Zrobiłem sobie dłuższą przerwę na blogu. Trwało to prawie dziesięć dni. Miałem trochę spraw na głowie, premierę spektaklu ,,SamoDNOść”, próby, stres i takie tam. Przy okazji uznałem, że grudzień będzie na Nowych Opiniach bardziej, że tak powiem, refleksyjny, podsumowujący mijający rok i w ogóle zakładałem, że będzie miło w tym miesiącu. Ale miło nie jest. Z różnych powodów. Są dymy, jak to mówią ludzie w moim wieku. W lokalnej przestrzeni publicznej pojawiają się coraz to nowsze i ciekawsze wątki. Dyrektor Szkoły Podstawowej w Łysinach, Robert Alefierowicz, złożył 3 grudnia rezygnację z pełnionej funkcji i jak mówią dobrze zorientowani, idzie gdzieś w świat (źródło – TUTAJ). No może nie jest to świat zaraz odległy, ale wszystko wskazuje na to, że wraz z końcem stycznia 2022 roku, podejmie nowe, jak to mówią, wyzwanie i nie będzie ono bezpośrednio związane z gminą, a na pewno nie z edukacją.
Z powiatu dobiegają informacje, że dyrektor liceum jest już wybrany, a właściwie pani dyrektor i wkrótce ci, którzy jeszcze niczego nie wiedzą, poznają szczegóły (ja, owszem, wiem, ale poczekajmy na oficjalne informacje, nie ma co wybiegać przed szereg, szczególnie, że sobie umyśliłem, by w grudniu na blogu Nowe Opinie, było grudniowo).
Lubuskie królestwo
A więc się dzieje, na przykład człowiek z lubuskiego (a przecież lubuskie jest warte każdych pieniędzy), a obecnie wiceminister sportu Łukasz Mejza broni się przed zarzutami i ciekawe, jak to się zakończy, nieprawdaż? Bo jeżeli okazałoby się, że ogólnopolskie media mają rację, to byłby to kolejny przykład, jak bardzo lokalne media nie są i nigdy chyba nie będą zainteresowane opisywaniem tego typu spraw. Są zbyt blisko instytucji, ludzi, mechanizmów, które pewnie współtworzą, żeby mieć na tyle siły, by się z tego wyrwać. Potrzebny jest ktoś z zewnątrz. Chyba, że coś mi umknęło i Gazeta Lubuska zajmowała się tymi wszystkimi wątpliwościami, jakie dzisiaj krążą wokół wiceministra Mejzy.
Nie skorzystałem z zaproszenia fb gminy
Mnie jednak w tym tygodniu bardzo ucieszyła informacja, jaka pojawiła się na facebookowym profilu gminy. Zachęcano tam w poniedziałek lub wtorek do odwiedzin lodowiska i przypomniano jednocześnie, że można sobie rynek, a więc i lodowisko, obejrzeć online. Przy czym muszę zrobić zastrzeżenie, że nie skorzystałem z zaproszenia do odwiedzin gminnej strony, a posłużyłem się takim samym rozwiązaniem, które widnieje na portalu Wschowa.news. W sumie mógłbym ze strony gminy skorzystać, ale doświadczenie mówi mi, że z gminą, to nigdy nic nie wiadomo. Zaraz by napisała (w sensie gmina) jakiś artykuł, który pojawiłby się na innym samorządowym portalu z tytułem ..Obywatel Klan przegląda stronę gminy i blokuje dostęp mieszkańcom do tego niewinnego źródła informacji”. A tekst jeszcze byłby niepodpisany i ktoś by uznał, że sam na siebie donoszę. Więc nie, dziękuję (i na tym koniec uszczypliwości).
Kamera – Rynek – Wschowa
W każdym razie kliknąłem w tę ikonę ,,Kamera – Rynek Wschowa” na Wschowie.news i na ekranie pojawił się widok rynku, widziany z góry, z perspektywy Ratusza. Lodowisko też tam widać, jakby kto był zainteresowany, owszem, ale zupełnie co innego przykuło moją uwagę. Otóż ujrzałem klasyczny widok, jaki znam od urodzenia. Po lewej stronie kamieniczki, po prawej inne zabudowania, a między nimi skwer. Tak, ten skwer, który był lub nadal jest planowany do zabudowy. Gdzie ma lub miał powstać ,,nowy Ratusz”, czyli osławione Centrum Administracyjno-Usługowe. Polecam kliknąć i spojrzeć, jak to wygląda teraz i wyobrazić sobie, jak to może lub będzie wyglądać, jeżeli powstanie tam nowy budynek.
Poważany przez sąsiadów
Polecam w sumie ten widok wieczorem. Za dnia rynek jest tak martwy, opustoszały i biało-czarny, szczególnie zimą, że aż przypomina się człowiekowi klasyczny, burmistrzowy hasztag nicsieniedzieje. Ale, żeby nie być takim pesymistycznie usposobionym, dodam przy okazji, że nawet, jak nic się nie dzieje, to przynajmniej kamera działa, rynek widać, więc nie przesadzajmy z defetyzmem. No i lodowisko przyciąga nieco osób. To też fajne jest. Jakbym miał pieniądze, to bym zatrudnił identyczną firmę, żeby mi przed domem takie lodowisko postawiła. Zaprosiłbym znajomych i sąsiadów. Byłbym wtedy – chyba – przez sąsiadów poważany. W sensie, że coś robię. Chyba by tak mówili między sobą. W sumie ludziom to nigdy człowiek nie dogodzi, więc nigdy też nie wiadomo. A przecież o to chodzi, żeby coś robić. Szczególnie za życia, bo po życiu to nie wiadomo czy coś się jeszcze robi. Chyba nic. Luz – blues, jak to mówią.

Dodaj komentarz