza jednostką samorządu terytorialnego od 3 lat. Ma trochę większe pod tym względem doświadczenie od burmistrza Antkowiaka, bo w poprzedniej kadencji pełnił funkcję zastępcy pani burmistrz Szlichtyngowej. Powszechnie się uważa – taką teorię wysnuł na ostatniej sesji Rady Miejskiej radny Piotr Wieland (PiS) – że starosta Andrzej Bielawski (PiS) coś robi dla powiatu, bo spływają tutaj szerokim strumieniem pieniądze rządowe (PiS) i dlatego nie ma co porównywać pracy starosty do burmistrza, bo w przypadku starosty efekty są te powszechnie znane, a w przypadku burmistrza raczej brak efektów jest powszechnie znany.
Pieniądze płyną z PiS przez PiS do PiS
Owszem, zgodzę się, że nie ma co porównywać, ale przecież nie dlatego, że po linii partyjnej płyną pieniądze do starostwa, bo gdyby burmistrz Antkowiak był w PiS, to też by płynęły. Dobrze, że te pieniądze są, że będą one przeznaczane na konkretne projekty, prawdą jest, że nigdy nikt takich pieniędzy nie zdobył w powiecie. Niemniej – nikt też nigdy nie był w tak komfortowej sytuacji politycznej, w jakiej jest starosta Bielawski. Byłby wstyd, gdyby tych efektów nie było. Prawdę mówiąc – jest to minimum, jakiego należy wymagać od starosty przy takiej politycznej konfiguracji (starosta, wojewoda, posłowie Ast i Rafalska i premier – wszyscy przy PiS). Z pełną świadomością piszę, że to minimum, ponieważ, gdybym był radnym opozycyjnym w powiecie, tak, jak nigdy nie będę, to wymagałbym większej aktywności ponad to, że kiedy rząd ogłasza konkursy, wypełnia się proste wnioski, które można napisać w 15 minut, nie ma przy tym współzawodnictwa, pieniądze się przyznaje według tajemniczego klucza, a dotacje i tak ma się, jak w banku. No błagam – kto by tak nie chciał. Każdy samorządowiec.
Brak opozycji
Poza tym starosta nie ma żadnej opozycji w Radzie Powiatu Wschowskiego. Nie jest więc w żaden sposób poddawany naciskom politycznym. Żyje pod tym względem jak pączek w maśle. W związku z tym ani nie wiemy, jak reaguje na stres, jak sobie z nim radzi, czy potrafi bronić swoich racji, czy w ogóle je posiada, czy raczej nie. Same niewiadome. Nie ma opozycji, nikt o nic nie pyta. Nikt się niczego nie domaga.
Kryzys w liceum
Trudno też uznać, że starosta wprowadził jakieś nowe standardy do powiatowego samorządu. Jakimś dziwnym trafem konkursy na dyrektorów w Zanie i Staszicu wygrywają osoby, które startowały w 2018 roku z listy PiS. Zastępcą w liceum zostaje kolejna osoba, która startowała z listy PiS. Po czym obaj rezygnują, a na sesji Rady Powiatu Wschowskiego cicho na ten temat. Nikt nie dopytuje, a przecież kryzys tej placówki – skoro z funkcji kierowniczych rezygnują nagle dwie osoby – widać, jak na dłoni. I nadal nic. Ma się wrażenie, że nawet radnym powiatowym to nie przeszkadza. Opinia publiczna niczego nie wie. Nikt nie chce się zgłosić do konkursu, starosta zapowiada, że zarząd powiatu zdecyduje, co dalej, a Rada Powiatu milczy. No naprawdę w taki sposób można zostać nawet świętym człowiekiem. Nikt nie przeszkadza, nikt o nic publicznie nie pyta. Nikt nic nie diagnozuje. Żyć, nie umierać. I czy w związku z tym aż takie wynagrodzenie należy się panu staroście?
Zdjęcie wykorzystane w grafice: Monstera z Pexels

Dodaj odpowiedź do rklanblog Anuluj pisanie odpowiedzi